Jakub Małecki - Zaksięgowani
Recenzje [06.12.09]
Ludzki umysł jest fascynującym narzędziem. W czystej teorii każdy z nas w pełni steruje własnym rozumem. Mamy jednak w życiu do czynienia z sytuacjami, w których plątanina skryta w twardej czaszce decyduje za nas. Dostajemy przecież od czasu do czasu końską dawkę hormonów, zmieniającą nas nie do poznania, czy to na chwilę, czy też na całe życie.
Jest to jednak wspaniałe, bo każdy ma swego anioła stróża , procesor z terminarzem, który pamięta za nas czego nie dotykać, bo może zaboleć i a gdy zaboli wstrzyknie nam po przyjacielsku nieco adrenaliny, dopaminy, fenyloetyloaminy, bądź czegoś innego, co w równym stopniu poprawi nastrój. Co jednak, jeśli nasze cudowne urządzenie się zepsuje? Co jeśli sprawi, że będziemy wszystko widzieć inaczej? Jakie straszne rzeczy muszą się dziać w głowie schizofrenika, gdy przeżywa silny atak, gdy bezustannie czuje dyskomfort, niepokój, strach przed czymś, co nie istnieje. Największemu wrogowi nie życzę utraty rozumu, bo to tak jakby stracić najwspanialszego, najwierniejszego i bardzo często jedynego prawdziwego przyjaciela. Bez niego nie ma już NIC.
Zbiór opowiadań Zaksięgowani można rozumieć różnie, można uznawać demony i inne dziwne, przerażające kreatury za w pełni wartościowe elementy fabuły. Ja jednak wolę myśleć, że cały zbiorek Małeckiego ukazuje potęgę i majestat umysłu. A to po pierwsze z racji bohaterów, których własne umysły mamią powykręcanymi wizjami i surrealistycznymi wyobrażeniami. Po drugie Zaksięgowani to awatar potęgi umysłu samego autora, dla którego nic nie jest niemożliwe, czy nieprawdopodobne.
Nie chcę rozpisywać się na temat tego, co w owych opowiadaniach jest ważnym elementem, co buduje nastrój i jaki jest narrator. Byłoby to nie fair. Każdy z utworów bowiem wymyka się wszelkim próbom klasyfikacji i budowany jest na zupełnie innych zasadach. Jedno jest wspólne - szara polska rzeczywistość, przy czym nawet jej prostoty Małecki byłby w stanie wycisnąć garście pełne emocji i sypać nimi bezustannie prosto w oczy czytelnika. Najpiękniejsze jest jednak to, że owa nie ma w niej prostoty, emocji w oczach jest zaś tyle, że spływają potokami łez po rozpalonych policzkach.
Zaksięgowani to zbiór opowieści o złych ludziach, którzy na swej życiowej drodze napotykają gorszych od siebie. Są tu też dobrzy ludzie, którzy za swą dobroć otrzymują w nagrodę pakiety cierpień w sprzedaży wiązanej. Są też ludzie, którzy znajdują na ścianie w łazience grzyba i zamiast zetrzeć szmatą, biorą go sobie za boga i w blasku świec modlą się, po cichutku planując niechybny dżihad. I nie to nie jest śmieszne. Książka nie jest zabawna, ani smutna, jej lektura nie wywołuje wściekłości, czy żalu. Czytając Zaksięgowanych oddajemy wszelkie emocje w ręce autora, ten zaś rozpoczyna bezlitosną żonglerkę. I znów umysł, bo brnąc przez to wszystko odkrywamy, na jak wiele stać naszą osobistą mózgownicę, jakie wrażenia my jesteśmy w stanie odkryć. Bo czy gość który pochował żonę, nawalony po czubek głowy marihuaną, morfiną w plastrach i antydepresantami, urządzający dziką bibę z ciuchami z własnej szafy jest śmieszny? Czy może straszny, bo wywija tango z marynarką i spódnicami , w pokoju obok zaś, trup jego syna-samobójcy zaczyna się rozkładać? Rzeczywistość Małeckiego, tak jak i ludzki umysł nie ma granic.
Polecam wszystkim, którzy kochają doskonałe, trącające surrealizmem dreszczowce oraz po prostu tych, których uspokaja dźwięk pracującej pralki.
Zobacz również
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).
Dodaj komentarzy






