Recenzja

Strefa interesów

Powieści do których moglibyśmy porównać „Strefę interesów” Martina Amisa napisano całkiem sporo. On sam w umieszczonym na końcu w Posłowiu wymienia ich kilkanaście. Zapoznając się z nimi można odczytać intencje autora. Opisać fenomen hitlerowskiej machiny zagłady z perspektywy ludzi biorących w niej udział, z odniesieniem do ich języka, zachowań, psychiki, czy charakterów. W tle romans głównego bohatera jako didaskalia potrzebne do oddania istoty tego "teatrum crudelitatis" - teatru okrucieństwa.

 

 

W rzeczywistości otrzymaliśmy książkę intrygującą, niepokojącą, trudną w czytaniu, z wmontowanymi w tekst niemieckimi zdaniami nawiązującą paralelnie do „Łaskawych” Jonathana Littella, ale uciekającą od natury traktatu w kierunku powieści psychologicznej. Można by porównać ją do „Raju” Tadeusza Hołuja;obóz koncentracyjny jako doświadczenie ontologiczne, medyczne, psychologiczne. Amis używając często chropawego języka, dziwnej składni stara się nasączyć zło czające się za nieludzkim działaniem specyficznym liryzmem, ale przy okazji stosuje dziwną przerzutnię, która rozbija określoną całość znaczeniową i składniową zapisywanego zdania. Ale jak myślę ma to służyć do pokazania, iż okrucieństwo, sadyzm i nieludzkie zachowania powinny posiadać swój własny autonomiczny język. A tak nie jest. Owszem, Amis unika definiowania zła na rzecz jego uogólnienia wyrażanego przez komendanta obozu Paula Dolla, jego współpracowników, essesmana, oficera Golo Thomsena czy wyznaczonego na szefa Sonderkomando Zachariasza Szmula.

„Strefa interesów” to powieść, która pod pretekstem romansu żony komendanta obozu Hannah Doll pokazuje istotę administrowania zagładą, nadaniu jej technokratycznych i korporacyjnych ram. Oswojenie się z nim zaburza tylko obecność dymiących nieopodal ich domów kominów, zapach spalenizny, i gaz. A reszta jest jakby poza ich percepcją. Ot kolejna odległa palcówka na obrzeżach granic nowej „przestrzeni życiowej" Lebensraumu, która musi przynosić profity i wymierne zyski. Do tego są wynajęci tacy urzędnicy jak Doll. To oni wyznaczają granice „strefy interesów”, a tworzą ją okoliczności identyfikowania się ze zinstytucjonalizowaną zagładą. Przy czym każdy z nich inaczej ją odczuwa.

Przy takich rozmiarach mechanizmu zagłady w tryby wkrada się rutyna i obojętność, stąd potrzeba odreagowania, rozrywek, odwiedzin w domu publicznym, przelotnych romansów czy wizyt w mieście. Bowiem transporty napływające ze wszystkich stron Europy wymagają precyzji, niemieckiego ordnung i inscenizacji, żeby więźniowie nie przeczuli, co zgotuje im los, po tym jak opuszczą pociąg wchodząc na rampę.

Powieść afabularna, stąd film Glazera idzie trochę inną ścieżką, aczkolwiek wolę film, gdyż powieść Amisa jest dla mnie jakby pewnym ćwiczeniem do próby opisania obozowej zagłady, mimo, iż wcześniej poruszył ten temat w „Strzale czasu”. Pomimo tego polecam.Odrobina wysiłku ze strony czytelnika zostanie nagrodzona, bo taka jest natura dobrych powieści.

 

 

 

 

 

 

 

 

Recenzowana książka

  • Tytuł: Strefa interesów
  • Podtytuł: Miłość w czasach zagłady
  • Tytuł oryginału: The Zone of Interest
  • Seria/cykl: Dzieła Martina Amisa
  • ISBN: 978-83-8338-159-6
  • EAN13: 9788383381596
  • Numer wydania: 2
  • Liczba stron: 416
  • Format: 12.8 x 19.7 cm
  • Okładka: Miękka
  • Autor: Martin Amis
  • Tłumacz: Katarzyna Karłowska
  • Gatunek: Powieść
  • Wydawca: Dom Wydawniczy REBIS
  • Miejsce wydania: Poznań

Poinformuj Redakcję

Jeżeli w Twojej okolicy wydarzyło się coś ciekawego, o czym powinniśmy poinformować czytelników, napisz do nas.

Twoich danych osobowych nie udostępniamy nikomu, potrzebujemy ich jedynie do weryfikacji podanej informacji. Możemy do Ciebie zadzwonić, lub napisać Ci e-maila, aby np. zapytać o konkretne szczegóły Twojej informacji.

Twoje Imię, nazwisko, e-mail jako przesyłającego informację opublikujemy wyłacznie za Twoją zgodą.

Zaloguj się


Zarejestruj się

Rejestrując się lub logując się do Portalu Księgarskiego wyrżasz zgodę na postanowienia naszego regulaminu.

Zarejestruj się

Wyloguj się