--

Ludzie kultury mają dość EMPIK-u - List otwarty do Pani Prezes Empiku Ewy Szmidt-Belcarz

Księgarnie [07.03.15]

Szanowna Pani Prezes, Z ulgą przeczytaliśmy o zmianach, jakie zamierza Pani wprowadzić w sieci księgarń EMPIK, przywracając w niej miejsce książkom. Uważamy jednak za zasadne odnieść się do ostatnich doniesień dotyczących EMPIK-u.

Dział Prawo Autorskie sponsoruje ZAIKS

Mamy poczucie, że ta kiedyś ciesząca się zainteresowaniem i szacunkiem Czytelników sieć księgarń sama zapracowała sobie na sytuację, w jakiej się znalazła. Zmiany, jakie zaszły w ostatnich latach w EMPIK-u w naszym odczuciu całkowicie zaburzyły rynek książki w Polsce. EMPIK, który postawił niemal wyłącznie na sprzedaż nowości, często typowanych na sprzedaż bestsellerową (z wykupionymi w tym celu odpowiednimi „promocjami” typu: półki, stoliki etc.) –narzuca wyjątkowo wysokie marże lub upusty (nawet powyżej 25 procent ceny książki) i między innymi w ten sposób wyparł małych wydawców i często publikowaną przez nich literaturę wartościową. Trudno znaleźć w EMPIK-u np. „Pensjonat” Piotra Pazińskiego (Nagroda Literacka Unii Europejskiej), czy jego znakomite “Ptasie ulice”, w ogóle nagród literackich EMPIK stara się nie zauważać. Czy wybitna książka Zyty Oryszyn „Ocalenie Atlantydy” (nagrody literackie Gryfia, Gdynia, nominacja do NIKE) wydana zresztą przez dużego wydawcę (Świat Książki) miała Pani zdaniem odpowiednią ekspozycję? Czy były nią zarzucone witryny z informacjami o wszystkich ważnych nagrodach? A książka była bez wątpienia wydarzeniem. Przykłady można by mnożyć.

Szanujemy literaturę popularną, lubimy i cenimy dobre kryminały, thrillery, czy komiksy, ale już literatura tzw. celebrycka nie powinna stanowić głównej oferty sprzedaży księgarni. Trzeba zachować proporcje wprowadzając do sieci sklepów także literaturę piękną, może mniej popularną, bardziej niszową.

Pytamy więc, w jaki sposób mniejsze wydawnictwa mają wprowadzać swoje tytuły do EMPIK-u, nie mając na to środków? I czy EMPIK w ogóle jest zainteresowany literaturą, jeżeli nie śledzi aktualnych wydarzeń literackich, nagród, wreszcie nie zamawia książek według innego klucza niż ten najbardziej komercyjny?

Kiedyś klient EMPIK-u był przyzwyczajony, że znajdzie w jego salonach książki niedostępne w innych księgarniach. To się zmieniło. Kiedy bywamy w podobnych sieciach na świecie (np. FNAC we Francji, czy La Feltrinelli we Włoszech) wychodzimy z nich ze smutkiem. Tam eksponowane są wszelkie możliwe rozbudowane działy: klasyka, nauka, filozofia, poezja, medycyna, literatura faktu, polityka, beletrystyka, sztuka itd., które się wstydliwie nie chowają.

Te sieci są demokratyczne, traktują różne gatunki i tematy książek równo.

Istnieją w nich działy „longsellerów” – książek, które się promuje długo, i które z powodu swojej treści będą czytane zawsze. Czy w EMPIK-u tak od wejścia, od ręki dostaniemy dzieła filozofów, poetów? Czy dostaniemy klasykę? Czy w EMPIK-u skompletujemy sobie powieści Kafki, Manna, Borgesa, Dąbrowskiej? Nałkowskiej, Stryjkowskiego, Iwaszkiewicza? Czy swoją półkę ma Józef Hen? Odpowie Pani, że wszystko to wina wydawców. Że może nie wznawiają klasyki? A wydawca odpowie, że nie wznawia, bo polski rynek jest rynkiem nowości. To też wpłynęło na fakt, że książka żyje w Polsce dwa miesiące. Mamy poczucie, że stała się „towarem doraźnym”.

Kiedyś EMPIK wabił Czytelników fotelami, kawą, modą na czytanie. Teraz te fotele to ledwo kąciki, w których ktoś raczy przysiąść. We Włoszech w sieci Feltrinelli jest chyba najdroższa kawa i herbata, a mimo to te kawiarnie są tam zawsze pełne. Może ludzie więcej płacą za kawę, ale przy okazji sięgają po klasykę, kształcą swój gust i świadomość. Tak wychowuje się Czytelników. Nie działem patelni, czy świec. Po patelnię pójdziemy do AGD, po świece do drogerii. Po foremkę do IKEI.

Kolejną palącą kwestią jest cena książki. Jak to możliwe, że książki (mimo takich promocyjnych upustów, jakie EMPIK-owi daje wydawca) są w tej sieci najdroższe w ofercie na rynku? Proszę spojrzeć na ceny w księgarniach internetowych – np. BONITO. Oczywiście wprowadzenie ustawy o książce wpłynęłoby na jej stałą cenę przez jakiś czas, ale na razie tej ustawy nie ma i trzeba spróbować cenę jakoś uregulować w inny sposób. Czekamy na uregulowanie ustawowe ceny książki, bo wierzymy, że to wpłynie na uzdrowienie mechanizmów rynku książki i sytuację wydawców i autorów, ale na razie wciąż wiele jest w rękach księgarzy i dystrybutorów. Dzisiaj cena okładkowa jest znaczenie wyższa niż rzeczywista, właśnie przez marże hurtowników i sieci takich jak EMPIK. Obniżenie marży EMPIK-u wpłynęłoby na obniżenie ceny książki. I nie jest to propozycja przeciw biznesowi, tylko raczej dobra koncepcja inwestycyjna. Bez zdrowego rynku książki nie będzie klientów księgarń. Pytanie, czy EMPIK chce być firmą, która przetrwa jeszcze kilka lat i upadnie, czy też zacznie myśleć o przyszłości.

Trzeba przebudować myślenie o Czytelnikach. EMPIK stał się ofiarą speców od marketingu jak większość polskich mediów. Gazety chudły, odrzucały pewne treści, likwidowały działy kultury, obniżały liczbę stron i jakość. Ale sprzedaż przez to nie wzrosła. Przeciwnie – zaczęła dramatycznie spadać. Czytelnik zawsze w ten sposób pokaże, że zależy mu na jakości.

Dzisiaj obserwujemy powrót do większych tekstów, bo krótkie treści dostępne są w internecie. Jak ktoś sięga po gazetę, chce się dowiedzieć więcej. Wygrywają na świecie tylko ci, którzy nie walczyli o miejsce na rynku obniżając jakość i standardy (The New York Times, Le Monde, New Yorker etc). Amerykański „Newsweek” znów wydaje pismo na papierze (sam internet się nie sprawdził). To samo jest z księgarniami.

Niestety EMPIK sam odwrócił się plecami od Czytelników, decydując się na mydło i powidło. Odwrócił się też od wydawców, wymuszając na nich m.in. wykupienie możliwości udostępnienia tytułu w tej sieci księgarń. Odwrócił się wreszcie od autorów.

Pomijamy już nikomu niepotrzebne opowiadanie się po stronie polityki - to wstyd, że EMPIK przepraszał za reklamy z Marią Czubaszek i Nergalem uginając się pod politycznym protestem. Spowodowało to, że wielu Czytelników postanowiło bojkotować zakupy w EMPIK-u.

EMPIK jawi się też jako księgarnia, w której nie uzyska się odpowiedniej pomocy w wyborze książki, bo pracownicy mają wyrobić normę nawet jeśli sami muszą kupować książki z tzw. parasola (proponowanie zakupu danego tytułu, już przy kasie, kiedy płacimy za towar). Trudno jest nawet odszukać pracownika EMPIK-u, zawsze zajętego absurdalnymi zadaniami promocyjnymi. Nie mówiąc już o tym, jak często zdarza się, że w salonach EMPIK książki nie są traktowane z należnym im szacunkiem: poniewierają się w kartonach, piętrzą na chwiejących się stosach, pogniecione i zniszczone jeszcze przed zakupem. W wielu salonach można zauważyć totalny bałagan, ale też i oferta sprzedaży produktów nieksięgarskich powoduje wrażenie chaosu, miejsca, z którego jak najszybciej chce się wyjść, bo nie można się tam zupełnie odnaleźć.

EMPIK zatracił charakter klubu prasy i książki, miejsca przyjaznego, miejsca które uczy i rozwija. Brak również prasy zagranicznej, dla której warto by wejść do salonu.

Czytelnika wyrobionego, kupującego literaturę nic w EMPIK-u nie kusi, stąd odpływ Czytelników. Na forach internetowych pojawiają się hasła „nie będę płakał po EMPIK-u”. O czym to świadczy?

Wciąż jeszcze widzimy szansę na kreowanie pozytywnego snobizmu na czytanie i na przywrócenie utraconych klientów. Stąd list, który do Pani piszemy. Bo naszym zdaniem EMPIK stracił klientów, nie wychowując jednocześnie nowego pokolenia Czytelników, a dobra księgarnia ma także takie zadania. EMPIK zaprzepaścił być może szansę na przetrwanie jako firma z dobrą renomą, przyjazna, kompetentna i profesjonalna. Nie będzie łatwo się teraz podnieść z tego gruzu, choć życzymy Pani Prezes jak najlepiej. Najważniejszy dla nas wszystkich jest teraz rozwój czytelnictwa. Bez niego nie będzie pełnych księgarń. A pełne księgarnie to szansa choćby na coraz lepsze biblioteki. Pieniądze dla EMPIKU, ale i dla autorów. Byle w odpowiedniej proporcji. Bo i ją czas zmienić.

Oczywiście nie jest tylko źle. Organizowanie spotkań autorskich to ważna działalność prorynkowa, bo daje Czytelnikowi bezpośrednią szansę spotkania z autorami, promuje czytelnictwo. Warto by się zastanowić, czy nie organizować tych spotkań więcej. Na pewno warto. EMPIK kreujący spotkania Czytelnika z książką i autorem ma szansę wpłynąć na uzdrowienie rynku książki. To może się jeszcze udać, tylko trzeba przebudować myślenie o rynku, albo przeanalizować sprawdzone na świecie wzorce.

Ostatecznie Czytelnik i tak zagłosuje portfelem. Książkę, której nie znalazł w EMPIK-u, kupi po prostu w innym miejscu.


Piotr Bratkowski

Sylwia Chutnik

Adam Cioczek

Jarosław Czechowicz

Justyna Dąbrowska

Marta Dzido

Anna Dziewit-Meller

Izabela Fietkiewicz-Paszek

Marta Fox

Agnieszka Graff

Barbara Gruszka-Zych

Magdalena Grzebałkowska

Remigiusz Grzela

Agnieszka Holland

Inga Iwasiów

Krystyna Janda

Anna Janko

Anita Halina Janowska

Miłada Jędrysik

Gabriel Leonard Kamiński

Jaś Kapela

Grzegorz Kozera

Katarzyna Kubisiowska

Ewa Lipska

Łukasz Maciejewski

Kaja Malanowska

Iza Michalewicz

Joanna Laprus-Mikulska

Krystian Lupa

Marek Łuszczyna

Anna Onichimowska

Jan Ordyński

Lidia Ostałowska

Eda Ostrowska

Magdalena Parys

Adam Pluszka

Jacek Poniedziałek

Patrycja Pustkowiak

Agata Pyzik

Monika Rakusa

Małgorzata Rejmer

Radosław Romaniuk

Zyta Rudzka

Hanna Samson

Justyna Sobolewska

Izabela Sowa

Dionisios Sturis

Mariusz Szczygieł

Sylwia Szwed

Katarzyna Tubylewicz

Magdalena Tulli

Agata Tuszyńska

Mike Urbaniak

Monika Wasowska

Grzegorz Wasowski

Maciej Wesołowski

Marcin Wilk

Ewa Winnicka

Ludwika Włodek

Magda Żakowska


GLK. Informacja nadesłana

09.03.15 13:06
/
karol119
Aż chciałoby się podpisać pod tym tekstem i dodać swe skromne nazwisko do tych wybitnych. Empik niestety nie przekształci się w sieć ekskluzywnych księgarń zachodniej Europy z jednego zasadniczego powodu - baku elit i jeszcze paru rzeczy. Proszę zajrzeć do Empiku na tzw. prowincji - ocieka "seksizmem", "literaturą dewocyjną" i gadżetami, znika z nich ambitna prasa - czemu, bo nikt jej nie wykupuje, zresztą owej literatury też nie. W ten sposób rośnie zadłużenie placówek, więc bronią się ofertą towaru coraz bardziej "a' kulturowego" -dla tych, co za kulturę uważają publikacje typu "bukowego".
Wojciech Piotrowski
09.03.15 16:22
/
Bilbo
Nie rozumiem problemu autorów tego listu. Empik odpowiada na zapotrzebowanie społeczeństwa, więc oferuje to, co ludzie chcą czytać. Ciężko wymagać, żeby miał wszystkie dostępne pozycje. Zważając na poziom czytelnictwa w Polsce i tak należy się cieszyć z tego, że ludzie książki kupują. Osobiście często zaglądam do Empiku (po książki) i nie czuję bym czytał literaturę klasy B.
10.03.15 11:14
/
Alex
Nie wiem w jakim świecie żyją osoby podpisane w liście. Nie oszukujmy się, średnia krajowa pójdzie do Empiku. A poza tym ciekawe są odniesienia do wymienionych w liście autorów i sklepów. Czyżby product placement?
10.03.15 11:34
/
Sofi
Podpisuję się pod tekstem wszystkimi kończynami! Ilekroć szukałam pozycji klasycznych w Empiku, zawsze napotykałam problem. Raz - ciężko było ową pozycję znaleźć. Dwa - jak już ją znalazłam była w tak opłakanym stanie, że za nic nie kupiłabym jej za cenę proponowaną przez Empik. Dlatego zaczęłam zamawiać książki prosto z wydawnictw. Można tam dostać książki po bardzo atrakcyjnych cenach, a jeżeli są to pozycje z ekspozycji, nabyć je nawet z 70% rabatem (a ich stan i tak jest o niebo lepszy od tych, które widuję czasem w Empiku. Ba, wydaje mi się, że nic im nie jest). Natomiast wspomniana sieć nic sobie z takich rzeczy nie robi.
Nie rozumiem też połączenia książek, prasy, płyt CD z artykułami gospodarstwa domowego. Podobnie zrobił Świat Książki, który kiedyś prenumerowałam i zaprzestałam ze względu na to, że przeglądając ich ofertę i starając się znaleźć interesującą pozycję, musiałam się także naoglądać plastrów na stopy oczyszczających organizm, poduszek rehabilitacyjnych i innych za przeproszeniem pierdół, które w ogóle mnie nie interesują.
Wydaje mi się, że jeżeli coś jest od wszystkiego, tzn., że jest tak naprawdę do niczego. Myślę, że jeżeli takie sieci już chcą (bądź muszą ze względu na sytuację rynkową), to mogą przecież zrobić dodatkowy sklep. Przykładem jest Zara, która sprzedaje co prawda ubrania, ale w momencie kiedy chciała wprowadzić artykuły gospodarstwa domowego do oferty, nie rozrzuciła ich niechlujnie pomiędzy ubraniami, tylko otworzyła dodatkowy sklep Zara Home. I to ma jakiś sens.
Serdecznie pozdrawiam.
10.03.15 22:29
/
D.
Nie tylko książki! Niegdyś salon EMPIK przy Placu Wolności w Poznaniu przyciągał nietuzinkową ofertą płyt z muzyką, zwłaszcza klasyczną. Niestety, najpierw zniknęła muzyka oraz filmy, a teraz kolej przyszła na literaturę...
11.03.15 00:36
/
Walerian Domanski
Dwa problemy a może i wiecej. Niskie zarobki, kiepskie szkoły i kiepscy nauczyciele jezyka polskiego, brak tradycji czytania w rodzinach, brak dobrych ciekawych powaznych ksiażek. do tego TV, Intenet. Obraz czytelnictwa staje się ponury, ciemny. Empik to odczuwa, stra sie ratowac garnkami itp
Staram sięr atowac polską literature dla amsowego czytelnika. Napisałem 2 książki "Fabryki dymu" i "Klasa robotnicza rządzi". Sam zapłąciłem za druk, wydawca zrobił ksiazki po obniżonej cenie. nakład niestety niski.
Sa to zbiory opowiadań o PRL-u. Humor, satyra, dramatyczne wydarzenia. Poznajemy Komunizm i Socjalizm z tej "idiotycznej" strony. czasami ocieramy się o groteskę, czarny humor. Wedrujemy po wsiach i miasteczkach gdzie wódka leje się beczkami, gdzie aby wyzyć trzeba dokrasć.
Do nabycia niestety jedynie w www.ksiegarniagazetypolskiej.pl
Walerian Domanski waleriandom@gmail.com
11.03.15 08:44
/
librarian
W MPiKu był kiedyś najlepszy wybór płyt i książek i byli tam młodzi ludzie, którzy byli fascynatami muzyki literatury, muzyki i filmu, potrafiącymi podpowiedzieć - kupowałem wtedy po kilkanaście pozycji i dostawałem drobny rabat. Potem doszły świetne kawiarenki. A następnie to wszystko zniknęło: zniknęły niedostępne gdzie indziej wydawnictwa, kompetentni sprzedawcy odchodzili rozczarowani stosunkami w pracy, a za nimi odeszli czytelnicy.
Nie trzeba regulować cen, ale dostęp do wydawnictw. Gdyby każda księgarnia, nie tylko EMPiK miała dostęp do bazy dostępnych na rynku książek WSZYSTKICH wydawnictw (tak jak niemiecki Katalog der liferbare Bücher), a nie tylko te ze "swojej" hurtowni, wtedy nawet w najmniejszej księgarni, gdzie miejscowi kupują wyłącznie kryminały i literaturę dziecięcą można by było zamówić i otrzymać po 2-3 dniach oczekiwania każdą z dostępnych pozycji. Jeśli wśród księgarzy i wydawców nie ma dobrej woli, by taki system stworzyć, skorzysta na tym trzeci, czyli serwisy internetowe i służby kurierskie.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.