: utwórz profil | zaloguj
user panel
Forum - czytaj, dyskutuj, polecaj
Tożsamość, Ciało i Władza
18.09.09 12:28
/
Cudownie teraz robota ruszy z kopyta!
24.09.09 08:48
/
Wyrażam ubolewanie wszytkim związanym z WNT byłym i obecnym pracownikom. Nie zasłużyliście na to!
25.09.09 16:59
/
Witam!Strona bardzo komunikatywnie dopracowana.Gratuluję.Jednak "głupio mi się zrobiło w momencie jak przeczytałam,że rozmowa z autorem"Chaszcze"miała miejsce 23.09,a mail otrzymałam 25.09.Przykro mi się zrobiło.Pozdrawiam-Basia Myszkowska
28.09.09 16:18
/
Zaraz zaraz, czy to nie Ci sami celbryci i dworzanie rozmaitych "głównych" sponsorów, co
kosili narodową kulturę, jak się dało - a gdy się zużyła i w oczach ludu jak stara dziwka przestała być atrakcyjna, to kongres zwołali jak stare w nowe zamienić. Nasze elity ... .
28.09.09 16:26
/
Nie wiem jak to jest, lecz cokolwiek nie zrobią
zawsze jakiś skiślak będzie łapy załamywał. Skąd
tacy się biorą?
30.09.09 15:32
/
Ktos podpowie czy warto z tego korzystac wogole? Nigdy jeszcze nie mialem stycznosci z ksiazkami do sluchania...
01.10.09 09:34
/
co o tym w ogóle myslicie? ja stwierdziłam, że warto spróbować - bo przecież pomysł niezły, a i przesyłka niedroga. Zamówiłam wczoraj Margot z Forbsa i czekam na przesyłkę. Jak na razie sama idea bardzo mi się podoba, nie trzeba przecież biegać po sklepach i tracić dużo czasu.. A jak będzie z realizacją - to się przekonam już niedługo Emoticon
01.10.09 15:22
/
Realizacje rowniez bez zarzutów przynajmniej przy moim zamowieniu. Powiem nawet tyle ze zaskoczyla mnie szybkosc dostarczenia. Ja najbardziej zadowolony jestem z tego ze firma ta współpracuje nie tylko z czasopismami typowo kobiecymi. Bo jak by tak bylo - to czysta dyskryminacja mezczyzn...
02.10.09 09:20
/
witam
ja tez juz skorzystalam z uslug tej firmy, jestem bardzo zadowolona z calego procesu zamowienia oraz dostawy produktu.
koszt przesylki jest bardzo niski, przez co bardzo to zacheca do zrobienia zakupow metoda tego typu.
02.10.09 11:38
/
Jeżeli ktoś bierze się za prowadzenie portalu o książkach powinien nauczyć się pisowni dat: nie "2 październik - premiera..." lecz "2 października..."
02.10.09 15:48
/
Wyprobowalam ich usluge, musze przyznac, ze to swietny pomysl. Ludzie zawsze beda reagowac impulsywnie, dzialac pod wplywem chwili, ja do takich osb naleze, dlatego ich usluga przypadla mi do gustu. Dostawa w porzadku, na czas, tzn dosc szybko, no i podoba mi sie forma platnosci, przy odbiorze Emoticon.
02.10.09 19:11
/
Opowieść przepełniona magią i jak to często bywa, bohaterami o niezwykłych losach, ich przygodami, pożądaniem i ścigającym ich przeznaczeniem. Jednak jest jeszcze jedna strona, wspomnienia libańskiego emigranta, jego powrót do domu, tło historyczne i opisy kraju. Te dwa światy przeplatają się ze sobą, a łączy je pamięć bohatera oraz wyobraźnia autora. Smakuje wschodnią egzotyką, oj bardzo.
05.10.09 12:45
/
Hej hej, odnośnie książek znalazłam fajnego bloga. Polecam Emoticon
http://agronews.com.pl/blog/zenonek/
08.10.09 14:19
/
Anna
Gdzie ta ksiazka jest bestsellerem? W UK nie jest i nie byla.
08.10.09 21:38
/
pisam
Co prawda nie jestem adwokatem, ale & 10-11-12 są według mnie są niezgodne z prawem autorskim. Wydawca chce mieć wszelkie prawa a nic w zamian nie daje, a wysłanie jakiegoś tekstu jest wyrażeniem zgody na te warunki. To paranoja a nie konkurs
10.10.09 06:46
/
Roland
Na UK swiat sie nie konczy
13.10.09 09:43
/
sto100
Przecież Targi jeszcze się nie zaczęły. Chwalić się czymś co jeszcze nie nastąpiło jest głupie.
wpisano 13/10/09
17.10.09 14:00
/
Księgarz
Nareszcie ktoś gada z sensem. Większość mówi rynek wszystko załatwi, tylko co załatwił prócz
księgarzy przez te 20 lat?
Brawo Renek Mędruń
17.10.09 14:06
/
księgarz
Gratuluje,
znów ktoś z sensem pisze. Dookoła słyszę, że wszytko rynek załatwi -tylko co załatwił przez te 20 lat prócz księgarni.
Dzięki za ten tekst.
21.10.09 13:45
/
feuer
proszę grzecznie o przesłanie spisu pozycji nieprzeznaczonych do sprzedaży.
Eyszard Palacz
21.10.09 14:06
/
Kaśka
ksiązka przepiękna warta polecenia jak inne powieści tej autorki.
22.10.09 09:53
/
szpetka
Dokładnie! Trzeba uprzątnąć ten bajzel, żeby w przyszłości nie dochodziło do takich absurdów!
22.10.09 16:39
/
marian_brono
ja jestem nimi zachwycony, naprawde.

polecam szczegolnie jesli nie masz za duzo wolnego czasu - pozdro
22.10.09 18:18
/
karol
Takich sytuacji będzie coraz więcej. Żadne tam róbta co chceta, tylko trzeba działać. Nota bene - autor to postać kontrowersyjna (były esbek, którzy sam się mianował na mistrza), więc nie dziwię się, że ktoś wywinął mu taki numer Emoticon
24.10.09 16:25
/
milka
książka wydaje się bardzo fajna.. więc postanowiłam ją przeczytać. Zamówiłam smsem, przez onestepa, i obecnie czekam na przesyłkę. Mam nadzieję, że powieść okaże się tak interesująca, jak jej recenzja
24.10.09 21:58
/
Nowojorczyk
O Chryste Jezu! Dalibyscie juz spokoj ze zniewolonym umyslem i calkowicie juz zuzytym Michnikiem. Czy u Milosza nie ma innych tematow? Jesli nie macie pomyslow - ustapcie miejsca mlodszym!!!!!
Tadeusz Zielichowski-Woynillowicz, Nowy Jork
26.10.09 18:18
/
Koko
Dobra recenzja, ale bardziej podoba mi się ta
http://stacjakultura.pl/1,1,1305,Michelle_Zink-_Proroctwo_siostr__recenzja_ksiazki,artykul.html
26.10.09 20:01
/
nocnymarek
Powiem krotko, to jest świetna książka. Polecam wszystkim nie tylko zainteresowanym wojskiem Emoticon
30.10.09 10:00
/
Dorcia
Wejściówki od 30 listopada, a spotkanie 5 listopada? Ciekawe...
05.11.09 08:29
/
ruth
Gdy czytałam tę książkę czułam złość. Narastającą złość na Rachel, na ludzi z jej otoczenia, na świat. Ale także ogromny smutek. I empatię. Ta historia jest bolesna. Pewnie dla każdego na swój własny sposób. Ale to ważna książka. I na pewno warto ją przeczytać.
05.11.09 16:37
/
wiktoria
Przepiękna książka. Czytając ją płakałam i śmiałam się jednocześnie. Mam nadzieję, że w Polsce będzie się ukazywać coraz więcej takiej literatury. polecamEmoticon
05.11.09 21:23
/
Adam
Dan Brown zawsze mnie zaskakuje. Jego kolejne książki są coraz lepsze, a "Anioły i Demony" to moim zdaniem jego najlepsza pozycja. Mam wrażenie, że po "Zaginionym symbolu" się to zmieni...

Polecam mój blog:
http://debibliotheca.blogspot.com/
06.11.09 16:53
/
pynia
cudenko... dostalam od znajomej na urodziny - wiedziala jak sprawic radosc... kasiazka jest wspaniala - brak słow na to co sie w niej zawiera... zdradzajac tajemnice - kolezanka zamowila przez sms, a nie wiem czy gdzie indziej dostala by ta ksiazke bo w zwyklych ksiegarniach szukalam z marnym skutkiem
08.11.09 09:13
/
milka
warto zapoznać się z tą pozycją. Nie znalazłam innej takiej książki na temat Chin, a uwierzcie mi, że długo szukałam. Zamówiłam ja smsem, przez one-step, i jestem bardzo zadowolona. Polecam wszystkim, których ta tematyka interesuje
08.11.09 18:07
/
valdi
tak, to dobra pozycja. jestem jak najabardziej za. aczkolwiek nie wiem gdzie szukac tej ksiazki, przez one-step czyli co? smsem a tresc smsa nr?
09.11.09 12:20
/
bozenna
Oczywiscie,ze jest stenogram z tego spotkania.
Pogubił sie Pan troche Panie Renku to nie była "operacja" składania projektu do Laski Marszałkowskiej, do tego to jeszcze daleka droga.
Oczywiscie,ze ma Pan wiele racji, jezeli chodzi o manipulacje wypowiedziami wszystkich stron podczas spotkań w Krakowie, przez wszystkich.Bardzo zrecznie wybrał Pan fragmenty z dyskusji, a co Pan powie na wypowiedź Pana Marciszuka na poczatku ostatniego panelu ksiegarskiego,a mianowicie,ze PIK przygotowywuje zarówno katalog jak i ustawe?
09.11.09 12:25
/
JustynaCz
Zwracam uwagę na fakt, że w ogłoszeniu o książce nie podano nazwiska tłumacza tej pozycji na język polski. Apeluję o zamieszczanie informacji o autorze przekładu we wszystkich informacjach tego typu!
Justyna Czechowska
09.11.09 15:07
/
renek
Będzie nowy projekt, pójdzie do konsultacji z bibliotekarzami, wydawcami, twórcami, ksiegarzami, na koniec zostanie pokazany światu, Walne PIK i innych organzacji wypowie się za lub przeciw.
09.11.09 16:08
/
bozenna
Trzymam za słowo, deklaracji było bowiem juz wiele.Oczywiście,ze to tak powinno być, wydawcy powinni zabiegać o uporządkowanie rynku.
09.11.09 16:24
/
poetka
Piszę aktualnie książkę pt. ,,Córka Wampira".
Mojej wychowawczyni dałam ok. 30 stron do przeczytania, ale jeszcze tego nie zrobiła. Ciocia powiedziała mi, że mogę dać kawałek do gazety i kto wie, czy mi się nie poszczęści. Komu bym nie dała do przeczytania, to moja książka jest wspaniała i w ogóle. Wierzę im, bo to moi njlepsi przyjaciele. Ale mam problem ze znalezieniem wydawcy itp.
Jesteście w stanie mi jakoś pomóc? Zależy mi na tym.

mój numer gg: 16209659
09.11.09 21:36
/
renek
Czyje słowoEmoticon? Po raz kolejny mam wrażenie, że Pani słyszy to, co chce. Przecież ja jestem tutaj tylko od tego, żeby opisywać spotkania. Wy zainteresowani - księgarze, wydawcy etc. - jesteście od składania projektów i potem od głosowania.
10.11.09 14:35
/
gos
Ksiazka przepiekna, ale byla juz wydana na rynku polskim pod tytulem "Zona podroznika w czasie"
(przepraszam za brak polskich znakow -system Emoticon)
11.11.09 13:21
/
Maaaartaaaa
Moi drodzy!!!
Przeczytałam wszystkie zamieszczone tutaj komentarze.
I cos mi tu nie pasuje!
Dlaczego nas zniechęcacie??
Dlaczego większość komentarzy ogranicza się do zwykłego "poddaj się, i tak nic nie osiągniesz, jestes za młody(młoda)"??!!
Dlaczego pytam się!!
Mam dokładnie dwanaście lat. Glowę pełna pomysłów na książki. Głowę pełną wyobraźni!!!
Nie popadam w samozachwyt, o nie! Jestem obiektywna, wiem, o czym piszę, i jak pisze. Piszę z myślą o dzieciach. Choć sama jestem jednym z nich!
I co z tego, pytam się?!
Co z tego, skoro wszyscy, widząc ile mam lat, śmieją się głośno, albo wznosza oczy ku niebu, modląc się, żebym przestała bełkotać!!
Tu nic nie ma do rzeczy ile mam lat!
A może i wam sie wydaje, że jestem "samochwałą"? Nic z tych rzeczy!
Własnie wasze komentarze wręcz zmusiły mnie do wysłania swego opowiadania do wydawnictwa!
Książka ta wygrała już 2 konkursy (szkolny i międzyszkolny). Może was to śmieszy, a może nie, ale ja nie zamierzam się poddać tylko dlatego, że banda staruchów weszła na tę stronę w celu zniechęcenia młodych, utalentowanych pisarzy!!
Myślcie co robicie ludzie, bo jeżeli wszyscy mysleli by tak jak wy, nasz kraj byłby jedną wielką wsią, zamieszkałą przez bandę rozwydrzonych, bezmózgich głupoli!!
A jeżeli popełniłam w mojej wypowiedzi kilka błędów ortograficznych, trudno!
Nie bierzcie tego za dobrą kartę! O, nie!
Nie dam sobie zniszczyć wyobraźni waszymi idiotycznymi komentarzami (oczywiście nie mówię tu o wszystkich)!! Każdy ma szansę przebić się ponad wszystkich wraz z bohaterami swej opowieści!!
Wiem, że chcecie być REALISTAMI, ale na razie wychodzi tu tylko PESYMISTM!!!
12.11.09 09:14
/
renek
Gabryś! kolejny BABOL. Bibliotekarze twierdzą, ustawa o cenie książki owszem, fajna jest, o ile na wzór kilku państw zachodnich NIE OBEJMIE BIBLIOTEK, pzdr AHA
Piszesz: "bibliotekarze też głośno i oficjalnie, że nie pozwolą, aby po wprowadzeniu ustawy zakupy książek spadły poniżej osiągniętego w wielkim trudem poziomu 6 -8 vol. na 100 mieszkańców"

Hehe, no daj spokój, poziom zakupów do bibliotek publicznych 6-8 vol. rocznie na 100 mieszkańców to był UPADEK poniżej dna, NIKT go z wielkim trudem nie osiągnął...nikt nie broni tego pułapu!!!, a już szczególnie bibliotekarze. Bo jest to - obrazowo mówiąc - ujemny przyrost naturalny. WIęcej książek znika (kradzież, wycofanie tytułu) z półek bibliotek publicznych, niż tam się pojawia. Udało się dojść do 10 vol. I raczej chodzi o osiągnięcie poziomu kilkunastu vol. na 100 mieszkańców rocznie.
12.11.09 10:31
/
gkaminski
Księgarski projekt ustawy stwarza wyjątek dla bibliotek, i pozwala im kupować książki z większym rabatem...
Renek, ty mówisz o przyszłości ja piszę o tym co mamy dzisiaj. Przejrzałem sobie raporty bibliotek dostępne w necie. W większościz z nich zanotowano mniejsze zakupy, szczególnie "obcięły" kasę samorządy. A w przyszłym roku będzie jeszcze gorzej...
12.11.09 23:58
/
Kuba
Redaktorzy mili a KOGO TO OBCHODZI!?
Chochoły tańczą, chochoły spłoną. I tak musi być! Inteligencka ckliwość.
Podziwiam mimo wszystko zaangażowanie.
13.11.09 12:28
/
morgan
a wejdz sobie na ich www, nie bede podawac adresu dokladnego bo moze mi usuną komentarz, ale poszukaj w google, wpisujac one step, teraz na ich stronie jest katalog, i tam bedzie ten kod do wyslania, powodzenia, ja juz kupielm co prawda gdzie indziej te ksiazke, ale w one stepie zaopatrywalem sie kilka razy w filmy
15.11.09 19:35
/
lili
swietna lektura, wlasnie zamowilam ja dla swojego chlopaka, mam nadzieje ze to fajny prezent na mikolajki? kupilam przez sms w one step tuz po przeczytniu recenzji tej ksiazki...

19.11.09 07:55
/
dziunia
Nie moge sie doczekac. Ksiazki p. Agnieszki zawieraja tak wiele pozytywnej energii... Podczas ich lektury chce sie i zyc, i dzialac...
20.11.09 11:58
/
emil
No, świetnie, wreszcie ktoś się za to zabrał
21.11.09 19:47
/
Więcej o obchodach 600-lecia bitwy pod Grunwaldem: http://grunwald600lat.pl
21.11.09 20:17
/
Bookznami.pl
Autor książki zabiera czytelnika w historyczną podróż po świecie, którego dawne oblicze na zawsze zostało zmienione. Świecie wschodu, w większości dawnych ziem polskich, stratowanych przez armie dwóch totalitaryzmów, ostatecznie padłych łupem Związku Radzieckiego.

Pełna recenzja na: http://www.bookznami.pl/?p=57
23.11.09 21:51
/
Marc
Właśnie skończyłem i...
Książka wcale mnie nie zaskoczyła (czytaj: zachwyciła). Troszkę naiwna, irracjonalna opowiastka o chłopcu, który chce przeciwstawić się ustrojowi lat '80. Pomysłowa gra słów (milipanci, MOMO, itp.), ale niewiele poza tym (przynajniej dla mnie). A może nie o końca ją zrozumiałem...?
24.11.09 08:03
/
Maciek Foks
Może zmieńcie stauetkę, bo bardziej przypomina szafot (gilotynę) niż witrynę Emoticon
Pozdrawiam
24.11.09 13:39
/
darro
A mnie przypomina dziurę w ...
25.11.09 07:31
/
katia
Też już się nie mogę na tą książkę doczekać! Poprzednio czytałam o przyciąganiu miłości, więc teraz jeszcze chętniej przeczytam, jak to się robi z sukcesamiEmoticon
25.11.09 13:34
/
ksiegarka
Bardzo interesujacy artykuł. Tylko jedna uwaga - tytuł zapowiada podyplomowe studia dla księgarzy, z treści zaś wynika, że nie oni są adresatami tego przedsięwzięcia, skąd więc ta nazwa?
25.11.09 15:09
/
Ja
hej, hej, no dlaczego?
25.11.09 16:02
/
Kasia
Witkacy popełnił samobójstwo 17 września... warto sprawdzić najpierw daty... :/
25.11.09 16:39
/
Maciek Foks
Ciekaw jestem niezmiernie efektów. O ile mnie pamięć nie myli to trzeba mieć kabelek do kompa i przez niego ściągać książki. Mało to wygodne w porównaniu z technologiami "wifi". Poczekamy - zobaczymy Emoticon
25.11.09 23:47
/
grz
"Absolwenci otrzymają Świadectwo ukończenia studiów podyplomowych Uniwersytetu Warszawskiego podpisane przez rektora i dziekana"
25.11.09 23:49
/
grz
Proszę zajrzeć choćby do Wikipedii Emoticon
26.11.09 09:39
/
wlodek
He he he - Grzegorz położyłeś mnie na podłogę stwierdzeniem -"bo prezerwatyw przecież używać się nie powinno, gdyż to nieładnie".
Z racji swojego wieku i doświadczenia oświadczam, że w tym przypadku nie o "ładność" chodzi tylko o efekt. Dlatego drogie dzieci używajcie "gumek" bo to jednak sprawa waszego bezpieczeństwa - popatrzcie na nasz Sejm, to są właśnie efekty niestosowania zabezpieczeń.
26.11.09 10:07
/
gczekanski
No, Włodku, heh, w kraju 89% katolików jest to jednak nieładne, ale chyba konieczne Emoticon
27.11.09 16:04
/
Goffer
Czy to miałobyć dowcipne? Katolicy są zwykle normalnymi ludzmi. Używają komputerów i innych pożytecznych rzeczy. Pozdrawiam
27.11.09 23:38
/
Naprawde zabawna, pełna ciepła i dobrego humoru książka - kolorowa, ładnie wydana, z duża ilością zdjęć... no i tych wszytskich komicznych historyjek, określeń, powiedzonekEmoticon nie mozna przestać się smiać podczas czytania
28.11.09 20:55
/
gczekanski
Mam nadzieję, że ten felieton nie kwestionuje umiejętności obsługiwania komputera przez katolików, ani ich "normalności". "Używają komputerów i innych pożytecznych rzeczy" - jasne, ale chyba nie w celach prokreacyjnych? Uszanowania!
29.11.09 10:33
/
Olga
Książka robi wrażenie autobiograficznej, bowiem ukazuje małomiasteczkową rzeczywistość widzianą oczami sfrustrowanego inteligenta. Autor, wcielając się w różnych bohaterów, przeprowadza coś w rodzaju rozliczenia z własną przeszłością, ubarwiając je krytyką prowincjonalnych stosunków społecznych, systemu edukacji i polskiej rzeczywistości w ogóle; w dosyć ponury sposób przedstawia kulisy żałosnych konkursów poetyckich, dodatkowo szydząc z jurorów i poetów (czy ktoś go jeszcze zaprosi do jury?). Ogólnie, świat wg. Maliszewskiego jest depresyjny, pozbawiony wartości duchowych, zaludniony ćwierćinteligentami i degeneratami. Na szczęście, jego bohaterowie (literackie alter ego pisarza?) należą do światłych naprawiaczy rzeczywistości, widzących jej nędzę i upadek człowieczeństwa, są mądrzy i wrażliwi, a przy okazji znają się na literaturze i filozofii jak mało kto, co napawa czytelnika optymizmem, chociaż wydaje się naiwne i archaiczne, jak literatura dydaktyczna z czasów Gomułki (albo szerzej – socrealistyczna). Niestety, optymizmem nie napawa warsztat pisarski Karola Maliszewskiego, który jest przykładem rozmijania się teorii z praktyką; nie jest on w stanie skonstruować powieści: fabuła rwie się, jest niespójna i dziurawa, brak jest wyraźnego zamysłu, kłuje w oczy nieudolność opisu, brak wyobraźni, widoczne szwy i łaty – co czyni z autora „Sajgonu” jednonogiego teoretyka skoku w dal, który wie jak, ale nie potrafi.
29.11.09 10:51
/
Bookznami.pl
Na naszej stronie zamieściliśmy krótką relację filmową z Targów Książki Historycznej. Miłego oglądania Emoticon

http://www.bookznami.pl/?p=147
30.11.09 09:12
/
Bookznami.pl
Nasza mała wideorelacja z targów Emoticon Zapraszamy!
http://www.bookznami.pl/?p=147
30.11.09 09:40
/
Olo
A moim zdaniem książki nie da się spokojnie czytać, zwłaszcza jeśli ma sie pojęcie o języku polskim. Styl i język tej książki są nie do zaakceptowania.
30.11.09 20:19
/
Milten3319
Ja jestem w trakcie pisania ksiązki - powieści o charakterze fantastycznym. Dużo nad tym myślałem i wkońcu naszła mnie inspiracja do napisania jej. Obecnie skończyłem pierwszy rozdział. Postanowiłem to rozbic na rozdziały gdyż uwarzam że lepiej to się czyta. Choć jak kto woli. Moim natchnieniem było poprostu wymyślona gdzieś postać z której zrobiłem postać głowną. Według moich znajomych, tweierdzą że 72 strony na jeden rozdział to troszke dużo, lecz mowią że niezmiernie czekają na drugi rozdział. Osobiscie uważam że pisanie książki jest jedną z objaw wybujanej wyobraźni. Lubię czytać ksiązki. Popieram wcześniejszy komentarz. Wiek tu nie gra roli, oczywiscie nie mówmy tu o dzieciach w młodym wieku do gimnazium. Choć i tam są nie raz przejawy takich sytuacji. Ja jestem w technikum i piszę moją książkę już ponad dwa tygodnie. Z moją wyobraźnią mam wielkie pole do poposu jeżeli chodzi o fabułę. Jak narazie według mnie i innych moim znajomych, rozpoczyna się całkiem nieźle.
02.12.09 18:26
/
jancio zwodnik
Byłem na spotkaniu z Maliszewskim. Powiedział, że ta książka nie ma pretensji, żeby być powieścią. Krytyka Olgi dotycząca warsztatowych braków powieściopisarza trafia kulą w płot. To zbiór fragmentów, raz poruszajacych, to znów śmiesznych, taka swobodna fabuła pełna dziur i nieciągłości. To ma swók urok. Chyba wolę coś takiego od zapiętego na ostatni guzik perfekcyjnie nudnego wytworu absolwenta kursu creative writing. W tym całym Sajgonie buzuje jakiś ogień i on jest niezalezny od takiego czy innego warsztatu. Jestem za.
03.12.09 12:12
/
Olga
Informacja, że nie jest to powieść, ale barowe historyjki, powinna w takim razie znaleźć się na okładce. Poza tym, od sędziego poetów i pisarzy można, a nawet należy wymagać dobrego warsztatu. Nie wymagam go od Masłowskiej czy innych, tu eufemizm, nie do końca wyedukowanych, jednak od doktora nauk humanistycznych owszem. Chyba że K. Maliszewski pragnie tkwić pośród literatury ludowej, chropawej, osadzonej w życiu, jako jej apologeta i twórca w jednej osobie. Cóż, to wybaczalna fanaberia. A może zwyczajna konieczność, wynikająca z braku innych możliwości?
04.12.09 14:48
/
kinia997
To jedna z najlepszych książek jakie czytałam. Chetnie ją wspominam. Niedługo poraz kolejny po nią sięgnę
05.12.09 14:53
/
Andrzej
Słusznie, nie kupuj tej książki, bo dostaniesz pulpitacji serca podczas czytania. Obawiam się, że ten gość napisał prawdę, ale wiedza, którą zawarł jest dla mnie, przecież historyka, zbyt specjalistyczna. Ten temat zna tylko Kornat i może Żerko.
05.12.09 15:32
/
Grzesiek
Kolega mi o niej mówił z wypiekami na twarzy, więc przyjechałem po nią w niedzielę z rana:- "Dawno już jej nie ma! - usłyszałem na stoisku. Nie wiem, co tym sądzić...
05.12.09 15:54
/
Benek
A ja kupiłem tę książkę (Sojusz Piłsudski-Hitler)u Prusa. I też nie wiem, czy to prawda co napisał Choinski. To straszne rzeczy, lepiej, żeby nie tak nie było. Z tym sojuszem, to chyba autor oparł się jednak na (ukrywanych przez historyków) faktach, ale chodzi mi zmowę Becka i Lipskiego z Moltkem.
05.12.09 19:39
/
jancio zwodnik
Prosze wybaczyć, ale nie jestem w stanie Pani zrozumieć. Co Pani rozumie przez "dobry warsztat"? Czy "Miazga" Andrzejewskiego ma taki warsztat? Prosze od razu powiedzieć, ze nie przepada za tak nieciagla konstrukcją, nie cierpi autotematyzmu i juz bedziemy w domu. Ksiazki tego typu tez maja warsztat, tylko taki, ktory pani nie trafia do przekonania. To nie jest literatura ludowa i chropawa, tylko po prostu inna. Dla nielicznych. Obawiam sie, że nie dla Pani. I to wszystko. A Pani wyladowuje sie z przedziwna zajadłością na tym niszowym pisarzu. Wystarczy wziąć co innego do ręki. O, Kalicińska ma dobry warsztat.
06.12.09 09:34
/
Wojtek
Czytałem książkę - szok (plus dla Piłsudskiego, a nie odwrotnie). Pytanie do historyków: Choiński wskazał nowe, mi nieznane źródła, całkiem inne dowody niż te wszędzie opisywane. Dlaczego ględzicie o manipulacjach i nie podacie konkretnie, czy się myli i gdzie?
07.12.09 04:51
/
historyk
Do Andrzeja. Marek Kornat i St. Żerko to historycy >po linii
07.12.09 08:45
/
czytelnik
Książka jako produkt wspomnień interesująca z uwagi na losy jej bohaterów szczególnie rodziny ostatniego pastora.Natomiast nieprawdą jest że dom posmutniał,przycichł.Dom po długoletniej dewastacji dopiero teraz nabiera blasku,po woli przywracany jest jego klimat wewnątrz.Dom nie przycichł a często jest w nim za gwarno.
07.12.09 13:51
/
kola
Dla mnie to cudowny obraz psychologiczny. Niezwykła lekcja. Przepiękna opowieść. Tyle uczuć ile potrafi wywrzeć na czytelniku chyba jeszcze żadna nie wywarła. Empatyczna, wzruszająca, ludzka.
07.12.09 13:55
/
mirinda
Książkę przeczytałam jednym tchem. Pełna zabawnych sytuacji, ale i życiowych tematów. Zusak pisze w niej o przyjaźni, miłości, odpowiedzialności za drugą osobę, pomocy. Jestem pod wrażeniem tej lektury i będę każdemu gorąco polecać.
07.12.09 16:38
/
posłannik
Potwierdzam, że ta książka to pozycja naprawdę godna polecania! Markus Zusak to co prawda autor wyjątkowo młody, jednak jako, że zaczął pisać w wieku kilkunastu lat, to już dziś jest on ogromnie doświadczonym twórcą... I "Posłaniec" jest tego idealnym dowodem. Polecam!
07.12.09 17:21
/
Maciek Foks
Niestosowne jest przede wszystkim zamieszczenie zdjęcia na okładce przy takim tytule. Panie Wojtku, czy to jest ględzenie?
07.12.09 18:04
/
zachwycony
Podpisuję się pod wszystkim, co napisały poprzedniczkiEmoticon To chyba pierwszy dramat obyczajowy, który miałem okazję czytać i zaskoczyło mnie to, jak bardzo taka ksiażka może wciągnąć, a dodatkowo dać do myślenia na długi czas...
07.12.09 19:36
/
Broń Pancerna
Przeczytaj Maciek książkę. Bardzo się zdziwisz. Napisał ją, wg JKMikke - piłsudczyk. Ale, tu się zgadzam z Andrzejem, koniecznie musi się wypowiedzieć w sprawie arcyspecjalista tego okresu - bardzo odważny, czyli nie Kornat, nie Żerko i na pewno nie, przepraszam, Szaniawski.
07.12.09 21:35
/
Maciek Foks
Dzięki za radę, w takim razie pożyczę sobie od kogoś, bo kupować, jak napisałem, nie mam zamiaru.
07.12.09 23:08
/
mirek
No tak, ale co z tego, skoro brakuje namysłu na którąkolwiek nagroda w Polsce? Taka mentalność, panie.
08.12.09 06:27
/
Waldek
Szaniawski Józef pisze o Piłsudskim beletrystykę. Nie ma pojęcia o tym co się wydarzyło od 11 gr.1933 i do maja 1935. Książka Sojusz Piłsudski-Hitler to przełom w historiografii tego okresu.
08.12.09 09:23
/
wlodek
Trudno się nie zgodzić z powyższym tekstem. choć wątpię aby włodarze Wrocławia pochylili nad tym głową. Uważałem, że to ma być nagroda dla młodych autorów, ale jak zwykle się myliłem. Uważam, że polski autor nie ma szansy uzyskać Angelusa, bo w komisji oceniającej jest przeświadczenie, że "swojemu" nie wypada jej przyznawać. Jak to się mówiło w świecie dobrze urodzonych państwa - "Nie uchodzi..."
08.12.09 12:13
/
gczekanski
Na pewno jurorzy mają przy każdej edycji kompletnego ćwieka, bo to niezła akrobacja, żeby w takiej formule wskazać coś sensownego.
08.12.09 15:53
/
Maciek Foks
A konkretniej Waldku na czym ten przełom polega?
08.12.09 16:25
/
Waldek
Sojusz Piłsudski-Hitler, to tylko pierwszy tom trylogii o genezie II W.Św. Miał miejsce i to z inicjatywy Piłsudskiego, nie Hitlera. Kanclerz jedynie zaakceptował to, co zaproponował Marszałek. To, co się później stało, jest niewyobrażalne, ster polskiej polityki zagranicznej przejął osobnik z rozwijającą się chorobą umysłową - Józef Beck. Przepraszam, ale resztę przeczytasz w książce (grubej) Europa 1933-1939. Przełom polega na tym że polscy historycy opierają się na źrodłach sfałszowanych, autor to udowodnił i sięgnął do zupełnie innych, w zasadzie nieznanych. Problem polega na tym, że badania autora są, wg wielu, niezgodne z polską racją stanu, mogą zostać wykorzystane przez Putina. Nie jestem autorem książki, ale pomagałem w napisaniu recenzji - nie udało się to nam. To naprawdę trudna sprawa i trzeba znać język francuski. Powodzenia, Maciek, wyłączam się.
08.12.09 17:35
/
juror
przeczytałem te argumenty i nie zgadzam się z nimi kategorycznie. mam absolutnie podstawowe zastrzeżenia do sposobu promocji tej nagrody i wyjątkowego wyczynu, jakim stało się obniżenie prestiżu (w wyjątkowo krótkim czasie) świetnie zapowiadającej się imprezy o ogromnych szansach międzynarodowego oddziaływania i sprowadzenie jej do rangi nagrody prowincjonalnej (kompletny brak zainteresowania wydawców i stowarzyszeń pisarskich za granicą, obojętność nawet ze strony wydawców krajowych, bo nie kreuje sprzedaży ani zainteresowania mediów), ale formułę uważam za sensowną.
regulamin nagrody nie zawiera wymogu nagradzania książek powstałych niedawno (ciekawe jaka policja będzie sprawdzać, ile lat temu autor ją naprawdę napisał?). więc krytyka jest bezpodstawna. w obrębie tej formuły jury działało lege artis.
jeśli kogoś interesuje nagroda dla młodych twórców lub dla książek napisanych niedawno, niech taką nagrodę ufunduje, ale nie uszczęśliwia władz miejskich takimi innowacjami. skoro chciały nagrody w szerokiej, a nie ograniczonej, formule, to takie jest ich prawo.
argument braku oddziaływania wybitnej książki po 30 latach od momentu jej powstania jest naiwny i demagogiczny. tak rozumując należy wyrzucić na przemiał książki hrabala, kundery, capka, a w ślad za nimi całą klasykę światową, bo jaki mogą mieć na nas wpływ?
nagrody są po to, by kierować naszą uwagę na dzieła wybitne, uniwersalne, o wartościach nieprzemijających. "przypadki inżyniera ludzkich dusz" nie były w polsce wydane (wiadomo dlaczego!), więc trudno było je uhonorować jakąkolwiek nagrodą za rządów I sekretarza PZPR edwarda gierka. po polsku ukazała się teraz, więc - jeśli wśród kandydatek okazała się artystycznie najlepsza - słusznie przypadła jej nagroda. czyżby jury miało na podstawie świeżości oceniać jej wartość? to nie kiełbasa ani pieczywo! jeśli chodzi o produkty świeże, to są one na ogół w supermarketach.
mam jeszcze wiele innych argumentów, ale nie mam czasu ich rozwinąć. jury nie powinno być stroną w tej sprawie, bo jest powołane tylko do tego, by ocenić, która książka w danym zbiorze jest obiektywnie najlepsza. od strategii jest organ, który powołał nagrodę do życia, a zatem władze miejskie.
08.12.09 18:00
/
gczekanski
Dziękuję za odpowiedź i poświęcony czas. W gruncie rzeczy cieszy mnie różnica zdań, choć nie zgadzam się z większością Pana argumentów: po prostu dla mnie jako potencjalnego czytelnika i obserwatora życia literackiego, staje jasne (proszę zauważyć, że nie krytykowałem arbitralności decyzji jury, bo to Państwa wilcze prawo), że Angelus tkwi wciąż na poziomie deklaracji i pięknych haseł. i coraz mniej wiadomo, o co w tej nagrodzie chodzi i czemu ma się przysłużyć.

Nie kwestionuję też literackiej ważkości książki Skvoreckiego, ale podtrzymuję mój główny zarzut: w jaki sposób nowa polska literatura ma konkurować z klasyką literatury obcej?

Pisze Pan: " argument braku oddziaływania wybitnej książki po 30 latach od momentu jej powstania jest naiwny i demagogiczny. tak rozumując należy wyrzucić na przemiał książki hrabala, kundery, capka, a w ślad za nimi całą klasykę światową".

Jasne, ale to nie jest mój zarzut, choć rozumiem, że dla odparcia mojej krytyki było potrzebne przerysowanie.

Pisałem: „Przypadki inżyniera ludzkich dusz” to rzecz uznawana za arcydzielną, toteż zakres oddziaływania książki powinien być wciąż potężny. I być może jest tak w istocie. Rzecz jednak tkwi gdzie indziej".

No właśnie, rzecz tkwi w zanikaniu wyrazistości tej, bądź co bądź wciąż prestiżowej nagrody, niezrozumiałości doboru konkretnych tytułów i zatracaniu potencjału, który tkwi w szansie promowania literatury środkowoeuropejskiej.

Dla jasności, szło mi głównie o wywołanie, potrzebnej, moim zdaniem, dyskusji na ważny temat, jakim jest ta nagroda, bo przy okazji brak jakiejkolwiek refleksji w mediach dowodzi, że sztuka dyskutowania jest u nas mało chodliwym towarem.
08.12.09 23:26
/
ZWROCKA
Nie tragizował bym, impreza ta jest raczej smutna od lat. Wrocław chubi się ksiażkami bardziej dla slendoru. Nie ma fajnych księgarni w Wrocku - jest jedna Literatka napchana kolesiami z Magistratu. Sorry ala taka prawda.
09.12.09 08:30
/
gkalewski
Sorry "Zwrocka" ale "L;iteratka nie jest księgarnią!!!! Ma półkę od podłogi do sufitu ze starymi książkami jako dekorację!!!
09.12.09 09:25
/
babka
Dolaczam sie do tych pochlebnych opinii. A one mnie , szczerze mowiac, dziwia- bo myslalam, ze ta ksiazka zalicza sie do kontrowersyjnych. Ja osobiscie kocham ksiazki kontrowersyjne- dlatego ta mnie ujela Emoticon
09.12.09 10:49
/
Tomasz Sobieraj
Trudno się nie zgodzić z p. Grzegorzem Czekańskim. Hasło przewodnie „Angelusa” jest mętne jak wody Gangesu w porze monsunów, kryteria, jakimi kieruje się jury bliżej niesprecyzowane, a fakt, że dostał tę nagrodę pisarz, którego książka nie tchnie świeżością skłania ku przypuszczeniu, że przyszłorocznym laureatem zostanie Karel Čapek za np. „Rok ogrodnika”. I czemu nie, pisarz to był doskonały, podobnie jak kilku innych Braci Czechów. Rzecz w tym, że może większy sens ma nagradzanie twórców za ich bieżące osiągnięcia (jeśli w istocie takowe posiadają) a podstawą wszelkich ocen winny być jednoznaczne kryteria, bo inaczej doprowadzimy do dewaluacji wszelkich nagród, czego symbolem może być nagroda Nobla, a na naszym małym, zafajdanym podwórku, nagroda Nike.
A że Wrocław – za pieniądze podatnika - promuje się jako miasto kultury, no, powiedzmy elitarnej, realizując przy tym lokalne interesiki? - cóż, każdy kij ma dwa końce. Jednak dla mnie, człowieka z Łodzi, lepsze to niż nieudolna promocja mojego miasta, stanowiąca właściwie kompromitację, i to w żałosnym stylu.
09.12.09 11:44
/
Piotr
Interesująca propozycja, choć jak mówią, milczenie jest złotem a mowa tylko srebrem Emoticon
09.12.09 11:51
/
Piotr
Ciekawa, bardzo ciekawa publikacja, ale w dobie multimediów brak płytki DVD czy choćby zwykłej video, moim zdaniem jest istotnym brakiem.
W dobie telewizji i powszechnie dostępnego internetu tego rodzaju publikacje, w tym i ta książka powinna z nim konkurować, a właściwie uzupełniać naszą wiedzę nie tylko informacją drukowaną i ilustracjami, ale również dodatkami multimedialnymi.
09.12.09 12:03
/
Piotr
W dobie kryzysu autorytetu/ów* dla wszystkich ich nadal poszukujących i tych co chcą "zbawić" świat, pozycja interesująca.
09.12.09 12:53
/
Piotr
Komentarz do komentarza autora "czytelnik":

Bardzo razi mnie sformułowanie "książka jako produkt", bo książki od dzieciństwa traktuję bardzo osobiście, są dla mnie znacznie czymś więcej niż jakimś tam "produktem" księgarskim.

Fakt, że dom to nie tylko obiekt architektoniczny, ale przede wszystkim przebywający w nim ludzie i to bardzo trafnie (ale nieco inaczej) prezentuje recenzentka i w/w "czytelnik".

Myślę, że warto bliżej poznać "Dom pod lipą".
09.12.09 13:01
/
Piotr
Rumunia to dla przeciętnego Polaka (Polki również Emoticon) to dość egzotyczny, mimo, że niezbyt odległy kraj znany obecnie bardziej z powodu coraz licznej spotykanych tamtejszych mieszkańców na naszych ulicach i placach targowych niż odwrotnie.Książka ułatwi nieco poznanie z minionego wieku złożonych problemów społecznych Rumunii ale i przyczyn tak licznej emigracji własnie z przełomu XX/XXI wieku.
09.12.09 13:56
/
Piotr
Wszystko co powyżej działa tak jak napisano, a nawet jeszcze lepiej, bowiem nawet na pytania nieco odbiegające od głównego tematu, nie związane jednoznacznie czy bezpośrednio z prezentowanym zagadnieniem również otrzymacie szybką odpowiedź.
Pan Grzegorz Czekański gczekanski@ksiazka.net.pl odpowiada )i podpowiada) błyskawicznie - podziękowania i pozdrowienia dla Pana Grzegorza Emoticon
09.12.09 14:11
/
Piotr
Książka raczej dla hobbystów, bo wydane przez użytkownika i miłośnika tej gwary.

W narodzie lokalna gwara zanika, a częściej spotykamy coraz bardziej popularny środowiskowy slang.
Przypuszczam, że tematyczne słowniki współczesnej gwary konkretnych środowisk będą niewątpliwie bardziej poszukiwane i chetniej popularyzowane w większych środowiskach.

Z powyższych powodów warto wspierać Mirosława Binkowskiego w jego pasji, pozostawia nam to co może niebawem odejść w zapomnienie.
09.12.09 18:41
/
Mieszkaniec Opolnicy
Pamietam jak dom byl w posiadaniu panstwa Dziewieckich rzeczywiscie byl zaniedbany, dzieki nowym nabywcom odzyskal swoj urok to fakt!!! Jesli ksiazka jest sprzedawana za 25 zl jest to produkt do kupienia....tak czy nie?- do komentarza Piotra
10.12.09 11:32
/
gczekanski
Zobaczymy, jak nam się to wszystko rozkręci, na razie - grunt, że coś się rusza Emoticon
10.12.09 12:47
/
dedalus
Jestem na końcu. Koniec nieustannie szuka rozszerzeń: na przykład ta wywołana chwilą i niepokojem wypowiedź. Pisarze. Mam 60 lat z okładem, odrzucony, zniechęcony jeszcze raz patrzę na strony tekstu, z którym zmagam się od zawsze. Nie szukam od lat wydawcy, mimo że go przeczuwam. Tekst wyprzedza wydanie i spiera się ze mną, umieszczony w przestrzeni znaku pomiędzy dźwiękiem, by tak rzec, kpi ze mnie, a tym bardziej kpi z jego możliwych krytyków za szybkich w sądzie, którzy zabijają duszę jazgotem bezgłosu. Pisarze błogosławione są wasze pióra, lancet waszej sztuki, której obawia się świat i którą kradnie złodziej liter, podstępny. Starzec życzy wam pomyślności.
10.12.09 18:28
/
Z.... Opolnicy.....
Bez obrazy,ale wydaje mi się ,że autorką książki chodziło przedewszystkim o wspomnienia,a nie o wygląd zewnętrzny domu nad którym się wszyscy skupiają.Z mojej strony książka nie jest jeszcze przeczytana,ale napewno będzie. P.S
"Dom pod lipą" obudził w mieszkańcach wsi(tych troszkę starszych)wiele miłych wspomnień ,które podczas ich opowieści ożywają w naszych sercach i w każdym domu w Opolnicy powinna "ona" być.
10.12.09 18:56
/
zszokowany
Ta książka, to rewelacja. Odebrać tytuły historykom, którzy napisali na ten temat tysiące kłamstw, a my w nie uwierzyliśmy!
11.12.09 14:47
/
Piotr
Cuda i sekrety, to nasze odwieczne zainteresowania i poszukiwania na nie odpowiedzi, odwieczne poszukiwanie prawdy.
Ważny jest przy tym obiektywizm o który zwykle jest trudno. Możliwe że dzięki tej książce zbliżymy się o kolejny krok do faktów, które obecnie są dla nas nadal czymś niezwykłym, tajemniczym, niemal nadprzyrodzonym...

Być jak dziecko - zadawać pytania i poszukiwać odpowiedzi - każdemu dorosłemu tego szczerze życzę :

"Dziecko może nauczyć dorosłego trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego się pragnie"
- Paulo Coelho "Piąta góra"
11.12.09 20:40
/
Też z Opolnicy
Nie wszyscy skupiają się nad wyglądem domu,po przeczytaniu książki obudziły się też emocje starszych mieszkańców.Bezprawnie zostały wykorzystane nazwiska niektórych rodzin, nikt ich nie zapytał czy można,to się niegodzi,a gdzie ustawa o ochronie danych.Wspomnienia są tu najistotniejsze ale w części pisanej przez polskich mieszkańców tego domu jest za wiele spraw nie dokońca prawdziwych,żyją jeszcze ludzie pamiętający dobrze tamten czas i wcale nie taki sielankowy.A i rodzina nauczyciela nie taka szacowna jak na kartach książki.Wniosek nasuwa się taki,jeżeli chce się promować na łamach książki czy prasy należy dobrze się zastanowić co jest prawdą,co ubarwieniem swojego życiorysu i jak to napisać by nie urazić nikogo o kim się wspomina szczególnie bez jego zgody.
12.12.09 15:48
/
pseudo ala
cos dla kazdej malolaty! ja kupilam w onestepie jako prezent dla cory! bedzie zadowolona mam nadzieje, recenzja mowi duzo dobrego o tej ksiazce
12.12.09 16:18
/
tresciowa
znalazlam tresc smsa: chiny314 na nr 70500! cena 61gr
15.12.09 21:42
/
MarthaSka
Czytając wszystkie wypowiedzi, stwierdzam, że faktycznie, ludzie są zniechęcani do wydawania książek, poprzez opinie tych 'bardziej doświadczonych'. Ale co z tego? Ważne, by pisząc, mieć satysfakcję, by całkowicie się temu oddawać.
Ja również piszę. I nie uważam, że są to arcydzieła - po prostu przelewam na kartki to, co podpowiada mi wyobraźnia. A że moje wypociny podobają się moim przyjaciołom... tym bardziej mi miło.
Pozdrawiam. Emoticon
16.12.09 10:16
/
Piotr
Interesująca nagroda, bo przecież każdy chciałby być jak najlepiej czytany i rozumiany, bowiem ważna jest w tym przypadku tak samo treść jak i forma czytelnego przekazu Emoticon
16.12.09 10:33
/
Piotr
Myślę, że książka może być interesująca, ale osobiście na prezent dla Polki (matki, babci, żony, córki, wnuczki...) wolałbym podobną, ale opartą na naszych polskich realiach, historii i współczesności.
Wiedzę należy czerpać z każdego jej źródła, także z tej w/w "Wielkiej księgi pomysłów" innych narodów, bo na tle narodów świata nasz dorobek - cokolwiek by powiedzieć i chcieć udowadniać - mimo wszystko będzie i tak skromny Emoticon
"Wielka księga pomysłów" niewątpliwie urozmaici i uatrakcyjni codzienne i te szczególne chwile w życiu, warto poinformować znane nam dziewczyny (w każdym wieku) jeśli jest to książka tylko dla dziewczyn Emoticon
16.12.09 11:54
/
Piotr
Jak wiemy z historii, tej bliskiej i odległej, słowa mądrych ludzi trudno przyswoić innym... Historia ziemskiej ludzkiej cywilizacji to praktycznie od tysiącleci do chwili obecnej ciągłe pasmo wojen i rzezi, strategia, taktyka i technika niewiele się zmieniły, a cele pozostały nadal takie same, niezależnie co zacytujemy z kogokolwiek, choćby i z Konfucjusza, a ostatnie dziesięciolecia choćby Tybetu są szczególnie wymowne, bowiem przecież Konfucjusz jest właśnie chińskim filozofem, na którym ponoć wzorują się współcześni przywódcy Chin...
Zadaniem filozofa, czy też i pisarza jest wskazywanie współczesnym ludziom właściwą drogę życia, drogę cnoty, także dla poprawy codziennego bytu, czasem i z odwołaniem się do historii (oby tej obiektywnie prawdziwej, o ile to możliwe).
16.12.09 12:22
/
Piotr
Popieram stanowisko i działania bibliotekarzy.
To właśnie dzięki nim książki trafiły praktycznie do każdego zakątka naszego kraju, także i dosłownie "pod strzechy".
Nie pozwólmy cofnąć się o epokę, tylko dlatego, że grupa "inteligentnych inaczej" polityków nie rozumiejąc nadal rozwijanej idei powszechnie dostępnej książki coś tam sama sobie planuje, bo nie rozumie i nie potrafi zarządzać i chronić dobro wspólne, jakim w tym przypadku jest książka i możliwość powszechnego do niej dostępu niezależnie od statusu społecznego i materialnego...
17.12.09 15:57
/
kicia
dzięki potrzebowalam na religie:*
17.12.09 20:56
/
sueno
szalenie interesujaca ksiazka, kupilam ja przez sms'a jako prezent swiateczny dla siostry, tez bym chciala znalezc ja pod choinkaEmoticon
17.12.09 20:56
/
sueno
szalenie interesujaca ksiazka, kupilam ja przez sms'a jako prezent swiateczny dla siostry, tez bym chciala znalezc ja pod choinkaEmoticon
17.12.09 21:49
/
AlicjaBUW
Szanowni Państwo! Koncert się jeszcze nie odbył - odbędzie się w sobotę 19 grudnia! Także wszystkich serdecznie zapraszamy. Wstęp oczywiście wolny!

Pozdrawiam,
Alicja Dzierzbicka
BUW
18.12.09 10:16
/
ryszard
co tu momentowac? jak wytlumaczyc Zdrojewskiemu,ze biblioteka to nie piekarnia?
18.12.09 10:40
/
kaczak
wszystko, co napisne w liscie, jest prawda: mnie tez mocno zdziwil brak nazwiska nagrodzonego tlumacza i zamieszanie na scenie, po zaproszeniu wydawcow, autorow i tlumaczy, bez ich przedstawienia; tez mialam poczucie niesmaku...
18.12.09 11:04
/
bibliotekarka
Panie ministrze jestem bibliotekarką, która przeżyła połączenie biblioteki z ośrodkiem kultury. W ciągu roku kalendarzowego powiększyłam zbiory biblioteczne o 7 woluminów.Tylko tyle pieniędzy dostałam. To jest skandal. Ja i nasi czytelnicy nie chcemy tego przeżywać ponownie, a Pan jednym pociągnięciem pióra chce do tego doprowadzić.
18.12.09 11:59
/
MIsia
Samorządowcy wójtowie, radni często to prości ludzie, którzy prawie nigdy nie sięgają po książkę. Dla nich biblioteki są zbyteczne i dajecie im wolną rękę a zobaczycie ile bibliotek zostanie włączonych w struktury innych ośrodków. Protestujemy przeciwko takim zakusom! To bzdura, że małe biblioteki generują duże koszty.
18.12.09 12:04
/
august
Minister kultury i Dziewictwa chce dochodowych bibliotek! To chyba tam kasyna ze stripteasem chce urządzać. Niech se weźmie Grzesia, Rysia et consortes i dalej cycka lud roboczy. Za PRL takich głupot nie wymyślano. Bibliotek przybywało, teraz się je niszczy, tak jak inne placówki kulturalne. Kraj z takim rządem nie zasługuje chyba na niepodległość. Dochodowe biblioteki - (nie)kulturalna głupota roku.
18.12.09 12:38
/
rodzynka
jesli jest w twardej okładce a przede wszystkim jest spod pióra Umberto Eco to napewno jest to trafiony prezent, siostra sueno powinna sie ucieszyć, sama bym się ucieszyła gdyby ktoś mi taki prezent sprawił, ale zycie jest zyciem i sama musze sobie kupić, nie wiem czy przypadkiem nie widziałam tej mozliwości na polki.pl, wlasnie kupnem przez sms
18.12.09 12:53
/
czytelnik
Oczywiście sprostowania faktów - choćby dat - są kompromitujące dla autora wcześniejszego tekstu, podobnie niezręczności wypowiedzi; z drugiej strony, Szanowna Pani, tekst ten nie był - wbrew pozorom - tak jednoznaczny w ocenie Pani pracy, i nie na niej się skupiał. Był raczej wymijający, co skądinąd nie musi Pani oczywiście przekonywać, ani satysfakcjonować. Bardzo ważną i poważną jest natomiast podana przez Panią informacja o dążeniu dyrektora Fundacji do długoterminowego oddania należących do Wydawnictwa Ossolineum praw autorskich! Prawa autorskie są szczególnym majątkiem wydawcy, zwłaszcza takiego, jak Ossolineum, i wyzbywanie się ich uznałbym za jawne działanie na szkodę firmy. Oznaczałoby to pozbycie się możliwości wznowień klasycznych pozycji, korzystania z całego archiwum wydawnictwa, prawdopodobnie oddanie uznanych, markowych serii wydawniczych, jak BN! I tu pojawia się rola dziennikarzy: proszę Państwa, ta sprawa WYMAGA PRZEŚWIETLENIA! W obliczu sygnału o wskazaniu przez dyrektora palcem konkretnego wydawcy (jeśli już, to powinien być chyba jakiś przetarg?), a także o przygotowywaniu wyceny przez wynajętych przez tegoż wydawcę prawnikach - sprawa pachnie bardzo brzydko... Nie sposób pisać czym, bo potrąca to o prokuraturę - ale tutaj właśnie jest Wasza rola, której nie wolno Wam przespać ani spartaczyć: takie oskarżenie MUSI zostać wyjaśnione! (Swoją drogą rzadko dziennikarze książkowi dostają taką szansę). Życzę powodzenia w imieniu wszystkich czytelników książek Ossolineum.
18.12.09 13:12
/
pleyada11
nie mieści się w głowie..to eksterminacja duszy Narodu - zamach na biblioteki.żaden wirtualny świat, wymysł, techniki nie zastąpią dzieła zapisanego na papierze.
18.12.09 20:36
/
art
Jakis czas temu pod tym samym pretekstem finansowym próbowano zlikwidować kino Iluzjon.
Teraz walka z kulturą przybrała nową formę.
Wnioski: antyminister zabiega o wprowadzenie antykultury - zamiast prospołecznej reformy finansów.
18.12.09 23:12
/
Ackbar
Polski Rząd niszczy dobro i kulturę narodową. A może pora postawić tych panów przed Trybunałem Stanu???
19.12.09 10:25
/
żołna
Dla liberałów gospodarczych rozwój bibliotek w Europie Zach. jest przejawem szalejącego tam socjalizmu. Człowiek nowoczesny nie zajmuje się przecież jakimś tam samokształceniem - jemu ma wystarczyć "dostosowanie się do wymagań rynku pracy". Prawdziwa edukacja - to "socjalizm" "z którego właśnie wyszliśmy". Jeśli ludność sama z siebie chce się edukować, to tym gorzej o niej świadczy (wstrętne komuchy!). Poza tym - przyszłość prowincji to mają być latyfundia rolnicze, hotele i luksusowe rezydencje "ludzi bogatych i nowoczesnych". Uzależnionemu od właścicieli personelowi do ich obsługiwania nie jest do niczego potrzebne czytelnictwo - zwłaszcza, że nie jest ono potrzebne przyszłym właścicielom.
19.12.09 10:28
/
żołna
Dla liberałów gospodarczych rozwój bibliotek w Europie Zach.(19-12-2009 10:09)
...jest przejawem szalejącego tam socjalizmu. Człowiek nowoczesny nie zajmuje się przecież jakimś tam samokształceniem - jemu ma wystarczyć "dostosowanie się do wymagań rynku pracy". Prawdziwa edukacja - to "socjalizm" "z którego właśnie wyszliśmy". Jeśli ludność sama z siebie chce się edukować, to tym gorzej o niej świadczy. Poza tym - przyszłość prowincji to mają być latyfundia rolnicze, hotele i luksusowe rezydencje "ludzi bogatych i nowoczesnych". Uzależnionemu od właścicieli personelowi do ich obsługiwania nie jest do niczego potrzebne czytelnictwo - zwłaszcza, że nie jest ono potrzebne przyszłym właścicielom.
20.12.09 13:29
/
Maaaartaaa
A czy Twoi przyjaciele, MarthaSka, są może wydawcami? Nie, pewnie, że nie . Wiedzą coś w ogóle o książkach? O tym, jakie teraz są najlepiej sprzedawane? Nie. A więc zastanawiam się, co Cie tak zadowala. To, że Twoi przyjaciele mówią, że Twa powieść jest super, ponieważ nie chcą Cię zranić? Kochana, jeślibyś dała tą swą "cudowną" powiesć komuś DOŚWIADCZONEMU, na pewno by się do czegoś przyczepił. Proszę, trochę mniej samozachwytu proszę.
20.12.09 14:24
/
czytelnik
Popieram ten protest całkowicie.
20.12.09 20:02
/
Piotr
Interesująca książka, czytałem kilkakrotnie w okresie swojej młodości i zalecam jako nieobowiązkową lekturę dla dzieci i młodzieży.
20.12.09 22:30
/
Cela
Minister kultury, chce usankcjonować swoje pomysły podpierając się opiniami Krajowej Rady Bibliotecznej. Kilku mędrców (wśród nich koleś ministra - Andrzej Ociepa, były nauczyciel historii, a obecnie dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu, główny pomysłodawca niezgodnego z prawem "łączenia" bibliotek szkolnych i publicznych) ma decydować o losie bibliotek w poszczególnych miejscowościach. Jeszcze bardziej boję się tych mędrców z KRB niż samorządowców, którzy szukają oszczędności i nie rozumieją, że biblioteki są instytucjami niedochodowymi.
21.12.09 15:52
/
Olka
swietna lektura, kupilam przez sms'a (one-step) takie zakupy przez sms'a to swietne udogodnienie, zwlaszcza w okresie swiatecznym, polecam
22.12.09 11:27
/
dansko
Byłam, widziałam, przeczytałam i polecam gorąco nową powieść Pani Hanny.
23.12.09 11:40
/
ździho czyli august
Brawo Panie Premjeże!!!! Nareście ktoś mondry bardzo sie za to wzioł. Na holere te bajzelteki. Tyla lokali fspaniałyh sie marnóje. A tam ino sama makólatóra. Morzna przeca wziońć do pomocy Ryha, Mira i Gżeha i zrobić tamoj jakie kurtularne bardzo Casino of Poland albo wykfintne pszybytki dla aliganckiej kljenteli. A ksionżki to nieh se dziecjaki f szkole czytajom.
24.12.09 10:47
/
Piotr
Zachęcam do podpisywania petycji, to obrona naszej niezależności i wolności dzięki istniejącej naszej narodowej polskiej telewizji publicznej.
Widać, że chyba niewłaściwe były nasze decyzje przy urnach na ostatnich parlamentarnych wyborach, można to jeszcze naprawić stosując teraz obywatelski sprzeciw wobec arogancji władzy, a na najbliższych wyborach postawić na innych nowych ludzi, którzy będą faktycznie reprezentowali interesy wyborców i te ogólnonarodowe
26.12.09 00:59
/
obowiązkiem państwa cywilizowanego jest łożenie na utrzymanie takich instytucji jak biblioteki. Jeżeli przedstawiciele naszego rządu nie są tego świadomi, to trzeba go zmienić.
26.12.09 23:24
/
Laays
Ja piszę książkę Fantazy mam 13 lat ...
pisać książki zacząłem mając 6 oczywiście było to tak głupie że aż śmieszne :P
jak na razie żadna mi się nie udaje ale czuje że ta którą piszę teraz w końcu mi się udaje Emoticon
a jeśli chodzi o to kto może pisać książkę to uważam że każdy co pokazali Rowling czy chodźy autor Eragona który pisząc pierwszą książkę miał 16 lat

27.12.09 13:10
/
MAluuusia
Nie jestes jedyny =P Ja mam lat dwanaście, i piszę już swoją trzecią książkę. Nie uważam, że jest genialna czy niesamowicie ciekawa. Jednak odczuwam wyraźną potrzebę pisania. No to piszę Emoticon
Ja również jestem skupiona na Fantastyce. Inne tematy mnie nie kręcą xD

Pozdrawiam wszystkich młodych i tych starszych pisarzy (szczególnie nieodkrytych)
28.12.09 01:06
/
MarthaSka
przyjaciele są po to, by mówić prawdę. a czy są obiektywni? skąd mam wiedzieć. samozachwyt? tak nazywa się teraz zadowolenie z faktu, że coś, co piszę, co jest poniekąd cząstką mnie, podoba się innym?
28.12.09 12:02
/
Teo
Nie potrafię schudnąć znajduje się zarowno na 3 jak i na 8 miejscu? Dziwna ta lista i chyba nie najlepierj świadczy o poziomie umysłowym klientow Merlina
29.12.09 09:54
/
tutka
Hmm...kontrowersyjna...? Może trochę, ale tylko dlatego, że dotyczy tematów, o których się zwykło nie mawiać. Ale Gale pisze o tym bardzo delikatnie i niezwykle naturalnie więc praktycznie jak dla mnie jest to nie wyczuwalne, ta kontrowersja. Bardziej ciekawiły mnie relacje poszczególnych członków rodziny, to jak zmienia sie nagle obraz jaki pada na daną osobę po tym jak czytamy najpierw to co o niej myślą inni a potem jej własną wersję. Okazuje się, ze nic nie jest do końca czarne lub białe.
29.12.09 12:00
/
Karim
a to te obniżki neo z telewizją które na święta weszły nie są związane z tym porozumieniem? To jeszcze coś nowego będzie? Nie spodziewałem się ale w porządku
31.12.09 01:50
/
Laays
Jak idzie ?
ja właśnie piszę piąty rozdział, tylko oczywiście do trzech rozdziałów brakuje mi dobrego zakończenia XD
31.12.09 10:03
/
Maaaartaaaa
No dobra, spokojnie. Powiedziałam tylko, że nie zawsze można liczyć na przyjaciół w takich sytuacjach. Ja nie uważam, że to, co piszesz jest niefajne. Chodzi mi tylko o to, że nie zawsze można się kierować tym, co mówią najbliżsi nam ludzie. Może ne chcą nas zranic? Mówię to z mojego punktu widzenia, bo wywnioskowalam to ze swoich własnych, hm.., "przygód".

Ja dopiero zaczynam drugi rozdział, i powiem szczerze, że nie wiem, co się ma dalej dziać z moją główną bohaterką xD Jak ja to mówię, idę na żywca Emoticon

MarthaSka, nie zrozum mnie źle - ja tylko ostrzegam. Nic więcej Emoticon
01.01.10 15:06
/
Laays
31.12.09 10:03 / Maaaartaaaa
"Może nie chcą nas zranić?"

No też już się tak nadziałem Emoticon ...
02.01.10 10:21
/
Maaaartaaaa
No widzisz. ALe dobra, koniec tematu, bo się MarthaSka zdenerwuje Emoticon
03.01.10 00:29
/
MarthaSka
ech, nie zdenerwuję się, spoko. Emoticon dzięki, że ostrzegasz, ale wiedz, że miałam to na uwadze. Emoticon

a o czym piszecie? Emoticon
03.01.10 16:24
/
Maaaartaaaa
No to fajno. Wybacz, że się tak mądrze Emoticon Nie chcę po prostu, żeby inni przechodzili przez to, co ja Emoticon
03.01.10 16:24
/
Maaaartaaaa
No to fajno. Wybacz, że się tak mądrze Emoticon Nie chcę po prostu, żeby inni przechodzili przez to, co ja Emoticon
04.01.10 11:25
/
gczekanski
Pewnie byłoby Wam wygodniej dyskutować na forum - zapraszam:

http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=forum&no_cache=1&tx_mmforum_pi1[action]=list_po[..] rejestracja, pozdrawiam Emoticon
04.01.10 16:59
/
robert
mi ksiazka bardzo sie podobala, przeczytalam ja w 3 dni, bardzo mnie wciagnela. teraz pozycze ja bratu. on tez lubi Lapidus'a. ostatnio widzialem tez mozliwosc jej kupna przez sms'a (chyba onestep)

04.01.10 22:25
/
MarthaSka
spoooko. Emoticon
05.01.10 11:38
/
arash
zimna stal jest naprawde wyjatkowa, mocna, ostra, niesamowita, swietna, wciagnela mnie i nie zaluje zakupu, bralem juz kilka rzeczy w one-step, ale ta pozycja jest najlepsza za calej oferty
05.01.10 14:24
/
Róża
Przydałby się cudzysłów, obejmujący tytuł książki. W pierwszej chwili można pomyśleć, że chodzi o "całe to bydło w radio"...
05.01.10 16:54
/
Maaaartaaaa
Nom... A może mi ktoś powiedzieć, czy ja w ogole mam szansę wydać książkę w moim wieku?! Bo teraz, kiedy W KOŃCU przeczytałam naprawde wszystkie komentarze, to już nie wiem. ..?
06.01.10 10:23
/
wob001
Napisał jedne z najpięknięszych, a przy okazji mądrych i edykacyjnych książek dla młodzieży.

Tylko, że nikt go od dawna nie wznawiał i poza zniszczonymi egzemplarzami na Allegro nie można go dostać.
06.01.10 21:48
/
borowy
Witam bezkompromisowego.Mieszkam w centrum Krakowa,sensownie korzystam z różnych przedsięwzięć literackim,jestem od 1955 r zamiłowana w literaturze.To miło przeczytać taki paszkwil,jednaj bardziej realistyczną ocenę sytuacji kultury literackiej w innych,czy też po mniejszych miejscowości Polski.Brawo.A co do aplikacji projektów i tych bzdurnych przepisów całkowicie się zgadzam,ustawiczna nieufność,piramida biurokratyczna,jak brzydka twarz nakłada warstwy makijażu.Pozdrawiam.Barbara Myszkowska
06.01.10 23:19
/
Anna Chodkowska
Kulturalna Wymienialnia odbędzie się w filii Domu Kultury Śródmieście - Klubie na Andersa 35, w Warszawie.
07.01.10 08:53
/
Teano
Zaczytywałam się jego książkami w podstawówce. Potem już nie, bo wyczytałam wszystko, co było dostępne we wszystkich znanych mi bibliotekach, ale niektore fragmenty znam niemal na pamięć. Niestety, jak napisał wyżej wob001, ksiązki nie były wznawiane, być moze też nie chciano wydawać nowych, bo liczba tytułów, które wydał jest dość skromna.
Ciekawe czy teraz się coś zmieni. Nic lepiej nie robi promocji jak śmierć pisarza
07.01.10 13:07
/
Łukasz Gołębiewski
Cóż, mogę jedynie powiedzieć, że mnie od 2004 roku Kuba Frołow nie zawiódł ani razu, choć kiedy przyjmowałem go do pracy kilka osób ostrzegało mnie przed nim. Postanowiłem jednak zaufać swojej intuicji i nie żałuję tego, już ponad 5 lat jak nam się bardzo dobrze ze sobą pracuje.
W sprawie, o której pisze Maciek mogę - jako pracodawca Kuby - powiedzieć tylko jedno: nie on był przecież właścicielem "Notesu". Spółce brakowało właścicielskiego nadzoru nad finansami. Przerzucenie całej odpowiedzialności za stan "Notesu" w 2004 roku na Kubę jest zatem niepoważne. To tak jakby naczelny Biblioteki Analiz miał odpowiadać za długi spółki wobec pracowników, których zatrudnia właściciel.
Wiem Maćku, że nie lubisz Kuby i masz prawo lubić lub nie lubić kogo sobie chcesz, ale po sześciu latach wypadałoby nabrać trochę dystansu do doznanych krzywd finansowych. Zatory płatnicze, o czym sam wspominasz, są - niestety - uciązliwym, acz nieodłącznym, zjawiskiem w naszej branży. Każdy z nas w ostatnich latach gdzieś stracił pieniądze - ja np. w hurtowniach Sezam czy MarKa. Ale życie idzie do przodu i zamiast rozpamiętywać straty, lepiej cieszyć się kolejnym dniem.
Wówczas życie jest znacznie przyjemniejsze. A gorycz nie służy zdrowiu.
07.01.10 13:33
/
Maciek Foks
Nie wątpię, że dobrze Ci się z nim pracuje. Mylisz się jednak całkowicie. Umowę podpisywałem z Jakubem Frołowem, nie z właścicielami, warunki zatrudnienia również z nim negocjowałem. Był, jeżeli o tym nie wiesz, nie tylko naczelnym, ale przez długi czas Prezesem Zarządu firmy. Właśnie wtedy składał zapewnienia i obietnice. Zatem Twoje usprawiedliwianie podległego Tobie pracownika za bagno, w jakim zostawił podległych sobie ludzi kupy się nie trzyma i jest po prostu śmieszne.
07.01.10 14:08
/
Maciek Foks
Łukaszu, sam przyznałeś, że dobrze Ci się z nim pracuje, bo nie zawiodłeś się na nim. Sam otrzymałem świetne referencje, więc wiem jak szef docenia wiernego pracownika. Weź jednak pod uwagę, że ja, choć w zasadzie powinienem napisać "MY", zawiodłem się jednak sromotnie. Nie dziwię się więc, że nasze punkty widzenia są diametralnie różne.

O nadzorze właścicielskim nad "Notesem" trudno mi się wypowiadać, bo nie byłem w zarządzie. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem.

Jednego nie rozumiem. Czy według Ciebie to, że Kuba nie płacił permanentnie i namiętnie pracownikowi prowizji nie jest jego winą, tylko właścicieli, którzy nie stali bez przerwy nad biedakiem i nie nadzorowali czy przez dwa lata Maćkowi co miesiąc przelewa prowizję za reklamy, firmom płaci za zamówione usługi? Jeżeli twierdzisz, że to wina właściciela, to napisz to wprost z imienia i nazwiska o kogo chodzi i że to jego wina.

Wszędzie są przestoje? Serio? Permanentne i dwuletnie w przypadku nie firm, ale pracowników? Widziałeś w naszej branży taką firmę?
07.01.10 21:15
/
pikok
Chyba rozmawiasz sam ze sobą stary. Wyluzuj.
07.01.10 21:35
/
Maciek Foks
Luzik. W którym niby miejscu? Emoticon
08.01.10 12:09
/
Maciek Foks
W związku z tym, co napisał Łukasz wysłałem pod adresem byłych właścicieli "Notesu" Grzegorza Majerowicza (IPS) oraz Marka Nowakowskiego (ABE) następującą prośbę:

Szanowni Panowie,

Łukasz Gołębiewski twierdzi, że jesteście współodpowiedzialni za sytuację "Notesu" w 2004 roku ze względu na brak nadzoru finansowego. Proszę, byście odnieśli się do tych zarzutów pisemnie na Portalu, inaczej będę mógł przyjąć, że nakłonienie mnie do:

- dalszej pracy w firmie po dwóch latach zalegania w płatnościach,
- podpisania ugody z właścicielami (określającej niższą od rzeczywistej kwotę dwuletnich zobowiązań wobec mnie oraz rozłożenie jej na raty),

odbyło się w złej wierze, motywowane tym, jakoby za długi "Notesu" wobec mnie oraz złą sytuację firmy odpowiadał wyłącznie Kuba Frołow, który jak mnie informowano dopiero przed swoim odejściem był łaskaw poinformować właścicieli o w/w zobowiązaniach. Mam jednak nadzieję, że byłem właściwie informowany co do odpowiedzialnego za sytuację firmy. Niniejszy tekst publikuję na Portalu Księgarskim, proszę o odpowiedź, nie chciałbym już więcej zajmować się tą sprawą.

Pozdrawiam serdecznie
Maciek Foks
08.01.10 12:43
/
Łukasz Gołębiewski
O ile mi wiadomo, to w 2004 roku Marka Nowakowskiego w ogóle nie było w "Notesie". Maciek, wyluzuj i oszczędź już sobie żenady. Masz coś do Kuby, to załatw to z nim jak mężczyzna, zamiast przez kolejnych sześć lat chodzić i biadolić, że ci prowizji od reklamy nie wypłacił. Nie wypłacił bo nie miał z czego, z pustego i Salomon nie naleje. Ja jak mam pustą kasę, to też nie wypłacam, niestety - media branżowe to nie są kokosy, które pozwalają płacić w terminie.
Proponuję zamknąć dyskusję, zadzwoń do Kuby i załatwcie to raz na zawsze między sobą.
08.01.10 14:00
/
Maciek Foks
Oj Łukasz, Łukasz, żenujące są Twoje usprawiedliwienia. Czy masz pracownika, któremu nie parę miesięcy, ale DWA LATA nie płacisz, mimo, że mu solennnie obiecujesz? Może sobie Kuba też permanentnie przez dwa lata nie płacił części wynagrodzenia? Jakoś przez następne pięć lat, za Krzyśka Jaśkiewicza dostawałem w miarę regularnie prowizje i jakoś nie było z tym dużego problemu. Wiem, że to nie jest dla Ciebie wygodne, co piszę. Wiem, że Kuba jest teraz dla Ciebie wzorem cnót i temu wcale nie przeczę, ale zachowaj się jak facet i przyjmij do wiadomości, że koleś ma przeszłość, jaką ma, zagryź zęby i to po prostu zaakceptuj. Nie tylko mnie zalegał z pieniędzmi, choć tylko ja o tym piszę i wystawiłem się otwarcie na ostrzał. Napisałem, co napisałem. Nie zwykłem konfabulować. Niech sobie każdy wyciąga z tego wnioski, jakie chce. Przejąłeś "Notes", dlatego się odezwałem publicznie. Możesz wydrukować nawet znaczki pocztowe z Kubą i logiem "Notesu", bo jesteś teraz jego właścicielem, czego gratuluję. O byłej warstwie właścicielskiej wypowiedziałeś się w sposób dość konkretny, z wyraźnym zarzutem, zatem poprosiłem o replikę. Jeżeli chodzi o Marka Nowakowskiego, to podczas w mojej obecności w "Notesie", w sposób dość dosadny wypowiadał się o Kubie po jego odejściu. Wojciech Sidor z ABE próbował w 2004 roku walczyć z tym, co Kuba zostawił, ale w drugiej połowie tegoż roku zabrakło go, niesamowicie uczciwy facet. Każdemu życzę takiej uczciwości! Zawsze dotrzymywał danego słowa. Jakoś można było, prawda? Napisałem do Ciebie apel, jak go olejesz - Twoja sprawa. Trudno. I mam nadzieję, że to jest The End tej całej sprawy.
08.01.10 14:29
/
Krzysztof Leszczyński
Maciek, zrozumieliśmy - OK.
Chyba pora spuszczenia zasłon!
Proszę
08.01.10 14:43
/
Maciek Foks
Chyba kotar. Spuszczajcie. Emoticon
08.01.10 23:27
/
knieja
Przeczytałem Jego "Księgę puszczy" i od tego zaczęła się moja pasja przyrodnicza.Dziękuję Mu za to.
09.01.10 12:06
/
Aguś
Najlepszy program na antenie TVP, jak dla mnie czas emisji programu to chyba jedyny moment w tygodniu, kiedy warto włączyć telewizor Emoticon No, może jeszcze podczas codziennych wiadomości Emoticon Tak trzymać! Emoticon
09.01.10 16:47
/
cecyla
jak nie powinno zabraknac - nie zabraknieEmoticon
zamowilam w onestep smsemEmoticon polecam, bo bardzo fajna ta usluga i pomaga w dylematach: co kupic dziecku na urodzinyEmoticon
10.01.10 08:12
/
Marta
ja jak mam problem z kupieniem prezentu na urodziny... po prostu pytam dziecko. Czesto sa to dosyc dziwne pomysly, ale teraz bede wiedziala ze ksiazki to tez moze byc dobry prezent. Oby się tylko dziecko nie zrazilo zbyt do wczesnego czytania, czy nawet oglądania książek. W onestep? pierwsze slysze o czyms takim! Ale tez dobrze wiedziec
10.01.10 20:39
/
anette
ja nie na prezent, ale tak po prostu, bo wiem,ze sie spodoba, dlatego chetnie wyslalam tego smsa z Mamo to ja, czekamy na dostawe z one-step Emoticon
13.01.10 05:35
/
Albinos
Brawo! Dwa lata temu takze chcialem pisac do prezydenta miasta Wroclawia oburzony Portem Wroclaw. Zrealizowalem film do konkursu Nakrec wiersz. Organizatorzy postawili warunek, ze nie wystarczy im dzielo, chca tez na imprezie autora i jesli nie przyjedzie, to filmu nie puszcza. Przyjechalem. Nikt mnie nikomu nie przedstawil, ani nie przywital. Moj film puszczono o 2 w nocy w namiocie pelnym zapitych gosci, nie slyszalem ani jednego slowa ze swojego filmu, taki byl halas. Przed projekcja nikt nie wywolal mnie, ani nawet nie wymienil mojego nazwiska. Moja obecnosc byla tam calkowicie zbedna. I faktycznie zrobiono takie chamstwo, ze tym ktorzy nie przyjechali filmow nie puscili. Nastepnego dnia byl Angelus. Zona pana Artura Burszty chodzila z plikiem kilkustet zaproszen na Angelusa, do ktorego pozostawaly dwie godziny ostentacyjnie mijajac tych, ktorzy nie sa z jej paki, miedzy innymi mnie, zmuszonego do przyjazdu na te chora impreze na wlasny koszt. Zaproszenia mi nie dala, twierdzac ze jeszcze nie rozdala najwazniejszym. Ale udalo mi sie wejsc na Angelusa. Prezydent miasta na wstepie zapewnil ze da horrendalne pieniadze na 10 kolejnych imprez nie majacych nic wspolnego z rozwojem literatury. Jest to chora impreza, z ktorej korzysta finansowo klika kilku osob. Wstyd dla Wroclawia.
13.01.10 14:30
/
Maciek Foks
Zawsze uważałem, że wydanie tej książki jeżeli w ogóle powinno się odbyć, to w jednym tomie z krytyczną analizą i ukazaniem jej skutków (holocaust, G.P.O.).

Moim zdaniem książka to czysty bełkot, choć potwierdzić to może jedynie jej lektura. W jednej z bibliotek miałem w ręku wydanie z ilustracji. Treść daje do zrozumienia, że naziści nie mają usprawiedliwienia dla tego, co się stało, bo zapowiedź mieli przecież na swoich półkach.
13.01.10 15:11
/
szok
Książka jest niezwykle mocnym dokumentem. Opisuje historię bardzo rzetelnie i dokładnie. Autorzy analizują fakty juz od momentu kiedy Fritzl ma przyjść na świat, okres wojenny- jego dzieciństwo, czas dorastania, po dzień odkrycia zbrodni. To dokument, biorący pod uwagę okoliczności społeczne, analizujący przy okazji naród austriacki. Ale przede wszystkim to relacja tego co się działo z Elisabeth i jej dziećmi przez te dwadzieścia lat. Straszne, okrutne i tak nierealne.
13.01.10 19:09
/
Feanor
Do Maaaartyyyy: Popieram, że w swoim pierwszym komentarzu tak stanowczo tępisz tych, którzy zniechęcają do pisania (chociaż niektórzy po prostu dają dobre rady). I powiem Ci, że jeśli chodzi o styl twojej wypowiedzi, jest całkiem dobry (jak na 12 lat - świetny). W odpowiedzi na twoje pytanie o to, czy TERAZ masz szansę wydać książkę, odpowiem Ci jednak - nie. Poczekaj trochę, niekoniecznie do dwudziestki, ale może do piętnastu, szesnastu lat. Wierz mi, że twój styl pisania zmieni się do tego czasu. Ja sam wymyślam powieści od kiedy mam 9 lat (mam 17) i PIERWSZĄ mam zamiar wydać dopiero za rok. Być może jesteś lepsza ode mnie, ale wątpię, czy nawet genialne dzieło da się wydać w twoim wieku. Niestety wiele "poważnych" i "doświadczonych" osób, w tym też zapewne redaktorów uważa, że młodzi ludzie mają w głowie tylko imprezy i inne, mało istotne sprawy tego kalibru. Ale to nie jest prawda! To okropna powierzchowność! Nie wszyscy są tacy! W II klasie liceum, na przykład, omawiana jest lektura autora, który pierwszą powieść wydał w wieku szesnastu lat (Więc niektórym "odradzaczom" należy przypomnieć, że nawet klasycy byli kiedyś młodzi, a niektórzy z nich już wtedy pisali).

Mimo, że powinnaś jeszcze trochę poczekać z wydaniem powieści, koniecznie zapisuj wszystkie swoje ciekawe pomysły. Być może kiedyś opiszesz je w lepszym stylu, niż opisałabyś teraz. Być może kiedyś twoje powieści zdobędą bardziej prestiżowe nagrody niż szkolne i międzyszkolne. Być może będą to nagrody takie jak Nike. Życzę Ci tego z całego serca. Obym kiedyś, gdy (mam nadzieję) zostanę pisarzem, miał miażdżącą rywalkę.
13.01.10 20:22
/
Artur
Witam
Orędzie, to wspaniała książka. Od lat nie czytałem nic, bardziej fascynującego. Dostałem ją na gwiazdkę, a dziś skończyłem. Mam przeczucie, że będą dalsze tomy. To nadaje się na dobry, dobry film. Ciekaw jestem, jakie książki tego autora są jeszcze w sprzedaży.
Pozdrawiam
Artur ( Otem)
13.01.10 21:31
/
innuendo
Dziś wpadła mi ta książka w ręce. Od rana czytam i nie mogę się oderwać! Choć z drugiej strony aż mnie od niej momentami odrzuca, bo skala okrucieństwa Fritzla i tego, jak wielką budzi odrazę - jest to wprost niewyobrażalne. Ale na pewno warto przeczytać, bo jest to niesamowicie rzetelne studium psychiki chorego i bardzo, bardzo złego człowieka. Niesamowita lektura!
14.01.10 04:45
/
Langley
Hey. Fantastic work. Help me! Please help find sites for: Tennis ball machine china. I found only this - http://www.bourse-emploi.fnogec.org/Members/TennisBallMachine/prince-tennis-ball-machine. Tennis ball machine, mercury surfaces or more not placed as the circuit tongues are the oldest of all years. The natural chip shots are subsequently to be equipped, tennis ball machine. With love :confused:, Langley from Bolivia.
14.01.10 23:07
/
Feanor
PS:
Po pierwsze: Pisząc "miażdżąca rywalka", nie miałem na myśli tego, że chcę być gorszym pisarzem. Po prostu gdybym napisał "godna rywalka", brzmiałoby to tak, jakbym już miał jakieś niebanalne osiągnięcia literackie. A chodziło mi po prostu o to, że nikomu jeszcze nie zaszkodziła dobra i uczciwa rywalizacja.

Po drugie: Jeśli ktoś poczuł się dotknięty moją wypowiedzią, niech zważy na to, że krytyczne słowa wzięte są w cudzysłowy. Ja osobiście nie mam nic przeciwko osobom poważnym i doświadczonym, które NIE kierują się stereotypami. Jeżeli jedynie udają ludzi o takich zaletach - no, wtedy sprawa ma się inaczej. I oczywiście nie mam nic przeciwko sprawiedliwym i mądrym redaktorom.
15.01.10 04:55
/
oraz
To przerażające co się wydarzyło w Austrii. Ale nie tylko tam. Może dzięki tej książce będziemy w stanie zrozumieć co doprowadziło do takiej tragedii?
16.01.10 22:53
/
Piontek
No ładnie, ładnie, czegoś takiego właśnie szukałem!
17.01.10 16:25
/
Maaaartaaaa
No cóż... Pewnie masz rację. Jednakże, wolę żyć nadzieją, że wreszcie skończę opowieść, która mnie obecnie pochłonęła, i coś z tego będzie. Taak, dopiero teraz widzę, jaką jestem fatalną optymistką, hehe xD Cóż.. Bywa. Czasem człowieka ponosi wyobraźnia. Dzięki za wyczerpującą odpowiedź (wreszcie ktoś zwrócił na mnie uwagę, a nie tylko, jak to ujęłam wcześniej "wzniósł oczy ku niebu, i błagał, żebym przestała bełkotać" Emoticon ) Jestem bardzo wdzięczna, i również wierzę, że kiedyś (a może za niegługo? nikt tego nie wie...) rzeczywiście oboje coś tam osiągniemy Emoticon

Miło mi, że wreszcie ktoś w zupełności mnie wysłuchał. Zamęczam moich rodziców własnymi marzeniami i pomysłami, chociaż jestem świadoma, że nie zawsze na wszystko patrzą tak samo jak ja. Dziękuję wszystkim, że wchodzą na te.. forum (?) i radzą wszystkim... "niespełnionym pisarzom".

Ostatnio wpadłam na pewien pomysł. A raczej, to moja koleżanka dostała olśnienia. Jednakże, może to i nawet jest jakiś sposób. Otóż, zaproponowała mi, abyśmy zaczęły pisac bloga. Wspólnie, i osobno zarazem. Ja pisałabym swą opowieść, ona swoją. Słyszałam o różnych konkursach na blogi ciekawe i wyjątkowe... Może to pomoże nam... jakoś opublikować to, co narazie stworzyłyśmy? (już, już, wiem, mam poczekać, styl pisania na pewno mi się zmieni, bo dorosnę - wiem. ale nie mogę tak bezczynnie czekać!) Proszę, napiszcie, co myślicie!

17.01.10 22:34
/
Feanor
Chyba zostałem trochę źle zrozumiany. Wcale nie miałem na myśli, że nie powinnaś żyć nadzieją na skończenie książki. To po pierwsze. A po drugie - widzę, że zgasł twój początkowy entuzjazm. W twoich słowach nie ma już tego stanowczego "tak!" i "nie!", jest tylko "cóż.. Bywa". Jeśli naprawdę wciągnęła Cię własna powieść, to nie pozostaje nic innego, jak rozbudowywać ją i próbować pisać. Ja wcale nie miałem na myśli, że nie powinnaś jeszcze pisać, ale, że powinnaś wstrzymać się z wydaniem książki. Nawet jeśli twoje pomysły nie są jeszcze tak dobre, by można było je opublikować w formie powieści, zawsze warto je zapisać - chociażby po to, aby w przyszłości je udoskonalić.
17.01.10 23:30
/
toro
Takie książki jak ta na pewno są potrzebne. Potrzebne bo nie sposób zrozumieć taką tragedię. To co stało się w Austrii jest przerażające. To że zdarza się to częściej przeraża jeszcze bardziej. Dlatego taka pozycja jak ta może być wstępem do zapobiegania. Bo przecież zrozumieć to zrobić pierwszy krok do tego żeby się to więcej nie powtórzyło.
18.01.10 11:21
/
kinia
Książka „Zbrodnie Josefa Fritzla” to opowieść o strasznych czynach, jakich dopuścił się na swojej rodzinie znany chyba całemu światu Fritzl. Autorzy wychodzą od momentu odnalezienia się Elisabeth aby następnie radykalnie cofnąć się w czasie do momentu początku XX wieku. Wtedy to czytelnik zaczyna poznawać historię Jozefa F. od momentu jego narodzin. W książce bardzo dokładny sposób przeanalizowana jest osobowość kata, wyjęte są na światło dzienne wszystkie elementy z jego życia, które wpłynęły później na jego psychikę i zmotywowały do okrucieństwa i zbrodni. Książka analizuje równolegle także społeczeństwo austriackie, jego mentalność i zasady. Okazuje się, ze jest ono bardzo konserwatywne i ucieka przed odpowiedzialnością. Najważniejsza jest dobra opinia nawet jeśli pod tą maską kryje się nieciekawa twarz.

Fritz żyjąc w tym otoczeniu wyrósł na człowieka, który po stopniowym próbowaniu różnych występków i perwersji poczuł się nietykalny. Mała szkodliwość, jak uważano, jego czynów spowodowała, ze pozwolił sobie na straszne rzeczy.

Opisana w książce jest również osoba samej ofiary. Elisabeth i jej uczucia w stosunku do ojca, jej pragnienia i marzenia. To co przeszła chyba nie można wyrazić słowami, ale opisy miejsca, życia i zdarzeń jakie odbywały się w piwnicy pozwalają sobie nakreślić to jak tak dziewczyna mogła się czuć.

Dla mnie „Zbrodnie Josefa Fritza” to dramat, tym straszniejszy, że oparty na faktach. Autorzy nie musza opiniować faktów, są obiektywni i konkretni, dają pełny obraz sytuacji. Opisane okrucieństwa same w sobie budują dramaturgię i wywołują skrajne emocje. Kto słyszał o wydarzeniach z Amstatten powinien przeczytać książkę. Nie dlatego, że zmieni ona jego opinie, ale dlatego, ze pozwoli mu być w pełni świadomym tego co może się dziać i za naszym płotem. Takie rzeczy się zdarzają niestety, nawet w cywilizowanym kraju, XXI wieku i w szanowanej rodzinie
18.01.10 16:22
/
Filutek
Boję się o przyszłość wydawnictwa Ossolineum, gdyż od lat między szefostwem wydawnictwa a dyrektorem Zakładu trwają przepychanki ambicjonalne i - żeby to łagodnie ująć - niezgodności kompetencyjne. Możliwe, że kwestia polega w jakimś stopniu na przekonaniu Pana Adolfa Józwenki o własnej nieomylności. Wydaje się, że kolejna zmiana dyrektora Wydawnictwa da niewiele i kolejne pieniądze z budżetu państwa zostaną utopione.
Dla jasności dodam, że to jest opinia wyrażona przez człowieka zupełnie spoza Wrocławia.
18.01.10 17:09
/
Maaaartaaaa
Wręcz przeciwnie, dalej jestem nastawiona do tego pozytwnie! Jednak wiem, że masz rację. Dlatego nie wypowiadam się już tak pewnie jak wcześniej. (Raczej nikt nie jest w stanie zgasić mojego optyzmizmu - nawet ja.)
Po prostu patrze na tę sytuację z punktu widzenia innej osoby, nie siebie.

Widze, że cała rozmowa nieco "ogłuchła". Coraz mniej osób wchodzi na tę stronkę, coraz mniej się wypowiada... A szkoda, lubię dyskutować o pisaniu xD

Pozdrawiam. I zostawiam cząstkę siebie - duużo komentarzy tu napisałam, a każdy w taki czy inny sposób odzwierciedlał mój nastrój Emoticon
18.01.10 18:46
/
emil
juz nie raz u nich kupowalem, i jak narazie zawsze bylem zadowolony

18.01.10 19:09
/
ted
W dzisiejszym, brutalnym świecie, gdzie przemoc jest właściwie czymś codziennym, ta książka pokazuje, że zło tak naprawdę nie ma granic... Fritzl nie był żadną mityczną bestią, czy potworem z horroru. Był człowiekiem. Człowiekiem, który przekroczył wszystkie wyobrażalne granice zła... Mam tylko nadzieję, że za jakiś czas nie dowiemy się o jakimś kolejnym "Fritzlu", tyle że jeszcze gorszym...
18.01.10 22:28
/
Tetriandoch
Hej, a z jakich gatunków piszecie powieści? Bo ja przystawiam się do czegoś, co najbardziej przypomina chyba horror z elementami SF.
19.01.10 18:19
/
Maaaartaaaa
Jakich garunków? Było już takie pytanie, o ile się nie mylę. Ja już mówiłam xD Ja to zawsze pierwsza, hehe xD Ja zajmuję się Fantastyką. Emoticon
20.01.10 15:24
/
Karolka
Uważam ,iż autor tej oto recenzji ma 100 % racje. Jestem fanką serii o Felixie ,Necie i Nice i czytałam każdą część. I jako ,że jestem z nimi bardzo dobrze zaznajomiona mogę stwierdzić ,że wszystkie tomy z tej serii są równie dobre. Po raz pierwszy z twórczością tego autora zetknęłam się w szpitalu. F,NiN oraz Gang niewidzialnych ludzi osładzał mi rutynne dni spędzone w szpitalu więc gorąco polecam ją wszystkim.
20.01.10 21:29
/
Beltrami
książka bardzo smutna i dołująca
20.01.10 21:41
/
Feanor
Widzę, że mamy nowego użytkownika. Ja podobnie jak Marta piszę Fantastykę, dokładniej Epic Fantasy (jest to podgatunek jaki uprawiał chociażby Tolkien - akcja toczy się w wymyślonym świecie, dotyczy w dużym stopniu walki dobra ze złem). Dlatego właśnie nie spieszę się zbytnio z wydaniem książki - muszę dopracować wymyślony przez siebie świat, a przynajmniej ten jego fragment, gdzie toczy się akcja.
22.01.10 14:54
/
Elka
mam nadzieje ze jest ok, bo wlasnie znalazlam ogloszenie Onestep i zamierzam ja kupic. oby byla tak dobra jak recenzja!
23.01.10 19:44
/
Monika
Witam, ja piszę z innego punktu widzenia...
SZUKAM CIEKAWEGO TEKSTU, MATERIALU NA KSIAŻKĘ, CHCĘ JĄ OPRAWIĆ GRAFICZNIE WYDRUKOWAĆ I MIEĆ COŚ CIEKAWEGO NA DYPLOM Z PROJEKTOWANIA GRAFICZNEGO...A WIĘC JESLI PISZECIE, MACIE CIEKAWE TEKSTY, ZA FANTASY NIE PRZEPADAM, WIĘC CZEKAM NA MAILE.
23.01.10 19:45
/
Monika
m.god88@gmail.com
24.01.10 12:03
/
Maaaartaaaa
Wiesz, nie sądzę że ludzie maja do siebie aż tak duże zaufanie (szczególnie Ci poznani w Necie) aby przesyłać obcej osobie swoje "wypociny".
24.01.10 16:03
/
dawsz398
Mam pytanie.Jeżeli przeczytam książkę i napisze coś bardzo podobnego ale swoimi słowami to narusze prawa autorskie? BARDZO PROSZĘ O ODPOWIEDŹ pilne!!!!
24.01.10 19:29
/
Feanor
Odradzam takie pomysły. Nie wiem, czy prawa autorskie zostaną złamane, ale wątpię, by ktoś wolał "książkę napisaną twoimi słowami" od oryginału... No, chyba, że piszesz tzw. reteling, czyli:
Przeczytałeś książkę, która owszem, spodobała Ci się, jednak pojawiają się w niej elementy, które chciałbyś zmienić, "urzeczywistnić". Niestety, o ile wiem, zabieg ten dotyczy wyłącznie mitów, legend i baśni.
24.01.10 22:31
/
innuendo
Czy ja wiem, czy dzięki "Zbrodniom..." będziemy w stanie zrozumieć coś takiego. Chyba jednak nie... A to dlatego, że gdyby człowiek był w stanie zrozumieć takie zło i zwyrodnialstwo, to znaczyłoby, że z tym człowiekiem jest chyba coś nie tak... Ja np. nie staram się tego zrozumieć...
25.01.10 04:41
/
hana
Czytałam tę książkę z narastającym przerażeniem. Tyle zła wydarzyło się w tym jednym domu. Nie jestem pewna czy jakakolwiek analiza sprawi żebym ją zrozumiała. Ale ta książka dała mi szerszą perspektywę spojrzenia na te wydarzenia. Pozwoliła wyrobić sobie mocna zdanie o tej tragedii. Więc mimo że nie jest to przyjemna lektura szczerze ją polecam.
25.01.10 08:17
/
wai
[quote]Łatwiej bowiem obejrzeć film, wysłuchać audiobooka, niż użyć własnej wyobraźni do stworzenia opisanego świata.[/quote]
Zdaję sobie sprawę z intencji autora, który chciał podkreślić, że studenci wciąż czytają tradycyjne książki. A jednak jestem wielką zwolenniczką audiobooków i nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że podobnie jak film ograniczają wyobraźnię. Tak może twierdzić ktoś, kto nigdy z książki dźwiękowej nie korzystał!

Audiobook, to nic innego jak ta sama książka, którą się czyta, tylko, że przeczytana przez inną osobę. Jest w niej ta sama treść, nie uboższa. Daje się odczuć styl autora, smakować jego słownictwo, wyobrażać sobie sytuacje i postacie.
Audiobook ma stokroć większą wartość niż np. ściąga z lektury! Dlatego polecam go wszystkim uczniom, którzy mają kłopot z przyswojeniem sobie książki tradycyjnej - posłuchajcie jej! A może tak się rozsmakujecie w jej formie i treści, że sięgniecie po następną, już tradycyjną...
25.01.10 10:16
/
alicja79
To jedna z lepszych powieści historyczno- sensacyjnych. Pisarz w bardzo umiejętny sposób łączy fikcje z prawdą historyczną. Napięcie jakie tworzy w swojej powieści Born, sprawia że chcemy jak najszybciej odkryć tajemniczy sekret , za którym stoją popełnione zbrodnie. Wraz z młodym sędziom Thomasem, podążamy szlakiem insynuacji, podejrzeń i śmiertelnie niebezpiecznej gry. Intrygujące postacie kobiet: zarówno Klary jak i Kathariny. O obu wiemy mało. To mocne kobiety, które wiedzą jak uwodzić. Jednak prawdziwe życie jednej z nich odkrywamy dopiero po jej śmierci. Akcja powieści toczy się szybko, pełna jest nieoczekiwanych zwrotów. Jednak kulminacje pisarz pozostawia nam na sam koniec. Trudno kończy się tak świetną przygodę! Bardzo polecam
25.01.10 13:46
/
księgowir
Jeżeli jesteś pisarzem i chcesz wydać swoją książkę, zapraszamy do współpracy. Oferujemy bardzo dobre warunki wydawnicze. Szczegóły na stronie www.księgowir.pl Serdecznie zapraszamy!
25.01.10 13:55
/
Sasza
Obawiam sią, że publikowanie wyników pośrednich może uruchomić system nacisków wywieranych na członków jury przez wpływowe osoby lub grupy.
Sprawa przedstawiałaby się całkiem inaczej, gdyby to był plebiscyt czytelniczy.
25.01.10 18:44
/
czesio_fanka
ja już kupiłam
26.01.10 18:10
/
martka
Książka piękna.West Morris jak nikt inny potrafi ustami swoich bohaterów wypowiedziec najpiękniejsze definicje:człowieczeństwa,miłosci, samotności i cierpienia.Przepięknie zdefiniował spowiedź,wspaniale opisał istotę kapłaństwa itd.Ksiązka która ma dwia nurty-pierwszy to napisana przystępnym językiem interesująca opowieść o ludziach róznych stanów,borykajacych się z problemami życia ,zadającymi sobie pytanie o sens swojego istnienia.Drugi nurt to właśnie filozofia samego autora, której z pewnością nie wyczytał w książkach lecz wyklęczał na kolanach .Pozdrawiam i zachęcam do uważnego czytania, bo to co w niej najcenniejsze można przegapić.
27.01.10 02:57
/
Iza
Mam 21 lat i jak na razie napisałam 10 powieści. Każda ma inną tematykę i zastanawiam się czy jest sens wysyłania moich "wypocin" do wydawnictw. Jestem w 99% pewna, że żadna z moich prac nie ujrzy światła dziennego. Pomyślałam o publikacji na stronach typu "światło dzienne" ale nie wiem czy to bezpieczna "inwestycja". Pomóżcie!!!!
27.01.10 03:00
/
Iza
oto moje gg 11463198
27.01.10 03:00
/
Iza
oto moje gg 11463198
27.01.10 03:17
/
Iza
A tak poza tym, czytając wasze komentarze jestem w szoku, że tak wiele osób oddaje się urzeczywistnianiu swoich marzeńEmoticon Popieram, już kiedy miałam 12 lat zaczęłam pisać. To nie jest wcale tak, że książki pisane w czasach dzieciństwa nie mają znaczenia. Owszem mają i to bardzo duże. Teraz kiedy jestem starsza, mogę do tych książek dodać kilka wątków z własnych doświadczeń oraz wyciąć fragmenty, które były ważne dla mnie kiedy byłam mała- a teraz mnie bawiąEmoticonCzłowiek potrzebuje czasu, żeby wszystkiego się nauczyć i ponaprawiać błędy. DLATEGO ZACHĘCAM WSZYSTKICH: JEŻELI PISANIE WAS POCHŁANIA RÓBCIE TO NADAL POMIMO PRZECIWNOŚCI. NA PEWNO SZCZĘŚCIE SIĘ KIEDYŚ DO NAS UŚMIECHNIEEmoticonEmoticonEmoticonEmoticon
27.01.10 12:00
/
nonna
co za niekompletna informacja!
A gdzie miasto??? Skąd mam wiedzieć gdzie jest KIJÓW.CENTRUM?
27.01.10 12:11
/
gczekanski
Dziękujemy za czujność, informacja uzupełniona, pozdrawiamy Emoticon
27.01.10 15:24
/
wlodek
Sorry i bez urazy, ale pan Marciszuk w PIK był przede wszystkim przedstawicielem wydawców edukacyjnych i reprezentował ich interesy, jak dla mnie odbył jedną kadencję i starczy.
władysław Zdanowicz
27.01.10 16:54
/
otik
Może bardziej nie, ze będziemy mogli zrozumieć w sensie,że zrozumieć, ale, ze zdiagnozować dlaczego tak się stało. nie chodzi o wyrozumiałość, ale o analizę i wyciągniecie wniosków na przyszłość. Że nie wolno bagatelizować żadnych, nawet najmniejszych sygnałów, ze coś jest nie tak np. w rodzinie sąsiada.
27.01.10 16:54
/
otik
Może bardziej nie, ze będziemy mogli zrozumieć w sensie,że zrozumieć, ale, ze zdiagnozować dlaczego tak się stało. nie chodzi o wyrozumiałość, ale o analizę i wyciągniecie wniosków na przyszłość. Że nie wolno bagatelizować żadnych, nawet najmniejszych sygnałów, ze coś jest nie tak np. w rodzinie sąsiada.
27.01.10 21:21
/
ME(ona15)
WITAM!
Nazywam się Ewelina. Mam 15 lat. Jestem w trakcie pisania książki. Nie mam odwagi zapytać znajomych czy podoba się im to co napisałam, wiec proszę Was oto moi drodzy internauci. Oceńcie moje "wypociny". Proszę o szczerą ocenę (nie bójcie się że wasza ocena mnie urazi!) Najbardziej zależy mi na ocenie kogoś doświadczonego, a nie smarkaczy którzy uważają się za krytyków literackich.
Oto fragment mojej książki:
Ciemny zimowy las. Ja i mój oprawca. Oprawca którego tak dobrze znałam, któremu ufałam, kórego kochałam. Uciekam przednim. Biegne nie patrząc dokad prowadza mnie nogi. Potykam się o wystajacą ze śniegu patyk. Upadam na twarz. Uderzam czołem w coś twardego i ostrego. Czuje że ostrze przecieło skurę.Rana zaczyna opficie krwawić. Prubując dłonia zatamować krwawienie odwracam się na plecy. On stoi już nademną. Twarz którą tak dobrze znam wykrzywia grymas wściekłosći i gniewu.
-Wstań. - Rozkazuje, ale ja nie mam zamiaru ruszyć się z miejsca. Strach sparaliżował wszystkie moje członki.
-Wstań!- Nie zwracałam już uwagi że na mnie krzyczy. Moja głowa bolała coraz bardziej , a ręce nadaremnie prubowały zatamować krwienie. Nie spostrzegłam nawet kiedy kucną przy mnie z nożem w muskularnej ręce. Jednego byłam pewna nie chciał mi pomóc. Bezbrony ptak złapany w klatkę. Chce uciec, ale nie może. Bo coż może zrobić jedna para wątłych skrzydeł z twardymi żelaznymi kratami ? Nie miałam szans na ucieczke. On dobrze to wiedział. Spojżałam Oliwierowi w oczy. Jeśli mam umrzec to napewno nie błagając o litosć. Nie dam mu satysfakcji patrzenia na mnie wijącej się z bólu. Nie mam zamiaru dać mu tego czego pragnie. Nie będę błagać o litość. Niektórzy mogą pomyśleć że jestem głupia, ale mnie nie obchodzi ich zdanie..."
27.01.10 21:25
/
ME(ona15)
Przepraszam za błędy. Mam dysortografię.
28.01.10 10:40
/
Feanor
Cieszę się, że znów pojawiła się wypowiedź, na którą mogę udzielić w miarę wyczerpujących porad. Więc może od razu przejdę do konkretów. Nie byłoby prawdą, gdybym napisał, że ten fragment jest do niczego, ale nie jest też tak dobry, by mógł być częścią książki. Zaczynając od dobrych stron tego tekstu, wymienię w punktach jego zalety i wady:
+ Pojawiają się ciekawe ujęte zdania, np. „Twarz, którą tak dobrze znam wykrzywia grymas wściekłości i gniewu” – niestety jest ich niewiele.
+ Wprowadzenie do tekstu przenośni – ptaka uwięzionego w klatce.
– ORTOGRAFIA! – nawet jeśli masz dysleksję (albo właśnie dlatego, że ją masz) musisz trochę popracować nad pisownią. Zresztą przy wpisywaniu swoich wypowiedzi na to forum błędy ortograficzne zostają podkreślone, więc można na chwilę zatrzymać się i je poprawić. Ja osobiście uważam, że pisanie na komputerze jest świetnym sposobem na wyrobienie u siebie poprawnej pisowni. Też mam dysleksję, chociaż chyba w jakiejś słabej formie (została u mnie wykryta dopiero w gimnazjum), ale właśnie dzięki systematycznemu pisaniu nabyłem więcej pamięci wzrokowej do trudnych wyrazów. Poza tym, jeżeli napiszesz powieść na – na przykład – dwieście stron A4 w komputerze, to przy takim nasileniu błędów będziesz je poprawiać wieki, i na pewno jakiś przeoczysz. A niestety redaktorzy mogą nie być tacy mili i wyrzucić niepoprawnie napisany tekst do kosza.
– Szczególnie w pierwszym akapicie większość zdań jest zbyt krótka, niepowiązana ze sobą. Sprawia to wrażenie opisywania akcji w punktach. Zdania muszą być dłuższe i powiązane ze sobą, żeby zbudować napięcie, np. zamiast pisać: „Potykam się o wystającą ze śniegu gałąź *. Upadam na twarz.” możesz napisać „W szalonym pędzie nie zauważyłam wystającej ze śniegu gałęzi. Poczułam, jak uderzam w nią nogami, jak przewracam się i ląduje twarzą w zimnym śniegu.” Nie chcę się oczywiście popisywać, tym że napisałem lepiej, ale czułbym się nie w porządku, gdybym tylko prawił Ci kazania, nie pokazując, że umiem się do nich zastosować.
*Wiem, że w oryginale był to patyk, ale o patyk chyba trudno się potknąć.
– Niepotrzebnie stwierdzasz fakty oczywiste, np. piszesz „jednego byłam pewna – nie chciał mi pomóc”, chociaż już na początku stwierdziłaś, że twoja bohaterka ma do czynienia z oprawcą. Wiadomo, że oprawca nie chce pomóc.
– Stosujesz zarówno czas teraźniejszy, jak i przeszły. Ogranicz się do przeszłego.
– To rozcięcie głowy ostrzem jest zbyt przypadkowe. Unikaj działania przypadku w fabule za wszelką cenę.

Wiem, że wad jest więcej, ale nie poddawaj się – trening czyni mistrza. Poza tym wady znacznie łatwiej zauważyć, niż zalety, więc wielce prawdopodobne jest, że jakąś dobrą stronę przeoczyłem. Po prostu się spieszyłem – chciałem napisać swój komentarz, zanim zrobi to ktokolwiek inny.
28.01.10 11:08
/
R.J.NIKT
Faktycznie sporo tu zniechęcających tekstów lecz zgadzam się że trzeba mieć trochę wiedzy i doświadczenia do tworzenia (obrazów swej wyobraźni) i wcielania jej do rzeczywistości. Z pewnością trening czyni mistrzem a robienie tego co lubimy wprowadza nas na grunt skalisty i niewzruszony. Nie można zapomnieć o cierpliwości i wytrwałości ponieważ jeszcze nikt ze słomianym zapałem nie osiągnął sukcesu.
To po niżej może komuś z was rzuci trochę światła i zrozumienia a przede wszystkim da odporność na komentarze innych osób. Pozdrawiam

Krocząc ścieżkami swego życia
człowiek napotyka wiele barier,
lecz największą przeszkodą w osiąganiu swoich marzeń
jest jego własny mało wierny umysł.
Tworzy wspaniale okazy artystycznej sztuki
zrodzone z obrazów swych myśli i rozdaje je światu.
Nie wie o tym, że jest jak młody anioł, zatruty jadem świata, ugodzony przezeń włócznią niewiary,
iż na podobieństwo sam jest sztuką innej wielkiej myśli,
lecz to wie na pewno jak ogromnej trzeba wiary
w płodzeniu swoich dzieł.
28.01.10 12:25
/
Feanor
Być może mój komentarz był zniechęcający, ja jednak nie miałem takich intencji. Chciałem po prostu być szczery. Myślę, że lepiej jest komuś pokazać, jakie robi błędy (czasami dobrze jest się na nich uczyć), niż prawić mu fałszywe pochlebstwa.
28.01.10 13:32
/
ME(ona15)
Dziękuję Feanor, takiej własnie oceny potrzebowałam. Autor rzadko potrafi ocenić swój tekst "Świerzym okiem" i wyłapać błędy. Proszę o więcej uwag. W końcu, co nas nie zabije to nas wzmocni.
28.01.10 13:33
/
R.J.NIKT
Feanor dokładnie o to chodzi. Błędy każdy popełnia i też często ich nie widzi, sztuką jest na nich się uczyć a jak wiemy wszyscy niemal ludzie nie lubią kiedy im się je wytyka.
28.01.10 14:15
/
Maaaartaaaa
Kurcze, jaka ja się czuję głupia czytając Wasze komentarze! No tak, RÓŻNICA WIEKU... A co tam! I tak się będę wypowiadać ;P

Po pierwsze, MUSZĘ powiedzieć, że Twoja twórczość (Me(ona15)) (to znaczy, jej kawałek, który tu przytoczyłaś) jest... hmm... jak by to określić..? Fajna..? Nie, nie, nie. To takie niedokładne określenie.. Wręcz dziecinne, a Ja prziecież nie zamierzam być uważana za dzieciaka.

O! Już wiem! Oryginalna! Tak, tak, oryginalna. Na swój sposób wyjątkowa, bo przecież każdy pisze zupełnie inaczej. Kazdy robi to w taki sam sposób, ale inaczej. No tak. Każdy z nas zasiada przed komputer, czy siada sobie wygodnie na łóżku z czystym zeszytem i długopisem w dłoni. I u każdego to przebiega tak samo - przelewamy to, co mamy w głowie na papier, czy tam do Word'a - to akurat jest nieistotne. A jednak każdy pisze co innego - jeden lepiej, drugi troche gorzej. I tyle.

Aha, a ortografia to nic - jak człowiek wydaje książkę to ona i tak przechodzi wiele poprawek itd..

Dalej denerwuje mnie to, że ludzie nie wierza, iż dwunastolatkowie mogą pisać coś ciekawego. A dlaczego nie? Z ortografią sobie radzę, przynajmniej tak sądzę. Wyobraźnię też mam niczego sobie. Pomysły też niezłe. Nie żebym popadała w samozachwyt, no ale trzeba znać swoje wartości! I chwalic się nimi, wykorzystywać je. Oczywiście w granicach rozsądku. Jeżeli ktoś rzeczywiście chce zaistnieć, to nie może myślec w ten sposób :

Achh... Poczekam sobie jeszcze. A nóż, może znajdę coś, co poprawię w mojej książce. Kiedy będę starszy, to ją wydam i będę żył długo i szczęśliwie...

Nie! Nie wiem, czy ktokolwiek to zauwazył, ale teraz nastała doba młodych, wykształconych ludzi. Oczywiście, mówię tu teraz nie tylko o tych po studiach, itd..! Bo gdy ktoś rzeczywiście poczeka, może sie okazać, że potem już będzie za późno. No tak , tak, tak już jest. Tak źle, i tak niedobrze .. Ale nic, trzeba walczyć, trzeba wierzyć w siebie i próbować, próbować i jeszcze raz próbować.

Jak widac, moja początkowa determinacja wróciła w wielkim stylu, i jak narazie nie zamierza się ulatniać Emoticon

Pozdrawiam
28.01.10 14:55
/
tutka
Bardzo dobra dziennikarka. Czytałam jej książkę "Zbrodnie Josefa Fritzla- analiza faktów". Świetny dokument, bardzo rzetelny i obiektywny, rzucający światło na całą sprawę bardzo dokładnie. W końcu ktoś przedstawił tą sensacyjną dla mediów sprawę w realnych ramach.
28.01.10 14:59
/
lili
Książka jest prawdziwa do bólu wręcz. Bez ubarwiania, owijania,ale też nie z szorstkością, ale z uczuciem opowiada o wydarzeniach z Amstetten. Nie mieści sie w głowie ogrom zła jakie wyrządził Fritzl swojej rodzinie i książka na pewno nam tego nie wytłumaczy dlaczego tak się stało, ale przedstawi całą prawdę bardzo dokładnie.
28.01.10 15:00
/
ME(ona15)
Napisz książkę. Nie zagladaj do niej przez rok, może dwa. Potem przeczytaj to. Zobaczysz, będziesz się śmiać z tego co napisałaś. Uświadomisz sobie w końcu co maja na myśli wszyscy którzy piszą że 12 lat to zbyt młody wiek jak na pisanie książek. Masz zbyt małe pojęcie o świecie. Nie chce Cię obrazać (ani innych młodych pisarzy)Świat jest po prostu zbyt brutalny, a wy zbyt delikatni żeby przetrwać ostrą krytykę.



Ponawiam moja prośbę o ocenienie tego co napisałam.
28.01.10 17:36
/
Maaaartaaaa
No nie przesadzaj! Ja już tyle krytyk się nasłuchałam, że jestem na to odporna, a i wyciągam z tego wnioski.

Ok, ok, ostatnio napotkałam książkę (to znaczy opowiadanie), którą napisałam w wieku ośmiu czy dziewięciu lat. I rzeczywiście się z niej smiałam. Ale dziewięć lat a dwanaście to już jest przepaść! Przynajmniej w moim przypadku.

A dlaczego ponawiasz prośbę o ocenienie tego co napisałaś? Czyżbyś, gdy dowiedziałaś się, że mam tylko dwanaście lat, nie zwróciła uwagi na moją opinię? Typowe.
28.01.10 19:47
/
ME(ona15)
Zwróciłam uwagę na twoją opinie. Dwie to jednak trochę za mało abym w pełni oceniła swój talent (jeśli takowy posiadam).
28.01.10 19:48
/
ME(ona15)
"*Dwie opinie to jednak trochę..."
28.01.10 20:03
/
Maaaartaaaa
Czyżby? Nie sądzę.
Zreszta, nieważne .
29.01.10 00:23
/
Młody pisarz optymista
O widzę że ten blog jednak nie zamarł

witam wszystkich szukam kogoś kto szczerze oceni moje wypociny

życzę miłej lektury

- Co teraz ? - spytał Dawid
- musimy ich zmylić - rzekł Edward
- Co masz na myśli ? - spytał młodzieniec
- Pod starym dębem schowałem ich broń z poprzedniego ataku, biegnij w stronę rzeki, tam się spotkamy, przyniosę broń - powiedział Edward po czym wyskoczył z okopów i znikł między drzewami. Po chwili Dawid także wyłonił się z dołu i ruszył w stronę rzeki, biegł slalomem między drzewami unikając strzał. Nagle zauważył Edwarda z łukiem i dwoma sztyletami
- Zmiana planów - krzyknął Edward wciąż się nie zatrzymując - Biegnij za mną !
Dawid biegł więc krok w krok za Edwardem, nagle zauważył dwóch jeźdźców na białych koniach, pędzących z naprzeciwka. Byli Elfami ubranymi w białe koszule i ochronną skórzaną kamizelkę, w rękach trzymali łuki
- Stać ! - krzyknął jeden z nich Po czym obaj strzelili z łuków, jeden w Edwarda a druga w Dawida. Młodzieniec został tylko lekko draśnięty, jednak strzała przeznaczona dla Edwarda trafiła go prosto w prawe kolano. Edward zawył z bólu, po czym padł na ziemię. Dawid zatrzymał się, z łuków wyruszyły kolejne dwie strzały tym razem obie skierowane w Edwarda. Elf wiedział że to koniec, złapał sztylety i rzucił nimi w napastników. Po czym znów zawył z bólu, ugodzony dwukrotnie w serce, przestał oddychać jego oczy wypełniły się krwią. Po chwili napastnicy również padli martwi na ziemię. Jednak Dawid nie zwrócił nawet na to uwagi. Obchodził go tylko Edward zimny, martwy, zalany krwią, Elf który przecież tyle dla niego zrobił, tyle poświęcił. Dawid słyszał nadchodzących wrogów jednak dla niego życie właśnie straciło sens, jego Matka, Ojciec, a teraz i Edward byli już martwi. Wrogowie byli coraz bliżej a Dawid czuł że to nie ważne, nie ważne czy przeżyje czy nie. Gdy nagle przypomniał sobie słowa Edwarda "Jeżeli ktoś umiera by cię ratować, to znaczy że jego ostatnią wolą było byś ty przeżył". Dawid czuł jak wzbiera w nim złość, wziął łuk i strzały zaczął strzelać do wrogów, gdy stracił wszystkie strzały zabrał torbę Edwarda wskoczył na konie i ruszył przed siebie ...


29.01.10 09:10
/
flaga
Oby takie książki więcej nie powstawały! Nie dlatego że jest złą książką - bo jest analityczna, rzetelna i obiektywna. A dlatego że nie chcę żeby na świecie dochodziło do takich rzeczy. To mnie przeraża. To burzy moje poczucie bezpieczeństwa.
29.01.10 11:39
/
Feanor
No, widzę, że to forum tętni życiem. A ja znów pozwolę sobie na długi komentarz. Najpierw jednak, zanim ocenię te "wypociny" (czemu każdy używa tego słowa?), zwrócę uwagę na poprzednie komentarze. Me(ona15) pisała, że dwanaście lat to zbyt młody wiek na pisanie książek. I może gdyby słowo "pisanie" zastąpiła "wydaniem", zgodziłbym się z nią. Ja jednak wcale nie uważam, że dwanaście lat to za mało na pisanie powieści. Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że dwunastolatek jest w stanie napisać bestseller. Nie, w ogóle uważam, że nie powinien zanosić owoców swojej twórczości (to zamiast słowa "wypociny") do wydawnictwa. Ale w takim razie co ma robić w wolnym czasie? Pisząc, przynajmniej rozwija swoją wyobraźnię i (oczywiście nie w tak dużym stopniu) zdolności literackie. Ktoś jednak zapewne powiedziałby: "no to niech się uczy. Nauka jest teraz dla niego najważniejsza, już niedługo gimnazjum, a to nie przelewki (sic!)". Śmieszą mnie takie wypowiedzi. Nauka, owszem jest ważna, ale nie najważniejsza. Zresztą nie każdy musi uczyć się do egzaminu całe dni (ja tylko trochę powtórzyłem wiadomości z polskiego i fizyki w ostatnich tygodniach, a moje wyniki to 38 z humanistycznego i 46 z matematyczno - przyrodniczego. Przepraszam za to chwalenie się, ale nie mogłem się powstrzymać). Moim zdaniem ważniejsza od nauki jest pasja. I nie dotyczy to tylko pisania. Naprawdę żal mi ludzi, którzy w jakimś bliżej nieokreślonym momencie życia STRACILI SWOJE MARZENIA i teraz robią to, co wcale nie wchodzi w sferę ich zainteresowań. Ale, wracając do pisania, pojawia się pytanie: na co w przyszłości przyda się dwunastolatkowi jego wczesna twórczość? Po pierwsze, nie lubię, gdy ktoś we wszystkim szuka interesu i tylko zastanawia się: "na co mi to". Bo na co w takim razie sportowcowi podnoszącemu ciężary, jego siła? Żeby nikt go nie pobił i żeby wzbudzać podziw? To śmieszne i dziecinne. Niektórym należy przypomnieć, że istnieje coś takiego jak samorealizacja i satysfakcja. I wcale nie użyłem porównania do sportu przypadkowo. Pisanie jest bowiem jak podnoszenie ciężarów. Brzemię prawdziwej twórczości jest duże i nie każdy może mu sprostać. Nie udźwignie go dziecko ani dwunastolatek, a przypadki Pippi Langstrumpf można policzyć na palcach. Młody człowiek może ćwiczyć, chociaż nie z tak dużymi ciężarami jak dorośli. Ale gdyby zapytać ciężarowców, kiedy zaczynali trenować, wielu zapewne umieściłoby swoją odpowiedź w okresie 10 - 15 roku życia.

Jeżeli Ewelina (tak przedstawiła się Me(ona15)) poczuła się urażona, niech wie, że krytyka nie była przeznaczona dla niej. Chciałem jej tylko pokazać, że "młodociane" pisanie wcale nie jest bez sensu.

A teraz ocena tych... owoców radosnej twórczości.
Cóż, ogólnie rzecz biorąc przypomina mi to nieco moje wypociny sprzed kilku lat (nie wiem w jakim wieku jest ich autor, ale mam nadzieję, że się nie obraził). Może więc od razu wymienię w punktach wady i zalety tego fragmentu.
+ Całkiem ciekawie opisana akcja
+ Dość dobra poprawność językowa, choć nie bez skazy (omówię to wadach)
- Edward, chociaż bardzo boleśnie zraniony, rzuca sztyletami w napastników, w dodatku bardzo celnie. Mało tego, podejmuje on taką decyzję, gdy widzi dwie strzały mknące w jego stronę. Matrix...?
- Dialogi. Nie musisz za każdym razem pisać, kto wypowiedział daną kwestię. A jeśli już, nie powtarzaj się. Zamiast ciągle pisać "spytał", "rzekł", itp., możesz użyć takich słów jak "zdziwił się", "stwierdził", "postanowił", "zauważył", "skrzywił się"... Też miałem (i nadal mam, ale już w trochę mniejszym stopniu) z tym problemy.
- Pojedyncze błędy językowe i interpunkcyjne. Zamiast pisać "...biegnij w stronę rzeki, tam się spotkamy, przyniosę broń", napisz "biegnij w stronę rzeki, tam się spotkamy. Przyniosę broń". Wpisuj "a" nieco częściej. w kilku zdaniach wyraźnie tego brakuje. Poza tym, nie pisz, że strzała wyruszyła z łuku, ale że została z niego wystrzelona. Unikaj także powtórzeń wyrazów. To najbardziej rzucające się w oczy pojawiło się na końcu fragmentu, inne nie są aż tak drażniące i jest ich niewiele. Mimo to, dobrze byłoby je poprawić.

Podobnie, jak we wcześniejszej ocenie, zapewne nie udało mi się wychwycić wszystkich zalet i błędów. Być może po przeczytaniu mojej oceny, można odnieść wrażenie, że czepiam się szczegółów, ale ja po prostu nie zauważyłem poważniejszych błędów. Oczywiście założyłem, że autor tekstu jest dość młody, szacuję, że ma około 15 lat, i pod kątem takiego wieku oceniałem.
29.01.10 13:10
/
ME(ona15)
Mnie bardzo ciężko jest urazić Feanor.
Teraz przechodze do oceny twórczosci Młodego pisarza optymisty.
"Po chwili Dawid także wyłonił się z dołu i ruszył w stronę rzeki, biegł slalomem między drzewami unikając strzał. Nagle zauważył Edwarda z łukiem i dwoma sztyletami..." "Dawid biegł więc krok w krok za Edwardem, nagle zauważył dwóch jeźdźców na białych koniach, pędzących z naprzeciwka. Byli Elfami ubranymi w białe koszule i ochronną skórzaną kamizelkę, w rękach trzymali łuki..." Skąd pojawili napastnicy? Jak wygladało otoczenie? Czy był to las, step, teren górzysty czy moze nizinny? Jaka była pora dnie lub nocy? Nie wiem jak jest w reszcie tekstu, ale w tym fragmencie zdecydowanie brakuje opisów miejsc.
29.01.10 14:30
/
Maciek Foks
Czyj to tekst?
29.01.10 15:38
/
Maaaartaaaa
Ahha. Zgadzam się. No te powtórzenia... Moim skromnym zdaniem za dużo imion. Lepiej napisać "chłopiec" czy "młody wojownik" czy "elf" (w przypadku Edwarda). Od razu tekst jest jaśniejszy (przynajmniej dla mnie). I wiesz, wydaje mi się, że za mało jednak w tym tekście emocji. Co czuł Edward, oświadczając Dawidowi, że ruszają do walki? Że być może juz długo nie pożyją? Czy czuł strach, a może podniecenie? A może wręcz przeciwnie - przywykł już do tego, że często wyrusza na pole bitwy? A co z Dawidem? To znaczy, jego emocje, szczególnie pod koniec zostały bardzo dokładnie opisane. Ale, zwracając uwagę na to, że narrator mówi w trzeciej osobie, mógłbyś dodać, co czuli też napastnicy na koniach. Satysfakcję, że wreszcie ich odnaleźli? A może wszystko robili mechanicznie, bo byli już do tego przyzwyczajeni (mówię o atakowaniu kogoś)? Mało emocji, jesteś skupiony tylko na Dawidzie. Ja rozumiem, ze on jest głównym bohaterem, no ale jednak czytelnika ciekawi też to, jak czują się ludzie poza nim (tak, już widze swój błąd - ludzie. Elfy to raczej nie są ludzie. A więc nie ludzie, a postacie Emoticon).

Wiem, że niektórzy mogą nawet nie zwrócić uwagi na moją wypowiedź, jednak prosze, tak w zaufaniu, żeby nie zwracać uwagi na wiek, i liczyc się z moją opinią (no chyba, że ktoś naprawdę tego nie chce - ja zmuszać nie będę ;D).

Sama zaczynam się zastanawiać, czy nie dodać tu kawałka swojego "opowiadanka". Ale, czytając te zamieszczone powyżej boję się, że się ośmieszę Emoticon

Pozdrawiam
29.01.10 21:23
/
Paweł
Osoba, która wypisała te bzdury nie ma pojęcia, albo kto to jest Michalski, albo czym jest prawica. Michalski nie jest człowiekiem prawicy. To lewicowiec.
29.01.10 21:25
/
Paweł
Proszę nie kupować tych wypocin. Szkoda pieniędzy.
29.01.10 21:59
/
Paweł
Pamiętam film lanzmanna z lat 80-tych. Ten nikczemnik pokazał Polaków jako zbrodniarzy i antysemitów. W czasie powstania w getcie Polacy ubrani w polskie mundury w rogatywkach (mundury miały tylko inny kolor)jako pierwsi ruszyli do walki przeciw Żydom. Film wyjątkowo antypolski. Ktoś kto tak manipuluje faktami nie ma moralnego prawa do wypowiadania się na temat historii polskich Żydów i Polski.
29.01.10 22:01
/
Paweł
http://www.rp.pl/artykul/403210.html
30.01.10 12:34
/
Feanor
Bez przesady! Na pewno dwa imiona to nie za dużo. Co do nich, mam jednak swoją subiektywną ocenę, która bynajmniej nie odnosi się do jakości literackiej, ale do moich własnych odczuć. Konkretnie chodzi mi o to, że takie imiona jak Edward i Dawid nie pasują za bardzo do powieści tego typu. Nawet jeśli akcja toczy się w naszym świecie, w którym, ni stąd, ni zowąd pojawiły się elfy. Ale, to już tylko taka drobna uwaga.
Mam jednak pewne zastrzeżenia, co do ocen Marty i Eweliny. Po pierwsze – nie trzeba w środku akcji tworzyć rozbudowanych opisów. Zresztą, czy jeśli czytacie fragment: „…biegł slalomem między drzewami…”, macie jeszcze jakieś wątpliwości, że akcja toczy się w lesie? W końcu Dawid biegł slalomem, więc drzewa musiały rosnąć dość gęsto. W każdym razie, jeśli mają pojawić się jakieś złożone opisy otoczenia, to przed „wirem walki”, a nie w trakcie.
Co się zaś tyczy emocji… Właściwie nie jest z nimi aż tak źle, chociaż nie zawadziłoby nieco urozmaicić tekst pod tym względem. We wszystkim trzeba jednak mieć umiar. Nie trzeba przeprowadzać introspekcji na skrajnie trzecioplanowych bohaterach. Zaleciłbym raczej ekstraspekcję (przepraszam za to wybujane słownictwo, ale wydawało mi się najbardziej precyzyjne. Jeśli nie wiecie, co znaczą te terminy, najlepiej od razu zajrzyjcie do Wikipedii). Wystarczy po prostu napisać, że elficcy jeźdźcy mieli, na przykład „twarze naznaczone gniewem i satysfakcją, z powodu schwytania swych wrogów.” Chociaż, z tekstu wnioskowałbym, że znajdowali się na tyle daleko, że główni bohaterowie nie mogli dostrzec wyrazu ich twarzy.

To tyle, jeśli chodzi o tekst autorstwa Młodego pisarza optymisty.
30.01.10 12:37
/
Libelle
Książka w pełni warta poświęconych jej chwil! Sporo humoru, ale i refleksji. Nieraz smutna, sprawia wręcz, że kręci się łezka, ale wszystko w sposób, który pozwala inaczej spojrzeć na własne życie i daje siłę, by radzić sobie z każdym jego momentem. Nieco zaskakujące zakończenie i rzeczywiście aż ciężko się z nią rozstać Emoticon Szczerze polecam Emoticon
30.01.10 15:29
/
Maaaartaaaa
No, ok, ok, oczywiście - wszystko z umiarem. No ale jednak chyba każdy może mieć swoje odczucia, prawda? Mi brakowało emocji, Ewelinie opisów. I tyle .
30.01.10 16:31
/
cherry coke
To co w tej książce mnie urzekło to obiektywizm. Nikt nie starał się na siłę przeforsować swoich tez. Raczej jest to bezstronna analiza wydarzeń. Ta książka pomaga zrozumieć co tam się wydarzyło.
Przeraża to co stało się w tym domu. W tym miasteczku. Przeraża to że tak długo nikt nie zareagował. Ale jednocześnie autentycznie złości to że można było zapobiec tej tragedii a nie zrobiono nic żeby tak się stało.
Ta książka dała mi szerszą perspektywę. Rzuciła nowe światło na całą tą sprawę. A dzięki obiektywizmowi pozwoliła wyrobić sobie własne zdanie. Zdanie nie narzucone przez dziennikarzy, media, opinię społeczną.
Bardzo polecam tę książkę. Naprawdę pozwala zrozumieć.
30.01.10 16:38
/
Maaaartaaaa
A czy ja też mogłabym liczyć na wasze opinie,co do kawałka mojego "opowiadania"? Co prawda, to tylko kilka linkijek, nic więcej. Po takiej ilości nie da się tak naprawdę stwierdzić, czy to, co ktoś napisał jest interesujące, nudne a może pełne różnorakich błędów.

Jednakże proszę o szczerą opinię. Nie jest to może najlepszy kawałek mojego "opowiadania". Raczej takie, które budzi najwięcej moich wątpliwości. Czy aby każdy zrozumie, o co mi chodziło..? Nie wiem, dlatego zdecydowałam się na tę część.

- Witaj, czcigodna panienko! Jak uroczo dziś wyglądasz! Nie jest ci czasem zimno..? – usłyszałam nagle. Rozejrzałam się dookoła, ale nikogo tu nie było. To moja wyobraźnia płata mi figle, pomyślała ta mądrzejsza część mojego mózgu. Ale ta druga, ta głupia i strachliwa, już trzęsła się ze strachu. I to właśnie ta część mnie była silniejsza.
- Dlaczego się mnie boisz? Przecież widzę, że twe ręce trzęsą się ze strachu, a umysł jest otumaniony wątpliwościami i innymi, równie silnymi emocjami. Dlaczego? - zagrzmiał nieznany mi głos. – Coś mi się widzi, że mi szybko nie odpowiesz – zaśmiał się nieznajomy po chwili ciszy. – No cóż.. Nadszedł już czas na ciebie, Klaro. Przykro mi…
- Czas na co? – spytałam. Nagła świadomość niebezpieczeństwa dodała mi odwagi. – Odpowiedz!
- Czas na ciebie – powtórzył cierpliwie głos. – Przygotuj się. Dowidzenia !
I nic się nie stało. Dalej stałam na ciemnej, zimnej ulicy. Zaśmiałam się jeszcze raz i , rozbawiona ze swej naiwności, zaczęłam iść dalej. I wtedy poczułam jakąś dziwną siłę, która gdzieś mnie ciągnie. Nie wiedziałam dokąd, i nie chciałam się dowiedzieć, ale ta siła była milion razy mocniejsza ode mnie. Po chwili się poddałam, i zamknęłam ze strachu oczy.
Nagły i bardzo silny podmuch wiatru mnie obudził. Powoli otworzyłam oczy, i rozejrzałam się dookoła. Nie stałam już na ulicy. W ogóle nie byłam już w swoim mieście, kraju... Ani nawet w swoim.. świecie. Otoczona byłam przez nigdy nie widziane moim oczom krajobrazy. Nie stałam na ziemi. Stałam… na… niczym. Nawet nie wiem, jakim cudem nie spadłam w przepaść, która to otwierała, to zamykała swe straszne oblicze. Zresztą, ścian w tym pomieszczeniu też nie było. Dookoła mnie wirowały jakieś świetlne, pomarańczowe przebłyski… Spojrzałam w górę. Oj, tam to dopiero było dziwnie – tak jakby odbicie lustrzane tego, co miałam pod stopami.

To na tyle. Nie jestem zadowolona z tego kawałka, i jak to wcześniej napisałam : mam dużo wątpliwości co do niego. Proszę, napiszcie, czego brakuje, co powinnam "wyjąć". W ogóle, liczę na szczere i bezpośrednie opinie Emoticon

Pozdrawiam
30.01.10 18:41
/
Kot
co to znaczy "nagroda międzynaroowa"? Czy chodzi o to, że w jury jest jeden Szwed, czy też o to, że można zgłaszać książkę dowolnego autora, wydaną po polsku? bo jeśli to drugie, to jest to nadal polska nagroda...
30.01.10 19:33
/
morfina
Ja mam książkę już ukończoną. Jestem z niej niezwykle dumna, bo jeszcze nigdy nie udało mi się doprowadzić do końca tego,co zaczęłam pisać. Co wcale nie znaczy, że mój" Baranza Growel"(tak nazwałam książkę, ale trzeba ją przeczytać, aby wiedzieć o co chodzi w tytule)nie jest wcale dobry. Nie chcę się przechwalać, bo to w ogóle nie w mojej naturze, jestem raczej nieśmiała, ale dla satysfakcji bardzo fajnie byłoby coś wydać. Problem polega na tym, że znane wydawnictwa boją się wydawać ksiązki debiutantów, gdyż nie chcąc ponosić strat. "Grzebałam" w Internecie dość skrupulatnie, jednak prawie nic nie znalazłam. Owszem, Fabryka Słów, Prószyński i S-ka, Mag, czy co to tam jeszcze, ale coraz bardziej mam przeczucie,że aby coś wydać, trzeba mieć pieniądze lub naprawdę mocne nerwy. Dla wszystkich którzy marzą o wydaniu własnej książki mam dwa powody, by nie rezygnowali i jak trzeba, dopłacali do marzenia: Edgar Allan Poe, czy Jane Austem, także wydawali książki własnym nakładem, a "Harrego Pottera" też nie wydano od razuEmoticon Życzę powodzenia wszystkim i sobie samejEmoticon
PS.Jęśli ktoś zna wydawnictwo, które nie boi się stracić, to niech napisze na mój e-mail(piszę fantastykę)
30.01.10 20:10
/
Pisarz
Cześć!! Mam takie pytanie. Czy jeśli jakiemuś wydawnictwu spodoba się moja książka to ile czasu zajmuje wydanie jej?? Czy ja ze swojej strony pokrywam jakieś koszty?? Czy mam swoje zdanie na temat wyglądu okładki?? Jakie wydawnictwa są najlepsze, najpopularniejsze???
30.01.10 23:15
/
Feanor
Czas wydania książki zależy od wydawnictwa. Ja wiem mniej więcej, ile można czekać na podpisanie umowy, co niestety nie zawsze równa się czasowi wydania - trzeba zaplanować okładkę, wydrukować nakład (wiele książek może już czekać w kolejce na druk) i rozesłać do hurtowni.
Zaczynając więc od "najszybszych" oficyn, na podpisanie umowy można czekać od miesiąca do dwóch. Nie jest to jednak najlepszy wybór - po pierwsze, wynika to często ze słabej renomy wydawnictwa (jest tam nadsyłane mało maszynopisów - twój tekst zostaje zatem szybko przeczytany), a po drugie pośpiech wydawcy może wpłynąć na pominięcie kilku błędów podczas sprawdzania powieści. Zresztą wydając książkę w takich wydawnictwach trzeba często dysponować własnym kapitałem - zależy on od nakładu książki. Podobno wynosi od kilkuset do kilku tysięcy złotych.
Wybierając większe wydawnictwa, mające dużą renomę, na podpisanie umowy czeka się 3 - 6 miesięcy. Po prostu napływa tam dużo maszynopisów, spośród których każdy jest sprawdzany przez dwóch redaktorów (chyba, że mają do czynienia z ewidentnym bełkotem). Jeśli twoja twórczość okaże się na tyle dobra, by zapewnić zyski, nie będziesz musiał wykładać własnych pieniędzy, wszystko zostanie opłacone przez wydawnictwo. Takie wydawnictwa łatwo jednak pomylić z tymi, które wydają tylko zachodnie bestsellery.
Co do własnego zdania na temat okładki, możesz oczywiście podsunąć jakieś sugestie swojemu wydawcy, co nie znaczy, że twój pomysł zawsze zostanie zaakceptowany. Oczywiście wydając książkę własnym kapitałem, w małych wydawnictwach, masz zazwyczaj pełne prawo do wyboru okładki.

Jedna uwaga na koniec: cała ta wiedza pochodzi z internetu, nie zaś z własnego doświadczenia.
31.01.10 08:54
/
Maaaartaaaa
Emm.. A ja ponawiam moją prośbę !
31.01.10 10:45
/
Pisarz
Witam ponownie. Mam jeszcze taki dylemat ponieważ napisałem już 25 stron swej książki i nie wiem komu by ją przesłać by ją ocenił, ponieważ boje się że ktoś po prostu ukradnie mój pomysł, lecz z drugiej strony zależny mi żeby wypowiedział się ktoś "obczajony" jak to się mówi w pisarstwie i nie obiektywny. Mam tylko 14 lat więc na razie zapytałem się o zdanie siostry, mamę i dwóch kumpli i wszyscy powiedzieli ze zapowiada się ciekawie. Co mam zrobić komu to przesłać??
Pozdrawiam!!
31.01.10 11:30
/
Pisarz
Aha, jeszcze jedno czy mogę wydać książkę w dajmy na to 2 czy 3 wydawnictwach na raz???
31.01.10 11:35
/
Feanor
Nie zapominam o twojej prośbie, Marta. Po prostu wczoraj wieczorem przeczytałem komentarze od końca, więc najpierw odpowiedziałem na pytania Pisarza. Pozwól jednak, że zanim ocenię twój tekst, ostrzegę kogoś przed popełnieniem poważnego błędu.
Nie pokazujcie w internecie (może ktoś oprócz Pisarza też miał takie plany) zbyt dużych Fragmentów swojej twórczości - na pewno nie 25 stron!!! Jeżeli już tak bardzo wam zależy na obiektywnej ocenie większego fragmentu (pomyliłeś się, Pisarzu - to właśnie obiektywna ocena jest niezależna), możecie dać waszą pracę nauczycielowi od polskiego. Ja w każdym razie nigdy nie próbowałem, więc tylko domyślam się, że to dobry pomysł. Poza tym wasz nauczyciel musi spełniać kilka warunków - musi wzbudzać zaufanie, nie mieć swoich ulubieńców, to znaczy wszystkich traktować równo, i do tego powinien być dyskretny, powinien umieć zachować tajemnicę (żeby nie pokazywał kolegom i koleżankom z pokoju nauczycielskiego twórczości swojego ucznia, lub, co gorsze pochwalił go na forum klasy - no, przynajmniej ja myślę, że to byłoby gorsze).
A teraz, Marta, zabieram się jak najszybciej za ocenę twojej twórczości. Za jakieś pół godziny - godzinę (muszę ją jeszcze napisać), pokaże Ci ją w oddzielnym komentarzu.
31.01.10 13:13
/
Feanor
„Sama zaczynam się zastanawiać, czy nie dodać tu kawałka swojego "opowiadanka". Ale, czytając te zamieszczone powyżej boję się, że się ośmieszę.” – Po przeczytaniu tych słów myślałem, że wkrótce przeczytam jakiś beznadziejny tekst. Jednak po jakimś czasie, gdy ukazał się fragment napisany przez Martę, zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony.
Wiele osób zna zapewne uczucie, gdy wychodząc z zimnej wody, wchodzi się do nieco chłodnej, mniej więcej dwudziestopięciostopniowej. Raptem, ogarnia nas ciepło, jakiego się nie spodziewaliśmy. Podobnie czułem się ja, czytając tekst Marty. Wcześniej trwałem w przeświadczeniu, że trafię na coś kiepskiego, a tu, ku mojemu zaskoczeniu otrzymałem całkiem dobrze napisany fragment opowiadania. Odznacza się on świetną – oczywiście, jak na tak młody wiek, niezłą zaś, jeśli wiek pominąć – lekkością opisów i płynnością przedstawiania uczuć bohaterki. Poprawność językowa jest bez większych zarzutów. Jeśli chodzi o opisywanie przeżyć, brakuje mi właściwie tylko pokazania, co działo się z bohaterką, gdy zadziałała na nią „tajemnicza siła”. Czy ogarnęła ją ciemność? A może zobaczyła, jak wokół niej z zawrotną szybkością wirują barwy, nie przedstawiając żadnych sensownych kształtów?
Fabuła faktycznie jest trudna do zrozumienia. Ale mam nadzieję, że w dalszej części opowiadania, zostaje rzucone nieco światła na tajemnicze zdarzenie, które spotyka bohaterkę.
Poniżej postanowiłem przedstawić nieco poprawiony tekst.

- Witaj, czcigodna panienko, jak uroczo dziś wyglądasz! Nie jest ci czasem zimno..? – usłyszałam nagle. Rozejrzałam się dookoła, lecz nikogo nie zobaczyłam. To moja wyobraźnia płata mi figle, pomyślała ta mądrzejsza część mojego mózgu. Ale ta druga, ta głupia i strachliwa, już trzęsła się ze strachu. I to właśnie ta część była silniejsza.
- Dlaczego się mnie boisz? Widzę, że twe ręce trzęsą się ze strachu, a umysł jest owładnięty wątpliwościami i lękiem. Dlaczego? - zagrzmiał nieznany głos.
Milczałam. Nastała chwila ciszy. Chwila pełna napięcia i oczekiwania, przerwana tym samym, co wcześniej, tajemniczym głosem.
– Coś mi się widzi, że mi szybko nie odpowiesz – zaśmiał się nieznajomy. – No cóż. Nadszedł już czas na ciebie, Klaro. Przykro mi…
- Czas na co? – spytałam. Nagła świadomość niebezpieczeństwa dodała mi odwagi. – Odpowiedz!
- Czas na ciebie – powtórzył cierpliwie głos. – Przygotuj się. Dowidzenia!
I nic się nie stało. Dalej stałam na ciemnej, zimnej ulicy. Zaśmiałam się jeszcze raz i , rozbawiona ze swej naiwności, zaczęłam iść dalej. Wtedy właśnie poczułam jakąś dziwną siłę, która zaczęła mnie gdzieś ciągnąć. Nie wiedziałam dokąd, i nie chciałam się dowiedzieć, ale ta siła była milion razy mocniejsza ode mnie. Po chwili się poddałam, i zamknęłam ze strachu oczy.
Nagły i bardzo silny podmuch wiatru mnie obudził. Powoli otworzyłam oczy, i rozejrzałam się dookoła. Nie stałam już na ulicy. W ogóle nie byłam już w swoim mieście, kraju... Ani chyba nawet w swoim.. świecie. Otoczona byłam przez nigdy nie widziane moim oczom krajobrazy. Nie stałam na ziemi. Stałam… na… niczym. Nawet nie wiem, jakim cudem nie spadłam w przepaść, która na przemian otwierała i zamykała swe straszne oblicze. Dookoła mnie wirowały jakieś świetlne, pomarańczowe przebłyski… Spojrzałam w górę. Tam dopiero znajdował się dziwny widok – jakby odbicie lustrzane tego, co miałam pod stopami.

Usunąłem jedno całe zdanie, ponieważ wydawało mi się bezsensowne pisanie, że w miejscu, w którym znajdowała się twoja bohaterka nie było ścian, przy wcześniejszym stwierdzeniu, że otaczały ją krajobrazy.

Tak w ogóle uważam, że lepiej jest pisać powieść, niż opowiadania. Pisząc same opowiadania po prostu rozdzielasz swoje siły i talent na wiele części, a w powieści kumulujesz je w jedną potężną całość. Potężną w miarę talentu i włożonej w twórczość pracy pisarza.
31.01.10 13:26
/
Maaaartaaaa
Emm.. Dziękuję za szczerą opinię. Jednak w jednym się nie zgadzam - nie piszę opowiadania. Chyba zostałam źle zrozumiana. Nie miała odwagi nazwać to, co napisałam "powieścią", więc zastąpiłam owy wyraz mniej ... wartościowym (?) określeniem - "opowiadaniem". Moja "powieść" (czytaj: opowiadanie) nie jest krótkie (narazie ma ok. piętnastu stron, lecz cały czas się rozwija). Po prostu uwarzałam za niestosowne określić moją pracę, czyli niedoświadoczonej jeszcze nastolatki, powieścią. I tyle.

Jeszcze raz dziękuję, jednakże proszę tez o opinię innych Emoticon

Pozdrawiam
31.01.10 13:50
/
Pisarz
Wielkie dzięki Feanor, chyba zrobię tak jak mi poradziłeś. Jak dojdę do jakiejś 40 strony czyli do 3 rozdziału to dam mojej pani z polskiego do sprawdzenia.
Wielkie dzięki.
P.S Mam jeszcze taką prośbę czy mógł by ktoś podać mi przynajmniej 3 małe wydawnictwa które z chęcią opublikują dobra książkę młodego autora.
Pozdrawiam!!
31.01.10 15:52
/
Kaśś
Boska gazeta:**
31.01.10 23:36
/
Maciek Foks
Dzięki za dodanie podpisu
01.02.10 10:14
/
reniolek
Przydałaby się informcja pełniejsza: na którym programie Polskiego Radio...
01.02.10 11:59
/
Danka
Paskudnie. Takie działania psują rynek. Nie rozumiem tylko, czy to Biedronka dopłaca do każdego zakupionego egzemplarza (sic!) czy to wydawnictwa Albatros i Sonia Draga poszły na taki układ z Biedronką? Jeśli to drugie, to tym bardziej szkoda słów na takie działania!
01.02.10 12:51
/
Luki
Renio
PR1 to 1 program Polskiego Radio
01.02.10 13:12
/
gczekanski
Tak jest, uzupełniliśmy Emoticon
01.02.10 16:20
/
Pisarz
Ponawiam pytanie:
Czy mógłby ktoś podać mi przynajmniej 3 małe wydawnictwa które z chęcią opublikują dobra książkę młodego autora.
Pozdrawiam!!
01.02.10 16:36
/
Justyna.P
Bardzo przydatna strona.też chciałabym wydać książke .Mam juz ją napisaną(170 str.).Mam nadzieje że ktoś się nią zainteresuje ponieważ mam tylko 13 lat.
01.02.10 18:38
/
Pisarz
A o czym, jaki rodzaj i o czym opowiada?? Jestem ciekaw co piszą ludzie w moim wieku Emoticon
Moja to fantasy i opowiada o obcej cywilizacji Emoticon
Pozdrawiam!
P.S Wciąż czekam na odpowiedz w sprawie kilku małych wydawnictw :P
01.02.10 22:53
/
wlodek
Za dawnych czasów była znany tutaj jako wojujący księgarz i już wtedy proponowałem jedyne logiczne wyjście (wtedy chodziło o H.P. wyd. Media) czyli ignorowanie wszystkich książek danego wydawnictwa, wycofanie ich z półek i nie uzupełnianie ich oferty. Wtedy nikt nie był skłonny do takiej akcji, bo każdy uważał, że tak powinni robić wszyscy księgarz.. ale beze mnie. Straciliśmy wtedy dogodną sytuację aby uświadomić Wydawcom, że jeśli nie będą z nami współpracować to skończą na sprzedaży swoich książek w koszach "Biedronki", " Lidla" lub podobnych supermarketów w otoczeniu przecenionych kołder, koców i garnków. Być może wtedy byśmy jako księgarze stracili po kilka złotych na swoim zysku, ale nie byłoby takiej sytuacja jak się cały czas powtarza. Teraz nie wierzę w żadną solidarność księgarzy i wystarczy, że kolejny wydawca coś obieca i będziecie udawali, że nic się nie stało. Tak było i jest przy podręcznikach szkolnych, tak jest teraz przy okazji innych książek.
Panie Henryku, te słowa nie są skierowane do Pana, bo Pan jako nieliczny z księgarzy od początku walczy niezłomnie o prawidłowości na tym rynku. Ja już nie muszę, co bardzo sobie chwalę. Pozdrawiam
01.02.10 23:01
/
wydawca
Nie wiem, czy powinien czytając powyższe posty śmieć się czy płakać? Dzieciaki, wszystko jest w internecie. Skoro umiecie,jak twierdzicie napisać kilka "ciekawych" książek", to jakim cudem nie potraficie wpisać w wyszukiwarkę w Internecie hasło - Wydawnictwo wydające fantasy...
Zawsze uważałem, że to jest łatwiejsze niż napisanie pierwszego zdania w powieści, opowiadaniu lub pierwszego wersu poezji.
Dzieciaki, może wróćcie tu jak zaczniecie myśleć...
02.02.10 07:36
/
Pisarz
Witam. Widzę że tu niemiłych i chamskich wypowiedzi coraz więcej..... Otóż panie "wydawco" pytałem się o te wydawnictwa nie dlatego ze sobie nie umiem wpisać w google, tylko dlatego że jak wejdę w stronę internetową jakiegos wydawnictwa to nie pisze na środku "jesteśmy małym wydawnictwem" dlatego się pytam bo nie znam wydawnictw w Polsce. Tak się składa ze mam spis 20 wydawnictw które przyjmują książki nowych autorów.Lecz nie wiedziałem które zrobią to najchętniej czyli które sa najmniej popularne.
I dzieciakiem to chyba pan jest bo takim prymitywizmem i chamskimi odzywkami to tylko gówniarz by się wypowiedział. I zamiast pomóc to pan dogaduje. Całe polskie społeczeństwo , tacy właśnie sa Polacy nikomu pomóc nie chęcą tylko zniechęcić i "udupić".
02.02.10 10:08
/
gczekanski
Jeżeli szukacie wydawcy, polecam wywiad, który się właśnie u nas ukazał:

http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=4&no_cache=1&tx_ttnews[tt_news]=3138&tx_ttnews[ba[..]
02.02.10 11:11
/
ME(ona15)
Widzisz Pisarz masz już odpowiedź. Na stronie unibook możesz nawet obliczyć cenę książki w zależności od formatu, liczby stron, grubości okładki...

Nim dojdziemy do tego że nasza książka zostanie wydana musimy wiedzieć czy nadaje się do wydania. Jestem zbyt tchórzliwa aby wysłać swoja książkę do wydawnictwa nie zasięgając przed tym rady kogoś kto spojrzy na moja twórczość z innej perspektywy. Zamieściłam tu już fragment mojej książki. Zastosowałam się do rad internautów, ale nie wiem czy zrobiłam to poprawnie. Proszę o ocenienie fragmentu bo nie wiem czy ma sens pisanie dalszych rozdziałów.

Ja i mój oprawca. Oprawca którego tak dobrze znałam, któremu ufałam, kórego kochałam.Ciemny zimowy, ja i on pochłonieci śmiertelną gonitwą, maratonem który dla którgos z nas zakończy się porażką. Pańka zawładnęła moim ciałem nie dając mi myśleć racjonalnie. Biegłam, nie patrząc dokąd prowadza mnie nogi. Szalone tępo maratonu sprawiło, że mięśnie powoli odmawijały mi posłuszeństwa. Serce biło gwałtownie, starając się jak najszybciej dostarczaniem tlen zbolałym mięśniom. Gwałtowny przypływ adrebnaliny sprawił, że moje ciało niepoddawało się mimo przymusowego wysiłku, starało się walczyć. Sekundy wydawały wlec się niemiłosiernie przedłużając męke, każda chwila przynosiła kolejne porcie starchu i zwątpienia. Czy wymknę się śmierci? Nie słyszłam już żadnych kroków, tylko szybkie, urywane oddechy i gwałtowne bicie mojego serca. Obejrzałam się przez ramię, aby sprawdzić czy Oliwer nadal mnie goni. Ta chwila rozproszenia wystarczała. Poczułam że moje nogi uderzają w coś twardego i oslizgłego. Upadłam gwałtownie na twarz. Śmierć była coraz bliżej. Czułam ja, jej zimne oślizgłe dłonie, zaciskające się na mojej wątłej szyi, jej zimne, kamienne wargi zbliżające się do mojego zlanego potem czoła, by złożyć na nim śmiertelny pocałunek...
Obudziłam się gwałtownie. Echo krzyku szemrało jeszcze cicho w zakamarkach mojej świadomości (mojego pokoju nie wiem co lepiej pasuje).


Proszę o szczerą opinie i uwagi.
02.02.10 12:54
/
wlodek
Jeśli nie boicie się poważnych i ostrych ocen zapraszam na stronę weryfikatorium.pl
ale ostrzegam, że dla wielu z was to co tam przeczyta nie będzie miłe, choć oceniać was będą takie tuzy fantastyki jak Andrzej Pilipiuk, Navajero, Skowroński, Darda, Pawlak... Ale może rzeczywiście rację ma "wydawca" bo moje odczucia po przeczytaniu większości z waszych postów są bardzo zbliżone do jego oceny. A już całkowicie rozłożyła mnie na łopatki logika myślenia "Pisarza" - "które zrobią to najchętniej czyli które sa najmniej popularne." Ha ha ha...
02.02.10 16:36
/
Feanor
Ewelina, poprawiłaś nieco tekst, tym razem jednak stosujesz zbyt długi opis. Owszem, jest on lepiej napisany od tego poprzedniego, musisz jednak zrozumieć, że opisy akcji powinny być szybkie, zwięzłe i budujące napięcie. Być może źle mnie zrozumiałaś, gdy pisałem ,że zdania są zbyt krótkie, chodziło mi bowiem wówczas o to, żebyś zespoliła je w spójną całość. Ortografię oczywiście też trochę poprawiłaś, chociaż do perfekcji Ci jeszcze daleko.

Jeżeli dopadło cię zwątpienie, pamiętaj że nauka pisarstwa to nie kwestia dni, ale miesięcy i lat. Nie od razu Rzym zbudowano.

I jeszcze jedno - gdyby personifikacja śmierci miała dłonie pokryte liszajami, może rzeczywiście przypominałaby dementora.
02.02.10 16:57
/
Maaaartaaaa
Przestań, ok? Jeżeli mają tu być zamieszczane takie komentarze z Twojej strony, drogi "wlodku", to radzę, abyś znalazł sobie inną , lub tez sam założył podobnego kalibru stronę. Tam będziesz mógł się tak wypowiadać. Niestety, na tej stronie sobie tego nieżyczymy! (Przynajmniej ja Emoticon )

To ma być pomoc z waszej strony, tak? Teraz mówię do wlodka oraz wydawcy. Uważam, że ta strona powstała po to, aby pomagać pisarzom (lub tym, którzy za pisarzy się nie uważają, ale piszą) a nie śmiać sie z nich. Jak jesteście tacy mądrzy, to proszę bardzo! Jednak, zwracając uwagę na to, ile lat ma Pisarz (wywnioskowałam z jego komentarza, że ok. 13) możnaby mieć do niego więcej cierpliwości i zrozumienia. Takie rozumowanie, jakie wy przedstawiacie, prowadzi donikąd. Owszem, pytanie Pisarza było dosyć.. hmm... nie wiem nawet jak to określić, jednakże wiem jedno: nie ma głupich pytań. Są tylko głupie odpowiedzi. I własnie potwierdzeniem tej myśli jest ta sytuacja. Denerwuje mnie takie podejście do takiej sprawy. Denerwują mnie też ludzie, którzy nie odpowiadają na zadane im pytania, bo nie znaja na nie odpowiedzi, ale mimo wszystko się z owego pytania śmieją. To właśnie przykład bezmózgiego, zapatrzonego w telewizję i internet Polaka. Nie zamierzam nikogo obrażać. Nie zamierzam się też kłócić. Jednakże NIKT NIKOMU nie ma prawa zabraniać zadawać pytania, które go trapią. I tyle co do tej kwesti...

A teraz chciałabym powiedzieć (jeśli tak to można nazwać) coś do Eweliny. Otóż, tekst który przesłałaś moim zdaniem jest o wiele lepszy od wcześniejszego. Chociażby dlatego, że łatwiej się go czyta. Aha, a co do ostatniego zdania Twojego tekstu... Cytuję:

"Echo krzyku szemrało jeszcze cicho w zakamarkach mojej świadomości (mojego pokoju nie wiem co lepiej pasuje)."

Bardzo mi sie podoba ! Ale zostaw tak, jak napisałaś. nie żadnego pokoju, tylko świadomości Emoticon

Och, korci mnie, żeby to napisać.. Och! Jak kusi! Muszę! Do bedzie dalszy ciąg reprymendy kierowanej do wlodka i wydawcy ... Napisałam już sporo, wiem. Ale wprost nienawidze, jak ktos tak sie do kogoś zwraca! Jak tak można?! Czy nie zdajecie sobie sprawy z tego, że takim bezmyślnym gadaniem zniechęcacie ludzi do tego, co kochają robić?!

Kiedyś, dawno, dawno temu, odkąd wreszcie nauczyłam się czytać i pisać uwielbiałam dzielić ludzi na poszczególne kategorie. Otóż od małego bardzo podobała mi sie praca psychologa, i wręcz uwielbiałam wyobrażać sobie, że ktoś mnie słucha..
Jedną z owych kategorii były tzw. "mieszczuchy". Ludzie tej kategorii charakteryzowali się tym, że byli nieco inni niż pozostali. Nie byli artystami, twórcami, nie byli tez szczególnie mądrzy czy wykształceni. Ale to i tak nawet nie grało roli. Tzw. "Mieszczuchy" uwielbiały mieć wszystko poukładane i na swoim miejscu. Ludzie z owej kategori nienawidzili nowości, czy zmian. Kiedy zauważali jakiegoś "przydrożnego artystę" (mam na myśli ludzi, którzy np. grają na rynkach czy placach głównych na jakiś instrumentach, malują.. itd..) od razu odwracali wzrok i nie zwracali na niego uwagi. UWażali bowiem, ze to żałosne robić coś "dla tłumu".

Moja wypowiedź może się wydać nieco.. pomieszana, jednakże staram się jak moge, by wszyscy zrozumieli, co mam na mysli.

Jednak Mieszczuchy miały tez to w sobie, że nie rozumiały tych wcześniej przeze mnie wspomnianych "przydrożnych artystów". Nie rozumiały, jak ktoś może liczyć, że jak będzie się "chwalić" tym, co umie, to ludzie będą wrzucać mu do kapelisza pieniądze. Otóż, powiem wam cos w sekrecie - Mieszczuchy nie zauważały tego, że Ci ludzie robią to, co kochają. Nie ważne było dla tych artystów, gdzie to robią - w wielkim, pieknym teatrze, czy po prostu na Rynku czy cos w tym stylu. Liczyło sie tylko to, że robią co kochaja, a jeszcze dostają za to pieniądze.

Może to nie jest najlepszy przykład, jednak to tak z mojego punktu widzenia. Tak właśnie skojarzyli mi sie obaj panowie. Drodzy wlodku i wydawco, jeżeli dalej macie tak pisac, to wam ze szczerego serca radzę (to nie będzie najepsze zakończenie tak wyczerpującej wypowiedzi, ale cóz, trudno), po prostu... Zamknijcie się.

Pozdrawiam Wszystkich, nawet Tych, których potępiam .

02.02.10 16:58
/
Maaaartaaaa
Przestań, ok? Jeżeli mają tu być zamieszczane takie komentarze z Twojej strony, drogi "wlodku", to radzę, abyś znalazł sobie inną , lub tez sam założył podobnego kalibru stronę. Tam będziesz mógł się tak wypowiadać. Niestety, na tej stronie sobie tego nieżyczymy! (Przynajmniej ja Emoticon )

To ma być pomoc z waszej strony, tak? Teraz mówię do wlodka oraz wydawcy. Uważam, że ta strona powstała po to, aby pomagać pisarzom (lub tym, którzy za pisarzy się nie uważają, ale piszą) a nie śmiać sie z nich. Jak jesteście tacy mądrzy, to proszę bardzo! Jednak, zwracając uwagę na to, ile lat ma Pisarz (wywnioskowałam z jego komentarza, że ok. 13) możnaby mieć do niego więcej cierpliwości i zrozumienia. Takie rozumowanie, jakie wy przedstawiacie, prowadzi donikąd. Owszem, pytanie Pisarza było dosyć.. hmm... nie wiem nawet jak to określić, jednakże wiem jedno: nie ma głupich pytań. Są tylko głupie odpowiedzi. I własnie potwierdzeniem tej myśli jest ta sytuacja. Denerwuje mnie takie podejście do takiej sprawy. Denerwują mnie też ludzie, którzy nie odpowiadają na zadane im pytania, bo nie znaja na nie odpowiedzi, ale mimo wszystko się z owego pytania śmieją. To właśnie przykład bezmózgiego, zapatrzonego w telewizję i internet Polaka. Nie zamierzam nikogo obrażać. Nie zamierzam się też kłócić. Jednakże NIKT NIKOMU nie ma prawa zabraniać zadawać pytania, które go trapią. I tyle co do tej kwesti...

A teraz chciałabym powiedzieć (jeśli tak to można nazwać) coś do Eweliny. Otóż, tekst który przesłałaś moim zdaniem jest o wiele lepszy od wcześniejszego. Chociażby dlatego, że łatwiej się go czyta. Aha, a co do ostatniego zdania Twojego tekstu... Cytuję:

"Echo krzyku szemrało jeszcze cicho w zakamarkach mojej świadomości (mojego pokoju nie wiem co lepiej pasuje)."

Bardzo mi sie podoba ! Ale zostaw tak, jak napisałaś. nie żadnego pokoju, tylko świadomości Emoticon

Och, korci mnie, żeby to napisać.. Och! Jak kusi! Muszę! Do bedzie dalszy ciąg reprymendy kierowanej do wlodka i wydawcy ... Napisałam już sporo, wiem. Ale wprost nienawidze, jak ktos tak sie do kogoś zwraca! Jak tak można?! Czy nie zdajecie sobie sprawy z tego, że takim bezmyślnym gadaniem zniechęcacie ludzi do tego, co kochają robić?!

Kiedyś, dawno, dawno temu, odkąd wreszcie nauczyłam się czytać i pisać uwielbiałam dzielić ludzi na poszczególne kategorie. Otóż od małego bardzo podobała mi sie praca psychologa, i wręcz uwielbiałam wyobrażać sobie, że ktoś mnie słucha..
Jedną z owych kategorii były tzw. "mieszczuchy". Ludzie tej kategorii charakteryzowali się tym, że byli nieco inni niż pozostali. Nie byli artystami, twórcami, nie byli tez szczególnie mądrzy czy wykształceni. Ale to i tak nawet nie grało roli. Tzw. "Mieszczuchy" uwielbiały mieć wszystko poukładane i na swoim miejscu. Ludzie z owej kategori nienawidzili nowości, czy zmian. Kiedy zauważali jakiegoś "przydrożnego artystę" (mam na myśli ludzi, którzy np. grają na rynkach czy placach głównych na jakiś instrumentach, malują.. itd..) od razu odwracali wzrok i nie zwracali na niego uwagi. UWażali bowiem, ze to żałosne robić coś "dla tłumu".

Moja wypowiedź może się wydać nieco.. pomieszana, jednakże staram się jak moge, by wszyscy zrozumieli, co mam na mysli.

Jednak Mieszczuchy miały tez to w sobie, że nie rozumiały tych wcześniej przeze mnie wspomnianych "przydrożnych artystów". Nie rozumiały, jak ktoś może liczyć, że jak będzie się "chwalić" tym, co umie, to ludzie będą wrzucać mu do kapelisza pieniądze. Otóż, powiem wam cos w sekrecie - Mieszczuchy nie zauważały tego, że Ci ludzie robią to, co kochają. Nie ważne było dla tych artystów, gdzie to robią - w wielkim, pieknym teatrze, czy po prostu na Rynku czy cos w tym stylu. Liczyło sie tylko to, że robią co kochaja, a jeszcze dostają za to pieniądze.

Może to nie jest najlepszy przykład, jednak to tak z mojego punktu widzenia. Tak właśnie skojarzyli mi sie obaj panowie. Drodzy wlodku i wydawco, jeżeli dalej macie tak pisac, to wam ze szczerego serca radzę (to nie będzie najepsze zakończenie tak wyczerpującej wypowiedzi, ale cóz, trudno), po prostu... Zamknijcie się.

Pozdrawiam Wszystkich, nawet Tych, których potępiam .

02.02.10 17:30
/
Maaaartaaaa
Oj, wybaczcie, że dodałam ten sam komentarz dwa razy! Cos mi sie tu popsuło Emoticon
02.02.10 19:07
/
ME(ona15)
Masz rację Feanor, nie zrozumieliśmy się. Nie mam zamiaru się poddawać. Jestem uparta jak osioł, i potrafię wałczyć o swoje. Napiszę książkę i ją wydam. Będę tak długo pracować, aż ziszczą się moje marzenia.

Maaaartaaaa ile ty właściwie masz lat? Wysławiasz się lepiej niż niejeden szesnastolatek. Uwierz mi, wiem coś o tym.
02.02.10 20:29
/
Maaaartaaaa
Hahaha xd Uważaj, bo Się Zarumienię! Ja już mowiłam - mam dwanaście lat. No , dobra, dwanaście i kilka miesięcy. ;D Ale miło, że tak mówisz Emoticon
No ale nie przesadzaj. Normalnie sie wypowiadam. Tylko czasem mówi przeze mnie ta.. hmmm... "starsza" częśc mnie, bardziej dojżalsza. A czasem ten dzieciak, który we mnie tkwi.

Nawet nie wiecie, jak mi ulżyło po tym, co napisałam wcześniej (mówię o tej dłuugiej wypowiedzi mojego autorstwa)!!

Pozdrawiam! Emoticon
02.02.10 21:35
/
Michal
Jestem wydawcą od 15 lat. To działanie "nie fair" wobec księgarzy, o ile tę decyzję podjęli wydawcy lub typowo agresywne i "dumpingowe" jeśli decydowała sama pożal się boże księgarnia, Biedronka. To wszystko Emoticon Poza tym myślę, że księgarze teraz to powinni wystawiać tę książkę z obniżoną ceną z napisami, że kupując u nas, kupujesz... no właśnie, co? Emoticon
02.02.10 21:41
/
Michal
ps prostuję poprzedni wpis, proszę wybaczyć chaos, jednak temat jest naprawdę emocjonujący. Pisząc "no właśnie, co?" miałem na myśli "to, co oferują księgarze swoim klientom". Bo czasem naprawdę nie oferują więcej, niż owa Biedronka. Z góry przepraszam tych, którzy oferują.
02.02.10 22:00
/
Danka
Poniekąd masz rację, towar ten sam. Co oferują więcej księgarnie? To jest dobre pytanie. Bo niby co oferuje Biedronka? Oprócz ksiązek???
Czy na powieści Browna zarabia? Śmiem twierdzić, że nie. Ale może ktoś kupując Browna, kupi też olej i masło przy okazji, więc zarobek będzie. Może więc wstawmy do księgarń kiełbasy i mleko, sprzedając je poniżej ceny hurtowej. Przyjdzie tłum, być może, ktoś kupi też jakąś książkę. I można tak się bawić. Tylko, czy o to chodzi?
02.02.10 22:35
/
wlodek
Michał, świat do tej pory był urządzony według zasad, że księgarnia sprzedaje książki, bo na tym się zna, a sklep spożywczy kiełbasę i mleko. Sądzę, że nie byłbyś zadowolony gdyby w gabinecie ginekologa było stoisko z mięsem, bo jak kobieta przyjdzie na badania to przy okazji kupi coś na obiad. - a przecież w ten sposób ginekolog ściągnąłby do siebie trochę klientów.
I tak między nami, Biedronka nigdy nie była i nie będzie księgarnią. Jak widzę książki w koszach, tuż obok przecenionych koszul, podpasek i słodyczy, to sorry, ale chce mi się zwracać...
03.02.10 10:34
/
Andrzej
Przykład sprzedaży książki Dana Browna to tylko kolejny przykład upadku ksiązki, sieć Biedronka sprzedaje ją z ceną 25,99, sieć Biila za 35,90 dodając gratiswy, luksusowy notes. Podobnie było z ostatnimi tomami Harry Pottera, podbnie jest z Amberem, którego ksiazki w obniżonej o połowie cenie można znaleźć bez problemu w sklepach sieci Carrefour.
Podręczniki WSiP-u w zcasie sezonu szkolnego w supermarketach są spzredawane także poniżej naszej ceny zakupu... Jestem księgarzem od 20 lat i jestem co raz bardziej rozgoryczony tym co sie dzieje na naszym rynku...
03.02.10 13:58
/
misiaula
Sa tacy co uznaja że sie czepiamy. Zawsze przecież mooże sie zdarzyć, iż mając w zasiegu rąk, nieco zapaparanych podawaniem pietruchy, nową książkę Pana Browna, czytająca jak dotąd jedynie Show, pani z Biedronki, poczyta " na doskok" cos oczko wyżej. Może nawet sięgnie po Austin, Sapkowskiego- który w "mojej" Biedronce z upodobaniem rezyduje obok slipów męskich po 4,99. Sięgnie- za darmo- poczyta - i uzna że takie czytanie to super sprawa. Co prawda nigdy nie zostanie wielbicielką literatury, a i ksiegarnie będzie omijać szerokim łukiem, ale może koleżankom powie i one coś kupią.
Musi wydawca Browna cieniutko prząść jeśli tak wyczekiwany " rarytasik" spycha do spożywczego. Może zamiast sie denerwować pomóżmy, zróbmy zrzutę na chlebuś. Bo jednak uważam że kokosów na sprzedawaniu swoich publikacji poza księgarniami to oni nie robili i nie zrobią. Jedno co pewne ośmieszają siebie, a patrząc na stronę internetową Soni Dragi, wydaje sie że uważają sie za wydawce z górnej półki. Choc bardziej słusznym będzie określenie z kosza w Biedronce.
03.02.10 23:58
/
Doloris
Ratunku!!! Ja już wolę jak chodzą różowe panienki niż dzieci bawiące się w ból cierpienie i gotyk!!! Pokażcie w Back to black trochę zdjęć z Castle Party to może dzieci zwątpiąEmoticonEmoticon
04.02.10 13:48
/
J.J.
Chyba MSZ ma racje, choc Polonie i Bulgarow to boli. Ten Instytut w Sofii wykonal co do niego nalezalo, a kto sie interesuje polska kultura to ma internet i telewizje satelitarna. Teraz przyszla kolej na Stambul nad Bosforem. Sama Polonia w tym miescie liczy ponad 3 tys. osob, a Turcja stara sie wejsc do UE, dlatego w Stambule przed Instytutem bedzie duze pole do popisu.
04.02.10 17:08
/
currulla
A to ciekawe,ze po tak długim czasie od wydania Lali,zauważono aspekt snobizmu u P,Dehnela.Ten snobizm trącił mnie już na odległość muchy, nie mogłam się pozbyć tego dręczącego mnie odczucia braku autentyzmu,choć napisana jest pracowicie
05.02.10 17:43
/
Maaaartaaaa
Oj, widze, że forum zamarło... Emoticon(
05.02.10 18:53
/
Czytelnk
Rzad Millera obiecywal wrzucenie do sieci 30 tys. pozycji i jak to w polityce bywa zupelnie sie z tego nie rozliczyl. Moze ktos policzyl ile jest ksiazek w sieci w jezyku polskim i ile wprowadzili Amerykanie, a ile Polacy. Francuzi walcza o swa przyszlosc, a w Polsce ciagle nastepuje deinteligentyzacja (zmniejszanie sie inteligencji) przy paradoksalnie zwiekszajacej sie liczbie studentow, ktorzy czytaja coraz mniej. Czy w Polsce sa jakies klarowne plany? Za komuny byla dyktatura ciemniakow, ale ludzie ie dawalil sie oglupiac, a teraz zaczyna isc rowno i po stronie wladzy i po stronie spoleczenstwa, ktore kupuje bardzo malo ksiazek.
Czytelnik
05.02.10 18:59
/
bodzio-zet
a ja napisałem kilkadziesiąt wierszy dla dzieci i też się zastanawiam co z tym fantem zrobić, co prawda jest obecnie na topie poczytaj mi mamo (tato) ale myślę czy byłoby jakiekolwiek zainteresowanie taką twórczością
06.02.10 09:20
/
Maaaartaaaa
Czemu Nie? Ja np. Uwielbiam Takie Wierszyki (Oczyiście, jak są fajnie napisane) !!
Tylko byś musiał wysłać do jakiegoś wydawnictwa typowo dziecięcego. Polecam Zieloną Sowę . Albo Egmont. Czy coś w tym stylu. Emoticon
06.02.10 14:14
/
Maaaartaaaa
O ! I jeszcze świetne wydawnictwo jesli chodzi o utwory dla dzieci - Literatura . To ono właśnie wydało bardzo słynną wśród dzieci, i wielokrotnie nagradzaną "Kacperiadę". Wiem, gadam jak w jakiejś reklamie - ale ja chcę tylko dobrze poradzić Emoticon
06.02.10 15:40
/
karla
Przyczytajmy ksiazke (przeczytalem ja po francusku ale niebawem bedzie wydana
w Polsce) i wyrobmy sobie sami opinie zamiast poddac sie temu obstrzalu na
ksiazke jeszcze nie wydana w Polsce! Ksiazka Haenela stawia, moze w sposob alegoryczny ale slusznie, bardzo powazne
pytanie opuszczenia Zydow europejskich przez Rzady Alianckie ktore - jak to
pisze Jan Karski w paryskiej "Kulturze" (1985) jedyne byly w stanie pomoc i
tego nie zrobily.

Byloby dobrze by w Polsce znano lepiej wielkie i, niestety, bezskuteczne
wysilki Rzadu RP w Londynie podczas wojny by przekazac informacje o Zagladzie
Rzadom Alianckim oraz opiniom publicznym wolnego swiata. I brak odpowiedzi na
te rozpaczliwe apele.

Pozwalam sobie tu przytoczyc jeden z wczesnych i z naj bardziej precyzyjnych
dokumentow o Zagladzie komunikowanych wolnemu swiatu. Jasno podkresla do czego
Rzesza zmierza (calkowitej eksterminacji ludnosci zydowskiej) i wola o
znalezienie srodkow "skutecznie uniemozliwiajacych stosowanie (przez Niemcow)
w dalszym ciagu ich metod masowego mordu".

Zobaczyc : www.projectinposterum.org/docs/mass_extermination2.htm

Londyn, 10 grudnia 1942. Nota Ministra Spraw Zagranicznych RP (NB :
pozniejszego Prezydenta RP na uchodctwie) Edwarda Raczynskiego do Rzadow
Narodow Zjednoczonych dotyczaca zbrodni niemieckich na ludnosci zydowskiej w
okupowanej Polsce.

Fragmenty :

"Najnowsze raporty przedstawiaja straszliwy obraz sytuacji, do jakiej
doprowadzeni zostali Zydzi w Polsce. Nowe metody masowego mordu stosowane w
ciagu ostatnich kilku miesiecy potwierdzaja fakt, ze wladze niemieckie z cala
swiadomoscia daza do calkowitej eksterminacji ludnosci zydowskiej w Polsce i
wielu tysiecy Zydow, ktorych wladze niemieckie deportowaly z Europy zachodniej
i srodkowej i z samej Rzeszy do Polski.

Rzad Polski uwaza za swoj obowiazek podanie do wiadomosci Rzadow wszystkich
krajow cywilizowanych nastepujacych, bezwzglednie autentycznych informacji,
otrzymanych z Polski w ciagu ostatnich tygodni, informacji wskazujacych az
nazbyt jasno metody eksterminacyjne stosowane przez wladze niemieckie. (........)

Rzad Polski - jako przedstawiciel legalnej wladzy na obszarach, na ktorych
Niemcy stosuja systematyczne tepienie obywateli polskich i obywateli
pochodzenia zydowskiego wielu innych narodowosci, uwaza za swoj obowiazek
zwrocenie sie do Rzadow Narodow Zjednoczonych w szczerym przekonaniu, ze
wladze te podziela poglad Rzadu Polskiego co do koniecznosci nie tylko
potepienia zbrodni popelnianych przez Niemcow i ukarania zbrodniarzy, ale
rowniez co do znalezienia srodkow, dajacych zapewnienie, iz Niemcom zostanie
skutecznie uniemozliwione stosowanie w dalszym ciagu ich metod masowego mordu".


www.projectinposterum.org/docs/mass_extermination2.htm
06.02.10 16:00
/
werciiiiiiiiiiiiiiiiiiiii
nie kupiłam ale kupie Emoticon
06.02.10 18:53
/
alex
ojoj. trochę mnie ten artykuł przeraził, powiem szczerze. mam 13 lat, i razem z koleżanką piszemy książki. najpierw myślałyśmy, że jesteśmy oryginalne jak nie wiem, ale szybko się okazało, że masa naszych koleżanek i koleżanek koleżanek książki także pisze. z jakiegoś jednak powodu większośc się tego wstydzi. niby wiedziałyśmy, że z wydawaniem to nie tak hop-siup, ale że jest AŻ TAK trudno to bym nie pomyślała. no ale cóż. ja już mje dzieło mam skończone; właśnie dzisiaj skończyłam. ma tytuł "bezpieczne wyście" i opowiada o... miłości. no a o czymEmoticon czternastoletnia dziewczyna wiąże się z dużo starszym mężczyzną. w moim mniemaniu nie jest trzpiotowata, ale pewna byc nie mogę, bo opinii 'z zewnątrz' nie mam. cztery moje koleżanki czytały bądź czytają, i zbieram się żeby dac mamie. myślicie, że jestem za młoda na pisanie? dręczy mnie to nieco. w moim mniemaniu nie jest trzpiotowata, ale pewna byc nie mogę, bo opinii 'z zewnątrz' nie mam. cztery moje koleżanki czytały bądź czytają, i zbieram się żeby dac mamie.a my myślałyśmy, że zarobimy.
06.02.10 19:29
/
alex
troszkę się zdziwiłam, że jest taka opinia o młodych pisarzach; że samo fantasy im w głowie. ja właśnie myślałam, że same romansidła Emoticon
no, ale i tak; NIE DYSKRYMINUJCIE NAS!! to mocno nie fair, nie jest prawdą, że jak ktoś jest młody, czy raczej jeszcze uznawany za dziecko (z czym większości próbujemy walczyc) nie potrafi napisac nic wartościowego. szkoda, że podobny punkt widzenia jak ja mają prawie wyłącznie wyżej wymienieni; 12, 13-latki.
czyli moi rówieśnicy, jak już mówiłamEmoticon
a reszta a z was, która nie dyskryminuje takich pisarzy, mówi o przyjemnej wizji dzieciaka zakopującego w ogródku zeszyt z kłódką, i po latach odkopuje ten zeszyt, i czyta, zaśmiewając się do łez, albo z poblażliwym uśmieszkiem.
większośc musiałaby zakopac monitory.
wcale nie usiłuję byc teraz zabawna.
nie mam ogródka, a gdybym nawet miała, to nie zakopałabym tam latopa, bo to, co napisałam, jest dla mnie ważne.
ma związek z czymś, co przeżyłam.
poza tym wychodzę z założenia, że właśnie pisząc po cichu z kakaem w ręku i zakładając kłódki na zeszyty, po cichu licząc na odkrycie, tracimy. bo kto sie będzie wysilał, żeby takiego ktosia odkryc??!? niektórzy myślą, że po szczęscie, spełnienie, czy jak sobie to chcecie nazwac, wystarczy się sschylic.
a ja właśnie mówię, że trzeba stanąc na palcach. dlatego daję moje "dzieło szaleńca" każdemu, kto się napatoczy.
06.02.10 19:51
/
alex
Martaaaa, a ty masz jakąś książkę napisaną? bo zastanawiam się, czy to tylko ja tutaj preferuję tematy raczej lżejsze i mi z tym dobrze. elfów i gości z brodami nie znoszę, z książek fantasy tylko te Pratchetta mnie urzekły.
nikt z tu obecnych moich rówieśników nie czyta, no nie wiem, Rosie Ruchton? albo chociażby Meg Cabot?
KTOŚ W OGÓLE TU JEST??
06.02.10 23:09
/
ME(ona15)
Czytam Książki Meg Cabot. Uwarzam że jest świetna pisarką. Przeczytałam prawie wszystkie Pamiętniki Księżniczki. W szczególności urzekły mnie książki z serii Pośredniczka. Teraz jednak fantastykę czytam tylko do poduszki.Z nudów pochłaniam w zastraszającym tempie książki wydawnictwa Ossolineum i wszystkie o tematyce II wojny światowej (w szczególności te o obozach koncentracyjnych).
07.02.10 02:19
/
Cafeko
biorąc pod uwagę rozważane przeze mnie za i przeciw.. doszłam do wniosku, że nie warto kupować tej gazety. :P
07.02.10 14:59
/
alex
no tak, Pośredniczka była świetna, a Pamiętnik Księżniczki... no, miał powody do zostania bestselleremEmoticon mi się najbardziej podobała seria 1-800-jeśli-widziałeś-zadzwoń. i mogę się nawet przyznac, chociaż wiem, że na poziomie te książki nie są, że czytam Plotkarę i inne serie Cecily von Ziegesar. a Ewa Nowak?
07.02.10 15:07
/
Andrew
Według mnie opisane w powyższej książce wspomnienia znacznie odbiegają od prawdy. Sądzę iż osoba na poziomie i wykształcona nie powinna bez zgody mieszkańców opisywać ich losów i wymieniać nazwisk. Jest to opowiadanie o wyidealizowanej rodzinie na tle losów niedoskonałych, biednych i według autorki nieuczciwych ludzi. Wielu mieszkańców pamiętających doskonale rodzinne państwa Dziewięckich nie sądzi aby była ona taka perfekcyjna.
Mam nadzieję że opisywanie bezbronnych i często nieżyjących już ludzi przyniosło autorce satysfakcję.
07.02.10 20:16
/
alex
no, widzę, że tu głucho...
no nic.
idąc Waszym śladem chciałabym zamieścic fragment mojej książki. tylko, że jak już mówiłam wolę lekkie klimaty, więc... no, ale zobaczcie sami
-Co najbardziej lubisz tańczyć? - spytał, jak już się uspokoił.
-Tango. - Anecie aż zaświeciły się oczy.
-To chodź. Zatańczmy.
-Ale tak?! - zawołała Aneta
-Tak. - chłopak uśmiechnął się łobuzersko.
Dla tego uśmiechu zrobię wszystko. Zdążyła pomyśleć An, i już tańczyli. Śnieg padał coraz mocniej, a oni pozrzucali kurtki, i tańczyli.
Wokół zebrała się grupka gapiów. Pewien mężczyzna wrzucił do czapki Huberta całkiem grubą kasę, co wywołało u nich salwy śmiechu.
Nagle Aneta ze zgrozą zobaczyła swoich rodziców zmierzających w jej kierunku i zaklęła w duchu. Jak mogłam zapomnieć o tych ich idiotycznych wieczornych spacerach po starówce...
Aneta ukryła twarz w dłoniach. Ojciec już kłócił się z Hubertem, a matka już płakała. Ludzie rozeszli się do domów, było późno. Krzyki zdawały się nie kończyć.
Aneta zdjęła dłonie z twarzy dopiero w samochodzie, szpanerskim, białym Jaguarze.
-Jesteś naprawdę przebiegła, Aneta. - pierwszy raz słyszała u ojca taki głos. Nie powiedział do niej nawet „moja droga córko”. -Specjalnie... Specjalnie ostatnio udawałaś idealną córkę, żeby zdobyć nasze zaufanie, tylko po to, żeby go teraz nadużyć. Co ty wyczyniasz, dziewucho?! Spotykasz się z człowiekiem, który mógłby być twoim ojcem....
-W dniu mojego urodzenia musiałby mieć siedem lat. - powiedziała cynicznie dziewczyna.
-Nie przerywaj mi, smarkulo! - Anetę zupełnie zatkało. Jej ojciec zawsze obchodził się z nią jak z jajkiem. Teraz nie dość, że był z nią szczery, nie był dla niej miły.
-Nie wiemy, jak mamy z tobą rozmawiać. Nic do ciebie nie dociera. - An usłyszała drżący głos matki. -Szlaban na wyjścia nie zadziała, bo pod naszą nieobecność po prostu wyjdziesz. Przecież nie zamkniemy cię w klatce.
-Jeżeli zabronicie mi kontaktów z Hubertem... - wydusiła Aneta. -...To tak, jakbyście mnie zamknęli. Pilnie potrzebujecie żeby was przepchnąć do dwudziestego pierwszego wieku, bo na razie żyjecie w dziewiętnastym. Ja mam rozum. - An nie potrzebowała dużo czasu, żeby odzyskać właściwą sobie w takich sytuacjach lodowatość.

to może nie jest najlepszy fragment do tego, żeby dac Wam jakieś szersze pojęcie o tej książce. no, ale jak ktoś się wypowie to będzie bardzo miłoEmoticon
08.02.10 14:55
/
Maaaartaaaa
HeY! Długo nie zaglądałam Emoticon I Już mam spore zaległości ! Ale już je nadrabiam !

Osobiście nie przepadam za książkami w takim typie. Denerwują mnie takie tematy - miłość, dorastanie, miłość, przyjaźń , i znów miłość. Według mnie jest to banalne i dosyć nudne. Ale cóż - znów dla innych może się wydawać, że Fantastyka jest denna i nudna. Ale to nie ma nic do rzeczy. Tutaj bierzemy pod uwagę, jak jest coś napisane, a dopiero potem - o czym.

No to taak... Widać, że w swojej powieści używasz tzw. "slangu młodzieżowego". Nie jest on tu obecny w dużych ilościach, jednak co nieco się tu wyczuwa. Fajnie. Tak napisana powieść najczęsciej cieszy się dużym entuzjazmem ze strony młodzieży (a dokładniej - nastolatek).
Jednak coś mi tu nie pasuje :
" Dla tego uśmiechu zrobię wszystko. Zdążyła pomyśleć An, i już tańczyli "

Z mojego punktu widzenia lepiej by było napisać :

"Dla tego uśmiechu zrobię wszystko, pomyslała urzeczona An. Już po chwili wylądowali sobie w ramionach i zaczęli tańczyć. "

Oczywiście, wiadomo, to jest tylko moja osobista opinia. Nie każdy musi się z nia zgadzać Emoticon

Ach, jeszcze jedno :

"Teraz nie dość, że był z nią szczery, nie był dla niej miły. "

Poprawiłabym to nieco. Może tak..?

"Teraz bynajmniej nie był delikatny ani nieszczery "

Albo :

"Teraz, nie dość, że był z nią szczery, to jeszcze nie odnosił się do niej z typowym dla niego szacunkiem i delikatnością "

Czy coś takiego. Uparłam się akurat na to zdanie, bo jako jedyne chyba zostało niedopatrzone . Z mojego punktu widzenia, oczywiście.

No, To By Było Na Tyle.
Pozdrawiam !
08.02.10 17:21
/
alex
no, w końcu ktoś zajrzał Emoticon
dziękuję Ci bardzo za opinię. slang? staram się go unikac, ale pewnie to słowow "szpanerski" sprawiło, że tak myślisz. nie wiedziałam jak to ując, ale ok, coś z tym zrobię.
no a co do drygej części; hmmm... z ojcem mojej bohaterki problem jaest trochę szerszy. ale domyślam się, że nie chodzi ci o sens, tylko o napisanie tego zdania. zastanowię się nad wykorzystaniem pierwszego przykładu Emoticon
aha, a co do książek - o gustach się nie dyskutuje Emoticon nie mówię, że fantasy jest nudne, broń boże, to jest ostatnie określenie którego można użyc w celu opisania tego rodzaju. po prostu... cóż, ciężko to wytłumaczyc, ale jak coś czytam, to nie lubię, jak nagle czuję coś takiego "no halo, przecież to niemożliwe."
ups, źle. jeszcze raz.
o! czytałaś Miasto Kości? historia jest wciągająca i piękna, ale miałam cay czas wrażenie, że bohaterka obudzi się z jakiegoś snu. kojarzysz mniej więcej o co mi chodzi?
w przypadku książek, jak mówiłaś, o przyjaźni, miłości, doratsaniu i miłości (Emoticon) w historię się wierzy i... no, przeżywa się ją bardziej.
ale gniotów też nie trawię. po prostu nie lubię tego szoku po odejściu od książki fantasy, tego poczucia, że moje życie jest... nudne w porównaniu z tymEmoticon ale Prachett i tak wymiata.
08.02.10 19:34
/
Wiolina
Zbliżają się Walentynki. To całkiem miły prezentEmoticonI bardzo mmmmm Emoticon
08.02.10 19:36
/
Wiolina
Myslę, że każda z nas chciałaby dostać taki prezent. Mężczyźni, do dzieła!Emoticon
09.02.10 15:15
/
Wiktor
Doskonała książka i wspaniała rozrywka. Wyciąganie wniosków z treści i łączenie faktów. Inspirujący temat i dający do myślenia. Myślenia o świecie, przyszłości i roli człowieka w teraźniejszych i nadchodzących wydarzeniach. Powiem tak: „Sienkiewicz naszych czasów”.
09.02.10 16:57
/
Maaaartaaaa
Wiesz, najprawdopodobniej źle mnie zrozumialaś. W tym kawałeczku tekstu, który tu dodałaś odczuwa się slang młodzieżowy. Nie wiem dlaczego, ale jakoś takoś ja non stop , czytając Twój tekst mam wrażenie, że ... hmmm... sama nie wiem jak to ująć . Emoticon

Tak jak powiedziałaś - "O Gustach Się Nie Dyskutuje" - więc drążyć tego tematu nie będę.

Achh... Szkoda, że tak mało osób zagląda już na tą stronkę. Szczególnie dlatego, że miałam cichą nadzieję, że szanowni wydawca i wlodek coś powiedzą. Może nie zaraz "przepraszam " , ale cóż, liczyłam na uzasadnienie ich wypowiedzi. Cóż, chyba raczej się nie doczekam .

"Miasta Kości " nie czytałam, bo wydawało mi się, że jest to coś podobnego do "Zmierzchu" a ten właśnie mi się przejadł , że tak powiem Emoticon

W ogóle, denerwuje mnie to, że teraz nastała :doba wampirów". Jakby nikt nie mógł wymyślić czegoś ciekawszego , i ponownie zwrócić uwagę ludzi KIMŚ innym, a nie tylko tymi wampirami. Ok, Stephanie napisała o wampirach - wielki przebój zresztą, no ale przecież nie na tym wyobraźnia człowieka się kończy. No , ale o tym, to można by pisać bardzo długo, a ja przecież nikogo zanudzać moimi rozmyśleniami nie chcę Emoticon

Tak, Alex, kojarzę o co Ci chodzi (cytuję:

o! czytałaś Miasto Kości? historia jest wciągająca i piękna, ale miałam cay czas wrażenie, że bohaterka obudzi się z jakiegoś snu. kojarzysz mniej więcej o co mi chodzi? )

Kojarzę, oczywiście, że kojarzę, ale bynajmniej nie z wrażeń z wyżej wspomnianej ksiązki. Jest wiele , bardzo wiele powieści, które utrzymują taki klimat. Chociażby "Dom Na Krańcu Czasu" - napisane pięknie, a i treść wręcz zmusza człowieka do głębszych rozmyślań na różnorakie tematy. Oj, odbiegam od tematu głównego, przepraszam ! Więc, tak, wiem, o co Ci chodzi.

Dalej... Chciałam wspomnieć o czymś jeszcze, ale już nie pamiętam o czym... Cóż, jeśli mi się przypomni, to napiszę Emoticon

Pozdrawiam ! Xd
09.02.10 20:56
/
alex
zaczynam rozumiec, o co ci chodzi; cóż, wielki wpływ na mnie i moją radosną "twórczośc" miały książki Mag Cabot czy Cecily von Ziegesar, czyli, nie oszukujmy się-amerykańskie głupotki, do śmiechu i płaczu.

uwielbiam też pamiętniki w typie zwierzeń Bridget Jones (tej pozycji akurat nie czytałam, ale chciałam podac jakiś bardziej znany tytuł), a pisane są one zazwyczaj z humorem, i jak to ujęłaś, "slangiem".

a ja chyba faktycznie źle zrozumiałam; myślałam, że chodzi o slang typu "elo, ziom" XD

to by mnie może nawet prawie uraziło, bo tego typu wysławiania się NIE ZNOSZĘ i denerwują mnie ludzie co drugie słowo wtrącający "spoko".
ale jeśli nie o to chodzi, to w porządku.

do przeczytania miasta kości gorąco zachęcam; faktycznie, trochę jest takie zmierzchowate, a były momenty, że myślałam że się jakoś zmówiłyEmoticon

ale wypowiedzią Stephenie na okładce pierwszego tomu się nie zrażaj; to pewnie miał byc element promocji książki.

a z tym snem, to raczej jest negatywne wrażenie.

oby pojawiło się trochę więcej osób na tej stronie, bo najciekawsze tematy mnie ominęły. trochę późno to forum odkryłamXD

pozdrawiam!
09.02.10 21:00
/
t-a
Welsh corgi to sympatyczne i urocze, a nie snobistyczne psy, Panie Grzegorzu Emoticon.
09.02.10 23:14
/
gczekanski
Odsyłam do książki w takim razie, proszę Pani, Pana Emoticon
10.02.10 10:11
/
Mila
Hej nie wie ktoś gdzie można przeczytac te książke w sieci? Wczoraj skończyłam czytac miasto kości i po prostu musze przeczytac te książkę. Mam ją zamówioną ale dostarczą ja za trzy dni więc jakby ktoś miał linka do całej to please wysyłajcie na mój e mail
10.02.10 10:12
/
Mila
Aha mój e mail to magdas96@wp.pl xD bardzoooo prooosze
10.02.10 11:15
/
Uczestnik
Drobna uwaga i prośba o korektę! Załączony dokument nie jest żadną Umową! To jest tylko potwierdzenie rezerwacji Sal w PKiN. Pismo jasno pokazuje, że Umowa na wynajem sal zostanie zawarta po ustaleniu godzin najmu i wielkości powierzchni. Poza tym trzeba też wpłacić te 30% wartości "zawmówieniaa" , a to boli, zwłaszca, gdy do niedawna trwały walki Prezesa AP o anulowanie części kosztów jeszcze z poprzedniej imprezy. Jest też zastanawiające, że Ars Polona, jak dotychczas nie ujawniła listy swoich potencjalnych uczestników MTK. Jest już luty, a tu żadnej konferencji prasowej, wzorem ubiegłych lat. Żadnego epatowania wielkością wynajętej powierzchni wystawienniczej, szermowania nazwiskami zaproszonych gości...
Być może, umowa zostanie zawarta, ale dopiero w marcu br. Załączony skan jest faktem, że sale zostały zarezerwowane, ale co się w nich będzie odbywało, tego chyba nikt nie wie
10.02.10 11:46
/
gczekanski
Dziękujemy za czujność, kłaniam się Emoticon
10.02.10 17:23
/
jurandfantom
Hahaha komercha pełną gębą Emoticon Jestem za...pokazali by trochę fotek z Castle Emoticon teraz czeka nas fala dzieci chodzących po cmentarzach w długich sukienkach xD a myślałem że to sweet-hot nastki są tragedia (pozdrawiam galerianki :P ) kupie to z ciekawości aby sie pośmiać z znajomymi z tego xD
Pozdrawiam
10.02.10 18:48
/
Izucha22
Włochy były odpowiednie dla Basi. Tu w spokoju mogła wszystko przemyśleć. Nic jej nie rozpraszało, to miasto było takie spokojne nawet pomimo dużej rzeszy turystów.
Daniello pomógł jej dostać się z lotniska do centrum Wenecji. Tam wynajęła pokój w jego hotelu Paganelli, znajdującego się wzdłuż Riva degli Schiavoni, luksusowej dzielnicy.
Resztę dnia przeleżała w łóżku. Nic nie spała gdyż ponownie zmieniła strefę czasową. Nie zeszła na żaden posiłek, nie miała ochoty na nic. Pragnęła tylko leżeć i płakać. Tym bardziej, że jej telefon ciągle dzwonił. Na przemian był to Robert i Marlena. Jedno połączenie było nawet od Edyty, ale nie miała ochoty na rozmowy.
Po części zaczęła żałować swojej nagłej i niezbyt przemyślanej decyzji. Po głębszym zastanowieniu stwierdziła, że lepszym wyjściem byłaby rozmowa z Robertem. Przecież musiał mieć jakieś wytłumaczenie całej tej sytuacji! A może chciał, żeby to tak wyszło?
-Przestań tak myśleć!- upominała samą siebie.
Tęskniła za nim. Nie minął nawet dzień a brakowało jej jego towarzystwa, uśmiechu, pocałunków i dotyku.
–Jaka ty jesteś głupia! Niezależności ci się zachciało!- oceniała krytycznie samą siebie.
Usłyszała pukanie do drzwi, wiec zapytała kto to.
10.02.10 18:49
/
izucha22
To fragment mojej książki "zwariowane wakacje" czekam na ocene mojej twórczości:P
10.02.10 22:12
/
fugasek
To po co drukuje się ceny na książkach???
11.02.10 08:38
/
rzepek
Bardzo ciekawe wydarzenie, tylko nie wiadomo gdzie???
11.02.10 09:44
/
wlodek
Ja to widzę inaczej... Skoro hurtownia sprzedaje po takiej cenie, to znak, że udzielony jej rabat przez wydawcę jest o wiele za duży. Może pora wrócić do dawnego systemu - księgarz dostaje 25% rabatu gdy płaci gotówką, 20% przy zapłacie terminowej, a hurtownie (która nigdy nie płaci od razu a z opóźnieniem 3- 6 miesięcy) powinna otrzymywać 10 % rabaty. W ten sposób Wydawca nie będzie musiał drukować absurdalnych cen na okładce wliczając w nią rabaty dla księgarz i hurtowni. W ten sposób książki mogłyby być tańsze o 20% i sądzę, że warto o tym podyskutować.
11.02.10 11:45
/
gczekanski
Być może ten tekst okaże się dla Was ciekawy, a może i przydatny Emoticon

http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=4&no_cache=1&tx_ttnews[tt_news]=3256&tx_ttnews[backPid][..]
11.02.10 11:53
/
Klara
Wydaje mi się niestosowne, by pisarz wypowiadał się o dorobku kolegów z pozycji krytyka. Chyba że sam jest genialny i potrafi to udokumentować.
11.02.10 12:01
/
gczekanski
hEJ
11.02.10 12:10
/
gczekanski
Mnie z kolei taka wypowiedź wydaje się konieczna, bo dlaczego nie opisywać (krytycznie) kolegów po piórze? Zwłaszcza jeżeli ma się do tego sprawnie działające narzędzia oceny i analizy. Tego właśnie w Polsce brakuje, by przezwyciężyć ten starch przed "kolegami".
11.02.10 12:15
/
alex
hej!

nareszcie nowe osoby na stronce! jak miłoEmoticon

cóż, to, co napisałaś, jest... ciekawe? interesujące? nie wiem tylko, czy wybrałaś dobry fragment do zamieszczenia; daje bardzo wąskie pojęcie nawet o samym gatunkuEmoticon

ale zainteresował mnie, i chyba chciałabym przeczytac tę książkę, więc może jednak dkbry fragmentXD

jednak jest zdanie, ktore mi się nie podoba:

Nic nie spała gdyż ponownie zmieniła strefę czasową.
to nie jest po polsku!

po tym fragmence można się zorientowac, że masz szeroki zasób słownictwa, więc skad to zdanie się tu wzięło?

spróbuj jakoś bardziej po polsku:

W ogóle nie spała, ze względu na ponowną zmianę strefy czasowej.
Nie spała ani trochę, przez powtórną zmianę strefy czasowej.
Nie mogła zasnąc, bo znów zmieniła strefę czasową.

Ale: Nic nie spała gdyż ponownie zmieniła strefę czasową. - tak byc nie może.

ale i tak, mam nadzieję że Zwariowane Wakacje już wkrótce będą w księgarniach, i przekonam się, o co chodzi z RobertemEmoticon

Pozdrawiam wszystkich!

11.02.10 12:24
/
wlodek
Czy UniBook ma jakieś udziały w portalu, bo reklama jest aż za nadto widoczna.
11.02.10 12:47
/
gczekanski
Heh, włodku, przecież ani UniBook, ani Lulu czy Amazon, nie jest najważniejszą rzeczą w tym tekście, a idzie o to, żeby się po prostu nie spieszyć i robić to świadomie.
11.02.10 13:01
/
wlodek
Właśnie, tego co napisałeś tak zwyczajnie na końcu odpowiedzi, nie ma w tekście. I uważam, że to jego największy mankament - a to jest najważniejsze co powinieneś napisać. Dodaj jeszcze, że pisanie (jeśli nie piszesz hitu) wcale nie daje pieniędzy, bo mam uczucie że wszyscy o tym zapominają i mają jakieś mylne pojęcia o kasie jaką zarabiają autorzy.
11.02.10 13:06
/
gczekanski
Rzeczywiście dokładnie tego nie napisałem i fajnie, że masz takie zdanie, bo każda krytyka jest cenna, ale można wyczytać coś takiego: "Powtórzmy to, co trzeba przypominać szczególnie początkującym twórcom: ogarnij przede wszystkim siebie i dopracuj materiał. Bo wyciągasz więc książkę z szuflady – czyli w dzisiejszych czasach: z ukrytego bądź nie folderu w komputerze, ale co dalej? Choć często trudno o dystans do własnej „roboty”, nie ma się co bać krytyki. Pomijając bardzo ważną sprawę redakcji, adiustacji i korekty tekstu (co jest konsekwencją tego, o czym za moment), naprawdę warto jest zasięgnąć opinii osoby, która się na literaturze mniej lub bardziej zna i swoje oczytanie potrafi przekuć na konstruktywną krytykę – co odrzucić, gdzie przypiłować, wyciąć, który akapit przekształcić".

Tak że pewnie mi się to nie udało, ale intencja była w założeniu trochę prewencyjna Emoticon
11.02.10 13:55
/
magdaj
Mnie nie pomogla zrozumiec. Przerazila mnie. Najgorsze jest to, ze psychopaci doskonale potrafia sie kamuflowac. Sprawiac wrazenie osob sympatycznych. I jak tu oskarzyc, doniesc na milego staruszka-sasiada?
11.02.10 14:37
/
Maaaartaaaa
Hah, Długo Mnie nie było . A Gdzie Feanor ? A Ewelina ? Zapomnieli o tej stronce ? Niedobrze . Fragment Twojej książki, Izucha22, nie daje kompletnego pojęcia o gatunku ksiązki, ani tematyce (mówię o tej nieco mniej określonej) . Mogłaś napisać w komencie, czy to jest fantasty, czy obyczajowe , czy jeszcze coś innego .

Cieszę się, że się zrozumiałyśmy, alex .

Pozdrowienia .
11.02.10 15:46
/
Paulina
ja czesto nawet piszac smsy wpadalan na jakies szalone pomysly i pisalam jakby fragmenty ksiazek. postanowilam napisac powiesc. mam dopiero 15 lat ale troche wiem o zyciu. nie mialam latwego dziecinstwa. w tej chwili pisze romansidlo poniewaz lubie czytac takie ksiazki. nie sadze ze ksiazka ta jest genialna ze wzgledu na to ze to byc moze kolejna romantyczna historia napisana dla rozmarzonych nastolatek. jednak podoba mi sie poniewac zawiera dosc szeroki zasob slow. po jej ukonczeniu mam w planach napisac cos o zyciu. tematy ktorych sie na co dzien nie porusza np. sytuacje rodzinne o ktorych mlodzi rzadko miedzy soba rozmawiaja lub tez nastawienie mlodych do wiary chrzescijanskiej. chcialabym zaznaczyc ze pragne pisac dla ludzi i zdaje sobie sprawe ze nie wszystkim to sie spodoba. jeden doswiadczony krytyk powie ze ksiazka jest dobra inny ze tandetna. ja lubie pisac chociazby dla siebie a takze dla moich przyjaciol ktorzy czytaja ksiazki o roznej tematyce i mysle ze ta ksiazka im sie spodoba. nie oskarzajcie mnie ze popadam w samozachwyt poniewaz zawsze po jakims czasie uznam ze moje dzielo bylo nieco smieszne. czlowiek uczy sie cale zycie i ma prawo przelac swoje mysli na papier. ksiazka bedzie dobra jezeli dotrze i skloni do przemyslen chociaz do jednego czytelnika
12.02.10 10:50
/
didymo
Autor recenzji przekręca nazwisko Lovecrafta i jego "tworu" tj. Necronomiconu. Niewybaczalny błąd dla recenzenta. Niezbyt dokładnie czytał książkę Martineza czy nie zna historii literatury?
A co do samej recenzji - jest w porządku.
12.02.10 16:43
/
LaRa
Ja piszę drugą książkę, mam 14 lat. Moje pierwsze wyopociny to temat banalny. Mianowicie: miłość. Przeczytało ją kilkanaście osób, nie wszyscy byli moimi przyjaciółmi, a pomimo to, nawet popłakali się, w niektórych momentach. Nie jestem przekonana, że byłą ona aż tak dobra, lecz uwielbiam pisać i z tym właśnie wiążę swoją przyszłość.
12.02.10 20:37
/
izucha22
Dzięki wielkie Alex, opinia takich osób jak ty ma dla mnie duże znaczenie. Nad książką jeszcze muszę odrobinę popracować i doszlifować właśnie takie błędy jak te zdanie o którym wspomniałeś. Także wielkie dziękiEmoticon
12.02.10 20:43
/
izucha22
Dzięki Alex, doceniam słowa krytyki z ust takich osób jak ty. Nad książką jeszcze pracuję, stąd te niedociągnięcia:P muszę doszlifować do końca język i gramatykę. Ale wielkie dzięki za świeże spojrzenieEmoticon Pozdrawiam
12.02.10 20:45
/
izucha22
Dzięki Alex, doceniam słowa krytyki z ust takich osób jak ty. Nad książką jeszcze pracuję, stąd te niedociągnięcia:P muszę doszlifować do końca język i gramatykę. Ale wielkie dzięki za świeże spojrzenieEmoticon Pozdrawiam
12.02.10 22:48
/
gczekanski
gczekanski
13.02.10 23:40
/
alDONNA
Wcześniej nie znałam tego autora, książkę dostałam od mamy...Jest super!!! Autor pisze bardzo wiarygodnie, historia jest wciągająca, a ja w historii Caro i Massimiliana przypomina mi moja pierwsza miłość... Emoticon))
14.02.10 13:54
/
Piotr
Popieram w pełni ten apel.
...ale, czy Tusk osobiście go odczyta i podejmie odpowiedzialnie zaproponowane przynajmniej rozmowy w wskazanych zagadnieniach, czy tylko otrzyma ustne i lakoniczne streszczenie od podległego pracownika z obsługi jego kancelarii?

Skutecznie działanie, to przede wszystkim uświadomienie problemu tym wszystkim co mają wpływ na coroczne tworzenie i uchwalanie budżetu państwa na kolejne lata, także stanowienie stabilnego i godzącego różne interesy mądrego i sprawiedliwego prawa, zapewniającego także realizację zadań i celów wskazanych w powyższym apelu.
Proponuję, by jego autorzy, najlepiej osobiście (bądź w takiej samej bezpośredniej formie poprzez swoich uprawnionych przedstawicieli) dotarli do posłów i senatorów oraz ich tzw. asystentów i uświadomili im skale problemu i odpowiedzialności jaką ponoszą za konkretne aktualne dzoałanie albo zaniechanie działania...
Vy działać skutecznie nie wystarczy wygłaszać i wysyłać apeli.. chociaż od tej formy na początek dobrze by było zacząć Emoticon
14.02.10 19:00
/
Maaaartaaaa
Och, co tu tak cicho ? Nie ma o czym rozmawiać? Przeciez Literatura to najciekawszy temat do konwersacji na świecie Emoticon
Pozdrawiam
15.02.10 21:51
/
SuperGem I
To co mnie skutecznie odstręcza od pisania nie tkwi w samym pisaniu, ale w trudnościach związanych z wydaniem książki papierowej z pominięciem wydawnictwa.Dlaczego tak uważam? Bo wydawnictwa obdzierają nas ze skóry!Jakie jest wyjście? Każdy autor, który pragnie wydać książkę własnym sumptem musi założyć działalność gospodarczą / książka przychodów - rozchodów, regon itp./.I tu się zaczyna jazda! Przecież z czasem powstaje jakiś dochód, który trzeba rozliczyć przed fiskusem.
Nawet jeśli ktoś mi zrobi tzw. skład i łamanie, i dostarczę dyskietkę z tekstem oraz projektem okładki do drukarni, to w dalszym ciągu nie mogę książki legalnie sprzedać pomimo, że jest moją własnością, o ile nie prowadzę wspomnianej działalności.
16.02.10 09:40
/
Jan Sobolewski
Panie Macieju gratulacje! Wspaniały, lukrowany wywiad. Same okrągłe słówka, skrzywdzonego przez pazerny PKiN, Pana Prezesa:"targi są coraz ciekawsze(?)(...) Staramy się słuchać wszystkich życzliwych, kreatywnych propozycji(?)(...) uniknęliśmy większych wpadek (?) A informacja, że prezes szukał inspiracji do lepszej formuły targów aż w Kairze, wprost powala na kolana. Wszak współpraca polskich wydawców z egipskim rynkiem wydawniczym jest coraz większa...
Ani słowa, jak to "nowe otwarcie" MTK ma wyglądać, jakie to ekstra pomysły ma "sprawdzony " zespół (czytaj Prezes)na wyprowadzenie majowej imprezy z siermiężnych opłotków. Ostatnio taki śliczny świergot, został utrwalony bodajże przez Pana Jakuba (Kubę) F. na łamach Biblioteki Analiz
16.02.10 20:19
/
gustaw pieczka
Pan Jan ostatnio aktywny, tu i tam, chyba ma jakiś interes
16.02.10 22:13
/
assi
Rzuciło mi się w oczy w kiosku i kupiłam. W sumie spodziewałam się czegoś innego. Mogłoby być bardziej mroczne, mogliby dać jakieś straszne historyjki. I plakaty mogłyby nie być dwustronne, bo to masakra. nie może powiesić obu, tylko trzeba się na jeden zdecydować. O ile akurat w tym numerze mi to nie przeszkadzało, to przy kolejnych nie chciałabym mieć tego typu problemu. W końcu za taką cenę można chyba jeszcze jedną dodatkową kartkę dołożyć i zrobić po prostu dwa plakaty jednostronne.
17.02.10 11:05
/
Jan Sobolewski
Odpowiadając Panu Gustawowi, zacytuję:
„ nie zamierzam zrezygnować z ukazywania fałszywych twarzy i zjawisk w świecie książki. Ten akurat świat jest mi bardzo bliski i zależy mi na budowaniu dobrego wizerunku i czytelnika, i targów książki, a nie psuciu tej relacji wskutek czyjejś arogancji i amatorszczyzny”
Ot i cały interes, jaki w tym mam.

Nie ukrywam, że zawsze drogie mi były (i są nadal, Międzynarodowe Targi Książki i osobiście ubolewam nad ich degradacją.
Utyskuję również nad tym, że wskutek, delikatnie mówiąc, niefrasobliwego postępowania pana Prezesa AP, zniknęły z rynku Targi Krajowe, umarły akademickie i padła „edukacja”.

Czym sobie zasłużyli warszawscy czytelnicy, jaki grzech popełnili, że pozbawiono ich tylu spotkań z książką? I nie decydowały o tym to siły wyższe, nie było trzęsienia ziemi ani wydawniczego tsunami. Wystarczyło, że jeden człowiek, kierując się „prawdziwą troską o dobro książki i czytelnika”(?), postanowił zbudować na tych imprezach swoje imperium. Może jego warto zapytać, jaki miał w tym interes, aby tych imprez więcej nie było?
17.02.10 20:27
/
alex
co się do jasnej choinki stało z tym forum????????
zupełnie obumarło ;(
17.02.10 21:47
/
Maciek Foks
Panie Janie, mam szczerze dość Pana mało odpowiedzialnego ględzenia, ale Panu odpowiem. Po pierwsze zrobiłem dwa rzetelne, dziennikarskie wywiady na naszą stronę z przedstawicielami obu stron. Nie widzę, by były w jakikolwiek sposób lukrowane! Po drugie Portal Księgarski nie pofatygował się nawet by mnie poinformować, że wstawił mój tekst - czytaj tylko jeden wywiad - na swoją stronę - dowiedziałem się o tym od zupełnie kogoś innego przed chwilą i jestem tym szczerze oburzony. O zamieszczeniu fotek mojego autorstwa PK również nie był łaskaw mnie poinformować. Jeżeli Portal kopiuje moje teksty, to na przyszłość niech się łaskawie o to zapyta, tak jak to robią Ksiazki.tv. Po czwarte cieszę się, że swoje komentarze zamieszcza Pan tutaj a nie na naszym IDW i może niech tak zostanie!
18.02.10 12:20
/
gkaminski
Szanowny Maćku, przepraszam za niedopatrzenie, myślałem, że przesyłając maila z linkiem do swojego tekstu, tym samym zachęcasz nas do skorzystania z jego treści.
18.02.10 13:50
/
Maciek Foks
Przesłałem newslettera z linkiem do wszystkich wszystkich trzech rozmów z zachętą do lektury i niczego więcej. Dobra, uzupełniłeś źródło wiadomości, więc teraz jest ok. Trzymaj się.
18.02.10 14:37
/
Jan Sobolewski
Chapeau bas! Panie Macieju, Chapeau bas!. Dwa wywiady, to fakt! Jeden lepszy od drugiego.
Mea culpa i posypuję głowę popiołem na znak pokory..ale że ględzę, w sprawch książki to chyba przesada?
18.02.10 16:46
/
bilbo
Strasznie ciężka atmosfera.p bufonada, panie lisie!
18.02.10 19:28
/
Maciek Foks
Anonimów Ci tutaj dostatek ;P
18.02.10 19:53
/
Maciek Foks
Ciekawa recenzja. Trzeba sięgnąć po tę książkę! Pozdrowienia
18.02.10 20:24
/
Maciek Foks
W tym roku wysyp wszystkiego co związane z Chopinem - od konkursów, przez plakaty, koncerty, do płyt. Ciekawe ile książek ukaże się w tym roku i jak będą wyglądać majowe obchody Roku Chopinowskiego w PKiN. Fortepian na książkach, czy fortepian z książek?
18.02.10 23:34
/
Maciek Foks
Zapewniam, że nie jestem żadną branżową gwiazdą, choć tak to mogło w kontekście dyskusji zabrzmieć. Nadal jednak proszę, by nie zwracać nikomu uwag anonimowo.
18.02.10 23:42
/
Maciek Foks
Drodzy wydawcy, weźcie pod uwagę stanowiska bibliotekarzy i wysłuchajcie ich z uwagą.
19.02.10 09:20
/
B.
Od jakiegos czasu ta likwidacja instytutu w Sofii byla do przewidzenia. Bulgarow coraz mnie tam zagladalo, bo atmosfera w instytucie temu nie sprzyjala. Stare gazety w czytelni i wiecznie "zapracowani" pracownicy. Instytut sam doprowadzil do swojej likwidacji.
19.02.10 10:13
/
Maciek Foks
Parę lat temu podobna sytuacja miała spotkać Instytut Polski w Lipsku.
19.02.10 10:26
/
mecenas
W imieniu św. Mateusza złożę pozew przeciwko św. Markowi i Łukaszowi, a w dalszej kolejności Janowi, którzy bezwstydnie wykorzystali pracę mojego nieżyjącego już klienta w swoich Ewangeliach. Dawno już zostało dowiedzione, że to Mateusz jako pierwszy osią swej narracji uczynił życie i męczeńską śmierć, nauczanie i cuda zdziałane przez Jezusa. Jeśli wasza babcia przeczyta Ewangelie wymienionych autorów, też wam powie, że przypominają Mateuszową. O nakładach i zyskach przez kilkanaście wieków czerpanych z tych publikacji nie będę nawet wspominał.
PS. Autorom "źródła Q" dziękujemy.
19.02.10 12:59
/
Maciek Foks
się uśmiałem Emoticon Emoticon Emoticon Emoticon Emoticon
19.02.10 14:34
/
marcus
To może niech też pozwą Terry Pratchetta. Magiczny Uniwersytet ze świata dysku to jakby nie było też szkoła magów.
19.02.10 16:37
/
WAB
W imieniu WAB serdecznie zapraszamy do audycji i do przeczytania książki! Powieść warta uwagi, ciekawa i zabawna. W audycji mogą się dziać dziwne, niestworzone, mrożące krew w kozich żyłach rzeczy! Emoticon
21.02.10 12:33
/
eros
Właśnie przeczytałem! Luksus. Przejechałem pół miasta, by dostać tą książkę. Czy ktoś wie, jak zkontaktować się z autorami? Chciałbym autografy...
21.02.10 14:42
/
Gdzie można kupić taką książkę.
21.02.10 14:44
/
Wszędzie szukam,piszą że nakład wyczerpany.Może wiadomo kiedy będzie wznawiany.A może można dostać wcześniejsze wydania.
22.02.10 09:32
/
Maciek Foks
Pierwsze dwa akpity ok, reszta to reklama.
22.02.10 09:40
/
Maciek Foks
Maseczki na twarz podczas odkurzania powinny pomóc.
22.02.10 11:01
/
henka
Moi Drodzy
Jaki jest sens ustalania przez wydawców ceny katalogowej na książce wziętej z sufitu i zawyżonej i potem "dawanie" tym, co do marketu rabatów w granicach 50% i więcej a księgarzom 25 %.Czy nie lepiej cenę uaktualnić (koszty produkcji plus zysk wydawcy) i sprzedać po cenie o wiele niższej niż dotychczasowej z okładki. Księgarze nie domagaja się rabatów ponad 50% i dodatkowego characzu za półkę, gazetkę czy urodziny marketu, ksiegarzom wystarczy 20-25% rabatu i wtedy cena detaliczna będzie niższa ale dla wszystkich i pewnie z tym mają problem niektórzy wydawcy. Szkoda, że nie jest tak jak np. w Anglii, gdzie ponad 90% księgarń jest zrzeszonych i wtedy bojkot takiego np. FK Olesiejuka jest możliwy. U nas niestety nie, ksiegarze niezrzeszeni w wiekszości, słabe organizacje ksiegarskie "bujają w obłokach" i jeden księgarz ze Żnina "rynku księgarskiego nie zbawi". Potrzebna jest interwencja Państwa w formie uregulowań ustawowych - np. tak, jak we Francji.
życzę powodzenia
pozdrawiam
jeszcze ksiegarz
22.02.10 11:17
/
Tomasz Jarosz
Ale sie pan lansuje! Gdzie nie spojrzeć Maciek Foks!A podobno nie chce Pan uchodzić za gwiazdę.
W tu proszę.. Wystarczy bywać tu i tam. Tu słowko wrzicić, tam uwagę, to znaczek dodać i już wykładowca Studium Podyplomowego staje się salonowcem..
22.02.10 12:56
/
Maciek Foks
Jaki znów lans? Komentowanie to lans? "Salonowiec" hehehe, rozbawił mnie Pan. Proszę wymyśleć coś lepszego, a najlepiej odnieść się merytorycznie do tekstu Emoticon
22.02.10 14:08
/
Maciek Foks
Ciekawy tytuł, nieświadomie nawiązuje do willi Sonnenstein, która była jednym z pierwszych miejsc eutanazji za pomocą tlenku węgla. Odnośnie treści książki - warto jeszcze raz przypomnieć czym było Lebensborn - nie tylko miejscem dobrowolnych narodzin nieślubnych dzieci SS-manów, ale także germanizacji dzieci zakwalifikowanych rasowo z podbitych rejonów, m. in. z Poznania. To dobrze, że Czarne wydało tę książkę!
22.02.10 17:49
/
Tomasz Jarosz
Nie trzeba być zbyt przenikliwym, aby stwierdzić, że w powyższym tekście nawet nie próbuje się ukryć reklamy. Duże dzięki, że Pan to tak dobitnie zauważył... Jestem pewien, że na tym Portalu spotkam się jeszcze z kilkoma Pana recenzjami i podpowiedziami. Czyżby, nowy Reich-Ranicki nam się urodził?
22.02.10 17:51
/
Maciek Foks
Dobre, uśmiałem się Emoticon
22.02.10 18:43
/
włodek
Panie Tomku
bez przesady, wolę komentarze pana Macieja niż zblazowanych 14 latek, które kończą pisać szóstą powieść i nie rozumieją, dlaczego wydawcy nie chcą zauważyć takiej gwiazdy. Z drugiej strony, mógłby pan odpowiedzieć merytorycznie a nie prawić złośliwości. Lubię dyskusję ale na pewnym poziomie, a nie sądzę, że ma pan 16 lat. W tej chwili podejrzewam, że załatwia pan swoje prywatne animozje wobec przedmówcy, który rzeczywiście ostatnio trochę tu pisze, ale to dobrze, bo do tej pory ktoś tu się udzielał z częstotliwością jednej wypowiedzi na tydzień.
(Sorry, panie Grzegorzu, ale taka jest prawda)
Władysław Zdanowicz- aby nie było, że chowam się za nickiem.
22.02.10 19:31
/
aga
jest ok .fajna nowosc jestescie ok
22.02.10 20:44
/
Maciek Foks
Panie Władysławie,
cieszę się, że jest Pan kolejną osobą, która dyskutuje używając własnego imienia i nazwiska. Tego we wspomnianych przez Pana dyskusjach na Portalu brakowało, w szczególności odnośnie targów.
Nie orientuję się czy załatwiamy z Panem Tomkiem jakieś prywatne animozje, bo takowych nie mamy. Emoticon
23.02.10 08:37
/
paweł
Watts


Zbudziły mnie jakieś strzały i krzyki. Podszedłem do okna, ujrzałem zabitego mężczyznę i kobietę. Brat wbiegł do pokoju i dał mi broń. Nie wiedziałem co mam z nią zrobić. Spróbowałem się poruszyć, nie mogłem, byłem w szoku. Chciałem iść do mamy. Jak tylko po mnie przyszła, wszedł także ojciec cały we krwi. I wrzasnął;
- Czemu się gapisz? Załatwiłem tego gnojka, nie będzie już więcej przeszkadzał.
Wychowałem się w najniebezpieczniejszej dzielnicy jaką znam, gettcie Watts. Zamieszkiwali ją sami Afroamerykanie, to był pierwszy raz, gdy zobaczyłem morderstwo, ale nie ostatni. Nasza dzielnica posiadała wiele gangów, głównie ludzie żyli z kradzieży samochodów, handlu narkotykami i nielegalnych wyścigów. Bałem się wyjść przed dom, aby pojeździć na rowerku. Gdy miałem 4 latka zabili mojego sąsiada również na moich oczach. Od tamtej pory nie wychodziłem z domu.
Mieszkałem z dwoma, starszymi braćmi Jamesem i Jackiem. Nasz dom nie wyglądał ciekawie. Raczej nazwał bym go rozpadającą się ruiną. Z ulicy wchodziło się do salonu, który służył za kuchnię, jadalnię i sypialnię. Oprócz tego była łazienka oraz pokój mój i braci. Całe mieszkanie śmierdziało od śmieci i brudnych rzeczy. Ojciec nie miał pieniędzy, na nowy dom, matka pracowała od rana do nocy jako kelnerka. James i Jack kochali baseball, dlatego też staruszek wolał ich niż mnie. Ja zawsze słyszałem tylko swoje wady dotyczące tańca i moich upodobań. Dla mnie autorytetem był dziadek i Michael Jackson a nie biologiczny tatuś.

[...]
24.02.10 10:15
/
renek mendruń
Egzemplarzy obowiązkowych (eo) jest 17. Do eo jest uprawionych 15 bibliotek(po dwa do Narodowej i Jagiellonki).
Dlatego punktów dostępu byłoby 15, a nie 18.
"Osiemnasty" eo dotyczy tylko druków urzędowych i jest składany do biblioteki Sejmu. Pełen koszt eo w Polsce to jakieś 8 mln zł w cenach detalicznych minus 25% rabatu (pod warunkiem, że wszyscy wydawcy składają wszystkie 17 eo, co nie jest prawdą). Plus koszty zapakowania, nadania etc. bez znaczków, eo są zwolnione z opłat. Oszczędność z tytułu wprowadznie wersji cyfrowej to jakieś 5 mln zł na wsszystkich wydawców. Ważniejsza jest kwestia udostępniania wersji cyfrowych, testowania nowych rozwiązań etc. Dlatego nie ma sensu dyskutować o eo. Trzeba mówić o katalogu składowym książki, ewentualnie modelu bibliotek za 10-20 lat. I tak książki będą dostępne w wersji cyfrowej na miejscu. Myślę, że cyfrowe eo oraz IBUK nie kłócą się ze sobą, chociaż zapewne prezes PWN p. Barbara Jóźwiak nie zgodzi się ze mną.

24.02.10 12:08
/
Ralph787
Ja też piszę książkę.
Nie zniechęcajcie się do tego, broń boże! Mam 13 lat i zainspirowało mnie to, że powieśc, która jest bestsellerem i jest na 3 miejscu zaraz za harrym potterem, a autor miał 16 lat!
Mam już 68 stron, założyłem blog i piszę tam tą książkę.
Każdy ma prawo napisac książkę, a młodzi ludzie mają ogromną wyobrażnię. Zgadzam się z takimi jak Maaartaaaa. Kocham książki fantasy!!! Pozdro!
24.02.10 12:31
/
gczekanski
Witajcie, Debiutanci Emoticon

Portal Księgarski przymierza się do "odpalenia" platformy dla autorów przed debiutem, na której będzie możliwość opublikowania i sprzedawania własnych książek. Roboczo mamy kilka nazw dla strony, na przykład mojdebiut, mojaksiazka albo wydajksiazke - jak się Wam podobają te nazwy i jak się odnosicie do całej idei?
Czy chcielibyście publikować i sprzedawać swoje książki, a jeżeli tak, to czy macie jakieś konkretne pytania albo propozycję.
Liczymy na Waszą kreatywność Emoticon

Pozdrowienia z Portalu Księgarskiego!

24.02.10 15:37
/
wn
Nasza biblioteka uniwersytecka otrzymuje egz. obowiązkowy od lat czterdziestych ubiegłego wieku. Wydawcy nie dostarczają nam ponad 30% tytułów, np. od 2006 roku nie otrzymaliśmy jeszcze ponad 57 tys. książek.
Nie jest prawdą, że tylko wydawcy ponoszą koszt eo. Biblioteki wydają niemałe środki katalogując, wieczyście przechowując, konserwując (też uzupełniając przez zakup) i udostępniając zbiory. Warto pamiętać, że nasza biblioteka udostępnia zbiory nie tylko studentom i naukowcom własnej uczelni lecz wszystkim dorosłym obywatelom RP, bezpłatnie na miejscu i za niewielką opłatą "na wynos" (koszt to jednorazowo 20 zł za kartę biblioteczną i 50 zł zwrotnej kaucji za każdy wypożyczony egzemplarz) i to nie tylko tytuły z eo.
W roku 2009 biblioteka wydała nieco ponad 600 tys. zł na zakup książek oraz 1,2 mln zł na subskrypcję czasopism (w tym elektronicznych) oraz dostęp do baz. W tym roku dodatkowo planuje się zakup dużych pakietów tytułów z ibuk i ebrary. Z katalogu biblioteki są linki od tytułu do księgarni internetowej. Co miesiąc z wpływu wybierane są najciekawsze nowości i prezentowane na wystawie w realu i w internecie. Biblioteka dygitalizuje i udostępnia bezpłatnie w internecie rękopisy i stare druki, stare gazety wydawane w regionie oraz tytuły do których prawa autorskie wygasły.
Egzemplarz obowiązkowy pozwala na zgromadzenie tytułów, których z racjonalnych powodów bibloteka nigdy by nie kupiła (np. monografie politechniczne, rolnicze, romanse i kryminały), a które o dziwo nawet po wielu latach cieszą się sporym powodzeniem wśród czytelników i są tematem całkiem poważnych dysertacji.

Uważam, że dyrektorzy bibliotek, którzy nie występują o ukaranie wydawców za nie dostarczanie przewidzianych przez ustawę i rozporządzenie tytułów, sami kwalifikują się do zgłoszenia w prokuraturze za rażącą niegospodarność.
24.02.10 20:20
/
ewa65e
zawsze byłam sama ze swoimi myślami.Dzieciństwo -okropne, młodość-paskudna, dalsze życie-katastrofa.Środowisko katolickie radzące-módl się-. Ja,osoba nie wierząca. Mama popełniła samobójstwo.Doskwiera mi ból istnienia od zawsze,dlatego książka Pana Chwina jest lekiem na moje niedopasowanie do ogólno przyjętych norm zwanych -normalnością.Książkę polecam każdemu ,kto umie czytać.ewa65e
25.02.10 09:37
/
Janusz Gwóżdż
Zawsze przy czytaniu entuzjastycznych wpisów pod prezentowanymi książkami mam uczucie, że wpisują ją osoby związane z zainteresowanym Wydawcą lub PR. To samo odczuwam do powyższego wpisu, tym bardziej że powinien tak być wpis: "polecam każdemu kto umie czytać... ze zrozumieniem. " Ps. cena książki mnie odstrasza ,całe 52 złote.
26.02.10 18:16
/
booxbox
Jest trzecia droga, o której autor nie wspomina. Najłatwiej wydać książkę z naszą pomocą. Polecamy się! Booxbox
27.02.10 04:03
/
tommy & avena
zdjecie to corka urszula a nie autorka, obie podupadaja i niechca sie leczyc - zaprzeczaja ale prawda jest inna. help them!!! tommy & avena
27.02.10 04:19
/
tommy & avena
w ksiazce autoka pisze o "klienatach" sama nie wpisujac sie na liste, jak by to nie dotyczylo jej i jej stanu - zaprzecza ale postepy sa zauwazalne i w koncu oficjalnie - czy bedzie chciala - czy nie, zostanie wpisana i uznana za "klientke". wake-up call!! tommy & anena
27.02.10 05:09
/
tommy & avena
autoraka otrzymala miedziane nagrode, za to sie sama chwali ale zrobila to w "swoj" sposob i nigdy nie przeprosila/ to "normalne u niej/ teraz ksiazka jest "pod redakcja" i trzeba sprawdzic jakimi "sposobami" sie posluzyla!!! pan co napisal komentarz o autorce powinien sprawdzic dane ososbiste jak data urodzenia nie 1961 a 1955 - to pisarski/reporterski obowiazek!! slynna projektantka okladki to --- siostra autorki/ co jeszcze zaprojektowala nie wiem? chetnie sie dowiem i sprawdze!/ autorka obecnie aktywnie praktykuje spadochroniarstwo z twardym ladowaniem - co ujawnila w "pamietniku danuski". poza tym jest "contemporary" tommy & avena
28.02.10 09:27
/
fraterp
Zapraszam na stronę http://www.tajemnicezaginionegosymbolu.pl/, na razie może nie działać ale będzie; opowiada o publikacji "Tajemnice Zaginionego Symbolu", która stanowi kompendium wiedzy na temat masonów, poruszonej w Zaginionym Symbolu
28.02.10 13:47
/
Eriko.
Konichiwa wszystkim.Emoticon

Jestem trochę nie w temacie, ale mam cztrenaście lat i piszę książkę. Jest to tematyka taka troche niecodzienna , ponieważ to co opisuję pasowałoby zapewne na jakies japońskie anime, czy mange, ale chce udowodnic, że mogą byc również takie książki. Wśród młodzieży (zwłasza tych maniaków anime) zapewne przyjełoby się to z dużym uznaniem, zwłaszcza że już trzydzieści osoób w wieku, bliskim mojemu mnie popiera.
Zgadzam się z tym, że to napisane tu 'coś' zachęca ludzi tylko do poddania się. Nie mam kasy na własne opublikowanie książki, dlatego chciałabym znlaeźc jakieś dobre wydanictwo.

Możecie mi pomóc.?
01.03.10 15:52
/
Literia.pl
Warto zaznaczyć, że całą kolekcję można kupić na stronie Literii. W Prenumeracie oszczędza się ponad 7zł na każdym filmie.

http://www.wybrancy-mocy.literia.pl
01.03.10 16:10
/
Zielona-Klamerka
no ja mam 12 lat i pisze pierwsza ksiazke. o dziewczynie ktora zna zycie bo miala bardzo ciezkie Emoticon mam nathcnienie
01.03.10 23:08
/
Sanchezzo
autorem tej książki jest Bożejewicz a nie Bożewicz ;] zmieńcie to, bo trochę Was jeszcze lubię ;]
03.03.10 09:11
/
włodek
Kryptoreklama aż bije po oczach. Panie Grzegorzu, proszę zaznaczać takie teksty informacją - Wywiad sponsorowany. Notabene, to już trzeci duży tekst w ostatnim czasie o Unibook i zastanawiam się, czy nie zmieniliście właściciela. Nie wiem jak innych, mnie razi taka nachalna reklama i uważam, że na rynku wydawniczym są inne, bardziej ciekawe informacje od upartego reklamowania tej firmy.
03.03.10 10:18
/
Erhando
Reklama, i to paskudna. A w dodatku ani słowa na temat tego, iż autorzy płacą ciężkie pieniądze, a dostają... Kurlandię.
03.03.10 10:59
/
gczekanski
Drodzy Panowie, wywiad prezentuje zasadniczo dwie rzeczy, o których warto rozmawiać: możliwość wydania książek na życzenie - które oferuje m.in. UniBook - oraz nowo powstałą inicjatywę redaktorską i poligraficzną, którą oferujemy na naszej stronie - patrz: stopka - Centrum Nakładów Zleconych. Wszelkie informacje o cenie są umieszczone na stronie UniBook (co podkreślaliśmy zresztą we wcześniejszym wywiadzie). Skoro są to naszym zdaniem warte namysłu rzeczy, które przynoszą początkującym autorom nowe, realne możliwości, to dlaczego o tym nie pisać, i nie mówić?

Jasne, że można spekulować i dyskutować, od tego są przecież komentarze, ale miejmy pewien umiar.
Kłaniam się,
grzegorz
03.03.10 12:04
/
włodek
Drogi Grzegorzu
Wydanie książki przez Wydawnictwo jest pewnego rodzaju nobilitacją, wydanie jej za własne pieniądze (i to spore) już nią nie jest, więc nie uważam za sensowne aby pisać o tym trzy razy w ciągu kwartału i jeszcze umieszczać to na pierwszej stronie. Jeżeli ktoś chce poprawić sobie "ego", bez kłopotu wpisze w wyszukiwarce hasło "druk książki za opłatą i będzie miał z czego wybierać, nie widzę sensu aby na tej stronie była uprawiana kryptoreklama jednej firmy. Tysiąc razy bardziej chciałbym tu np. przeczytać wywiadu z osobami które nie tylko piszą, ale także są wydawane przez Wydawców. Informacje które zostały zawarte w wywiadzie rzece Unibook, były już podane w poprzednich wywiadach, oraz są dostępne na ich stronie internetowej. A jeśli chodzi o prace redakcyjne i korekty, to internet jest zawalony propozycjami i to o wiele tańszymi. Zresztą z nimi można się umówić, a tu stawki są raczej stałe.
Z poważaniem
maruda Władysław
03.03.10 12:27
/
gczekanski
Włodku,

w wydawaniu książek na żądanie sam widzę wiele więcej opcji i furtek do otwarcia, niż poczciwe łechtanie własnego ego. Jasne, że opublikowanie książki w wydawnictwie bywa jakąś formą nobilitacji, ale sam dobrze wiesz, ile jest wydawnictw, które mogą skutecznie wydaną książkę zepsuć i obniżyć jej wartość i oddziaływanie - błędy redakcyjne to przecież wierzchołek góry, nieprofesjonalizmów jest przecież multum.

Szanuję Twoje zdanie, o tym, o czym warto pisać, ale argument, że internet jest czymś "zawalony" kompletnie deo mnie nie przemawia, ponieważ tak samo można powiedzieć o rynku księgarskim, że jest zawalony księgarniami, a Polska - pisarzami Emoticon Ale co z tego wynika?

Przy okazji Centrum Nakładów Zleconych jest zupełnie nową inicjatywą, pilotowaną przez Portal Księgarski, więc raczej nie możesz wiedzieć, jakie są tam stawki i którzy fachowcy (bo mowa o profesjonalistach) oferują tam pomoc, więc można odnieść wrażenie, że po prostu jesteś uprzedzony co do samej idei - dla idei. Nasza idea zaś jest inna.

Ukłony,
grzegorz
03.03.10 12:41
/
gczekanski
Przy okazji, wszystkiego dobrego z okazji Międzynarodowego Dnia Pisarzy - wszystkim pisarzom Emoticon
03.03.10 12:49
/
Erhando
Drogi panie,
skoro pisze pan w takim a nie innym tonie, to cóż, może przestańmy się bawić w słowne gierki i sprowadźmy rzecz do konkretu, bo albo pan czegoś nie wie, albo kłamie. Założę z uprzejmości tę pierwszą wersję, chociaż nie jest mi łatwo wobec tak nachalnej reklamy UniB.

W czym rzecz? Wywiadowana osoba mówi: "Pragnę przypomnieć, że twórcy współpracujący z nami, zachowują pełne prawa autorskie i mogą nimi dysponować w każdym momencie. "

Otóż jest to wierutna bzdura dla każdej osoby znającej się na rynku wydawniczym. Wie pan, co jest w umowach wydawniczych na druk papierowy? Zwykle, wyłączność udzielenia licencji wydawcy na czas jakiś. Poważny wydawca nie wejdzie w układ, że on drukuje wersję papierową, gdy ktoś inny ma prawa do wersji elektronicznej, albo je miał i na rynek wpłynęła niewiadoma ilość egzemplarzy. Znajdą się wyjątki - ale, przepraszam bardzo, zwykle wydanie w jakiejś firmie posługującej się systemem POD __zamyka__ drogę do wydania tej książki drukiem normalnym na wiele lat. Nie napiszę publicznie o znanych mi przypadkach, ale znam ich sporo.
Zatem - zamyka, nie otwiera. Taka jest prawda.

Jakoś o tym ani człowiek robiący wywiad, ani owa miła pani się nie zająknęli, zamiast tego roztaczając wizję podboju całego świata.
03.03.10 13:53
/
Justyna Sołtysiak
Witam serdecznie

chciałabym wyjaśnić pewne kwestie, już w pierwszym zdaniu wywiadu podaję informację na temat unibook.com - który nie jest wydawnictwem!Jest platformą internetową na której można zamieścić swoją publikację, a jeśli osoba zainteresowana ma potrzebę wydrukowanej wersji, zamawia ją i płaci za druk jednego lub więcej egzemplarzy. Jegżeli rozmawiamy o prawach autorskich to zapraszam na stronę unibook- http://www.unibook.com/pl/faq/faq4#question2 oraz zapoznanie się z regulaminem. Prawa autorskie należą do autora i on jest odpowiedzialny za zamieszczone treści.
Serdecznie pozdrawiam
03.03.10 15:13
/
Erhando
Nie chcę wchodzić w słowne wygibasy, POD to POD, a klasyfikacje zostawiam innym.

Niemniej, sedno mojej uwagi jest takie, że oczywiście twórca zachowuje swoje prawa __formalnie__, ale co mu z tego, skoro poważny wydawca zrezygnuje z wydania jego tekstu w chwili, gdy autor wspomni, że książka jest też dostępna w UniBooku. To już było ćwiczone, miła pani, przez autorów, którzy decydując się na publikację w systemie POD słyszeli, że prawa autorskie są wciąż u nich, a np. Zysk czy Prószyński odstrzeliwali książkę, bo o ile śląc propozycję wydawniczą, nie siada się w konfesjonale, to podpisując umowę - już tak.
03.03.10 16:26
/
Grom-ki
Erhardo,
czy możesz nieco jaśniej sklarować, trochę nie łapie, a to mnie interesuje.

Pozdro
GroFra
03.03.10 16:35
/
Erhando
To inaczej. Wydajesz w UniBook. W 30 egzemplarzach. Potem idziesz z tą samą książką do Prószyńskiego. Tak poszła jedna znana mi osoba. Nie powiedziała, że wydała sobie dla przyjemności tekst w MyBooku. Wydawcy się spodobało, chciał podpisać umowę. Ale tam już pojawiają się ciekawe zapisy o konsekwencjach prawnych, więc owa osoba wspomniała, że chociaż dysponuje pełnią praw autorskich, to 30 egzemplarzy kiedyś poszło w MB... Co na to Prószyński? - Nie interesuje nas powieść, która już weszła w obieg. - Ale to tylko 30 egzemplarzy! A wy wydajecie w tysiącach! - Droga pani, to musiałoby być drugie wydanie, a my się tak nie bawimy. Trudno, niech pani przyjdzie z nową powieścią do nas jako pierwszego wydawcy, jesteśmy zainteresowani.

Teraz jasne? Więc co z tego, że machała swoimi prawami autorskimi, które formalnie posiadała? Każdy wydawca chce być pierwszy, a w czasach, gdy są skany, chomiki i inne paskudy, tym bardziej nie ma zabawy w to, że wydaję książkę równocześnie tu i tu.
03.03.10 17:52
/
włodek
Potwierdzam powyższe przypadki, choć one nie dotyczą mnie osobiście, tylko znane mi osoby.
Pozdrawiam
władysław
ps. Panie Grzegorzu - w imieniu koleżanek, kolegów i swoim - dziękuję za życzenie. Jest Pan pierwszą osobą która przypomniała sobie o naszym święcie. Nawet nasi Wydawcy zapomnieli...
03.03.10 17:52
/
włodek
Potwierdzam powyższe przypadki, choć one nie dotyczą mnie osobiście, tylko znane mi osoby.
Pozdrawiam
władysław
ps. Panie Grzegorzu - w imieniu koleżanek, kolegów i swoim - dziękuję za życzenie. Jest Pan pierwszą osobą która przypomniała sobie o naszym święcie. Nawet nasi Wydawcy zapomnieli...
03.03.10 20:17
/
amqu
Cena wysoka, niestety. Jedna tematyka na pewno zasługująca na poważne potraktowanie. Wreszcie ktoś w Polsce pisze o naprawdę istotnych sprawach. Oby przeczytało tę książkę jak najwięcej czytelników. Pamiętacie książkę "Bóg bestia"? Odsyłam także do lektury Th. Bernharda. Samobójstwo to jeden z centralnych motywów jego twórczości. A na książkę Chwina już się cieszę, bo jeszcze niestety nie miałem jej w rękach. Czuję, że to ważna pozycja.
03.03.10 21:37
/
Grom-ki
Dzięki Erhando,
wydaje się to dziwne, ale w naszych czasach nic nie powinno dziwić. Z drugiej strony jeśli
sprzedasz te 30 książek bez tych wszystkich zabiegów i całego tego ofensywnego marketingu W. to książka coś znaczy, broni się sama. To jest już Coś, a jaka satysfacha! Dzięki wszakoż za poświecenie.
Grom-ki
03.03.10 21:39
/
włodek
Tego się właśnie obawiam, jasnowidzów którzy nie czytali książki, ale wiedzę, że ona jest dobra.
Sorry, Amqu, ale kolejność powinna być odwrotna, co bynajmniej nie znaczy, że mam coś do książki pana Stefana. Jak przeczytam, wyrażę swoje zdanie
03.03.10 21:41
/
włodek
Pięknie dziękuję w imieniu koleżanek i kolegów pisarzy, choć ja osobiście nie lubię takiego określenia.
03.03.10 21:43
/
Alex
Witam jak sądze pisarzy,
czy jest w ogóle możliwe sprzedać książkę w przywoitej ilości bez tych groszorobów tzw. wydawców? Jest jakaś dostęna ścieżka? Może ktoś coś podsunie.
al
03.03.10 22:25
/
Erhando
> Grom-ki
Alex pisze:
> Witam jak sądze pisarzy,

Tak. Dlatego takie czarowanie mnie wkurza, bo znam od podszewki realia.

> czy jest w ogóle możliwe sprzedać książkę w
> przywoitej ilości bez tych groszorobów tzw.
> wydawców?

Moim zdaniem nie ma takiej możliwości, poza jedną: że sam założysz wydawnictwo. Ale to sprowadzanie rzeczy do absurdu. My, autorzy, jesteśmy skazani na wydawców, a oni na nas. Nie istnieje trzecia droga, jeśli chcesz sprzedać nie 50, tylko 5000 nakładu.
04.03.10 09:34
/
włodek
Alex - Erhando
Odpowiem Wam dwóm jednocześnie. Jest szansa aby wydać książkę bez wydawcy i sprzedać ją w ilości 5 tys.
Musisz założyć własne wydawnictwo, bo samo przygotowanie książki do wydania, to nic trudnego. Kłopotu są z reklamą i dystrybucją, ale jeśli ktoś jest zdeterminowany, to wszystko można załatwić. Wiem to z autopsji i dlatego twierdzę, że można. Z drugiej strony tracisz dużo czasu, który mógłbyś poświęcić pisaniu kolejnej książki... A z trzeciej strony, zarabiasz o wiele więcej niż gdy sprzedajesz prawa do książki dla innego Wydawcy..
04.03.10 09:49
/
gczekanski
Ale czy nie jest zastanawiające, że wydawca, któremu pokazuje się egzemplarz książki wydrukowanej przez POD, i który jest zainteresowany jej wydaniem w swojej oficynie (np. taki Prószyński), nie zadaje pytania (które powinien zadać, skoro potem wstrzymuje proces wydawniczy) skąd autor ma tak dobrze wydrukowany, zredagowany, złożony i oprawiony egzemplarz? Skądinąd podejście takiego wydawcy jest o tyle ciekawe, bo gdyby taka książka przedstawiała dużą wartość dla jego wydawnictwa - idę o zakład - nie pozwoliłby wymknąć się takiej okazji i obwarowałby umowę odpowiednimi zapisami, które gwarantowałyby jego wydawnictwu zabezpieczenie i korzyść.

Erhando pisze: "Dlatego takie czarowanie mnie wkurza, bo znam od podszewki realia", co brzmi trochę jak uzurpowanie sobie wiedzy w temacie przez skupienie się na ograniczeniach. OK, nie łudźmy się, że będzie łatwo, umowy z wydawcami to zazwyczaj wyzysk, ale przecież z drugiej strony, nawet jeżeli przyjąć, że autor ma książkę odrzucono z powodu druku w POD, to czy nie będzie miał z górki przy propozycji kolejnego tytułu w takich oficynach? Jestem zdania, że autor, który wpasuje się w profil i dobry moment "poważnego wydawnictwa", nawet jeżeli początkowo usłyszy z takich przyczyn "sorry", będzie miał potem po prostu łatwiej.

A o zarabianiu na książkach, zwłaszcza bez wydawcy? Jeżeli siedzisz w środowisku i nawet masz profesjonalną ekipę odpowiedzialną za edycję, wizerunek, promocję książki, to tak czy siak cały problem leży w dystrybucji, w dotarciu do czytelnika w odpowiednim miejscu i w odpowiedni sposób. Proste, nie? Emoticon
04.03.10 10:06
/
Erhando
> Ale czy nie jest zastanawiające, że wydawca,
> któremu pokazuje się egzemplarz książki
> wydrukowanej przez POD, i który jest
> zainteresowany jej wydaniem w swojej
> oficynie (np. taki Prószyński),

Nie zrozumiałeś. Autorka ukryła to, wiedząc, że publikowanie nakładem własnym w ogóle ma złą opinię - ocierania się tekstu o grafomanię, skoro nikt nie chciał go wydać. Zatem poszła i sprawdziła wartość tekstu. I okazał się dla Prószyńskiego dobry, wart wydania. Natomiast Prószyński wycofał się DOPIERO wtedy, gdy zobaczył, że nie jest pierwszym wydawcą. Zatem rzuciła sobie kłody pod nogi, wydając dla przyjemności 30 egz. Teraz jasne?

Aha, jak nadajesz książce ISBN w czasie tego "umieszczenia na platformie internetowej", to jak potem wydawca papierowy nadaje numer, to co się potem dzieje, możesz odpowiedzieć? Emoticon Korzysta z pierwszego, nadaje własny, i jak jego wydanie jest traktowane: jako pierwsze czy jako drugie wydanie? Ja znam odpowiedź, ale może ty jasno, bez zakrętasów, napisz, co?

> Erhando pisze: "Dlatego takie czarowanie
> mnie wkurza, bo znam od podszewki realia",
> co brzmi trochę jak uzurpowanie sobie wiedzy
> w temacie przez skupienie się na
> ograniczeniach.

Ile wydałeś książek? Bo ja kilka. Znam ograniczenia, i o nich piszę. Denerwuje mnie mydlenie oczu naiwnym autorom, a właściwie kłamstwa, jak te powyżej, i nowe, jak: "podaję informację na temat unibook.com - który nie jest wydawnictwem!Jest platformą internetową na której można zamieścić swoją publikację". Zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a także całą resztą prawodawstwa, działalność UniB. wyczerpuje znamiona prowadzenia działalności wydawniczej, tyle że w Internecie. Słowne sztuczki tego nie zmieniają. A jeśli ktoś ma wątpliwości, niech sobie sprawdzi, w jakiej działalności pojawia się wspomniany numer ISBN? W hutniczej? Sadowniczej? Czy może jednak wydawniczej, co?
04.03.10 11:47
/
gczekanski
Zarzucanie kłamstwa, etc. świadczy o tym, że rozmowa schodzi na niepotrzebne wycieczki. Żeby to wszystko zreasumować, zacytujmy krótko za UniBook:

- "Jeżeli posiadasz nr ISBN, może on zostać wydrukowany na ze stopką redakcyjną."

Numer ISBN, który autor we własnym zakresie (i nieobowiązkowo!) podejmuje się nadania oraz wszystkich formalności z tym związanych.

A o tym, że trzeba pisać, dyskutować i zmieniać panujące podejście (o którym piszesz: "publikowanie nakładem własnym w ogóle ma złą opinię - ocierania się tekstu o grafomanię, skoro nikt nie chciał go wydać") będziemy jeszcze pisać; komentarze świadczą o tym, że jest mnóstwo kwestii wartych namysłu.

Pozdrowienia,
grzegorz
04.03.10 11:50
/
Jacek Stosinski
Super, coś się w końcu zmienia na lepsze.
To fajnie!!
04.03.10 12:11
/
Erhando
1, rozmowa wcale nie zbiega ku inwektywom, natomiast czy masz (ma pan, jeśli tak lepiej) świadomość, że wprowadza w błąd nieznających się na realiach rynkowych autorów?

2, gdyż autor może sobie załatwić ISBN. Świetnie. Tylko że o ISBN stara się wydawca, może to być co prawda chyba osoba indywidualna, ale mająca zarejestrowaną działalność gospodarczą, a nie po prostu ktoś, kto napisał książkę. Epatowanie ISBN jest nierzetelne, bez wyjaśnienia, co się za tym naprawdę kryje.

3, nie odpowiedziałeś mi na pytania co do drugiego wydania, chociaż kwestionujesz moje tezy. Zatem zacytujmy za Wikipedią: "Każda edycja i odmiana książki (oprócz reprintów) otrzymuje swój własny ISBN." O tym pisałem. Jeśli autor nada swój własny numer albo nada go inna instytucja, to idąc potem gdziekolwiek, de facto proponuje drugie wydanie. Mylę się?

4, wrócę do tego schodzenia na wycieczki. Ja nie mam żadnego interesu w tym, aby mówić nieprawdę albo przemilczać niewygodne fakty. A ty? Wskazuję luki. Jakoś nie widzę odpowiedzi na proste pytania, które zadałem.

5, dosyć zatem, niech sobie czytelnicy ocenią sami po lekturze wątku, który z nas lepiej orientuje się w sytuacji i jest bliżej prawdy Emoticon

Z szacunkiem -
ER
04.03.10 17:59
/
tommy&avena
po naszej uwadze dotyczacej zdjecia- autorka wreszcie przedstawila sie sama. jest to zdjecie mocno "naciagniete", ktore tuszuje postepujaca chorobe oraz wykonane JAKIS CZAS TEMU!!! kolejny przyklad zaprzeczania i odrzucania pomocy klinicznej. marek grechuta spiewal/juz zmarl/ "czasu jest niewiele". miedziaki tommy&avena
04.03.10 18:43
/
MeLa
Ja mam 15 lat i piszę 5 książkę (z czego ta co teraz piszę jest trzecią częścią trulogii). Nie powinno się zniechęcać do pisania książek tylko zachęcać i wyłapywać talenty!!!
Jeśli o mnie chodzi to odnajduję się chyba w każdym temacie, ale szczególnie lubię horror i fantastykę Emoticon
04.03.10 20:10
/
kinia
Tam jest moj Braciszek:P
jestemm z CIebie dumnaEmoticon
Ps.lukasz falenczyk
04.03.10 20:21
/
madzia
łukaszek falenczyk jestes kochanyEmoticon
(druga siostra)
04.03.10 21:28
/
niebieski piesem
Ile ta trulogia będzie miała tomów, bo już się boję, że masz talunt.
04.03.10 21:37
/
A;*
ale ty mądra/mądry jesteś....
"Ile ta trulogia będzie miała tomów, bo już się boję, że masz talunt. "
1.naucz sie pisać.
2 ile trylogia moze mieć części?? Pewnie 3 ...
04.03.10 22:34
/
niebieski piesek
A ty czytać. Ile ma trylogia to ja wiem, ale nie słyszałam nigdy o trulogii, a skoro ktoś ją pisze to musi coś o tym wiedzieć.
05.03.10 14:33
/
Ellea
Zniechęcać nie zamierzam, ale jesteście naiwni jeśli sądzicie, że książka napisana w wieku 12 lat zostanie przez kogokolwiek wydana. Nie wymądrzam się, ale jest to wiek w którym dopiero kształtują się poglądy i w którym niewiele wiemy o życiu tak naprawdę. Żałosnym jest więc pisać, że pisze się książkę o "dziewczynie która miała ciężkie życie", skoro samemu się go nie zna. A skoro samemu się nie zna, to i trudno by nasze postacie znały.
Nie jest nic złego w pisaniu dla siebie, ale nie powinniście sądzić, że wydany zostanie tekst dwunastolatki. I nie twierdzę tym samym, że taka osoba nic dobrego nie napisze - napisze, ale nie będzie to porządna powieść o życiowych problemach.
Już się tu pewnie nie pokażę, ale jeśli ktoś chce podyskutować - zostawiam maila.
05.03.10 15:11
/
paweł
Lubie takie artykuły gdzie tytuł jest w trybie twierdzącym , a treść w przypuszczającym !!
05.03.10 15:16
/
glupoty
Pierdzielenie, Wysylkowa.pl liderem? Chyba we wsiowych księgarnaich, nawet wyglad strony jest sciagniety z innych ksiegarni. Poza tym co to za ksiegarnia co sprzedaje tandetna bizuterie kosztem oferty ksiazkowej?

05.03.10 15:59
/
klient
tytul: Legia Warszawa mistrzem polski
tresc: Trener - uwazamy ze mamy duze szanse na zdobycie mistrzostwa w tym sezonie.

tytul: Wysylkowa.pl trzecią siłą na rynku polskich księgarni internetowych

tresc: Na polskim rynku księgarni internetowych wyraźnie rządzą dwie firmy: Empik i Merlin. Trzecią pozycję chce osiągnąć wysylkowa.pl - jedna z najstarszych księgarni internetowych w Polsce.

HAHAHA
05.03.10 16:57
/
Maaaartaaaa
A ja uważam, że nie masz racji, Ellea. Własnie takim pisaniem zniechęcasz ludzi. Przynajmniej ja to tak odczuwam. Proszę Cię, jeżeli tak uważasz, to ok, ale nie licz na to, że ktokolwiek się liczy z Twoim zdaniem. Co Ty niby możesz wiedzieć jakie ona miała życie? Nie chcę sie kłócić, ale takie wypowiedzi jak Twoja sprawiają, że robię się czerwona jak pomidor na którego w tym samym czasie padają delikatne promyki słońca i maleńkie kropelki deszczu. Tak, wtedy od razu biegnę do łazienki i sprawdam w lustrze, czy czasem nie widać mi żył na skroni. Oj, tak, tak, mogę nawet powiedzieć, ze wkurzam się okropnie czytając bądź słysząc takie wypowiedzi jak ta Twoja.

Jest wiele ludzi w wieku 12, 13, 14 lat, którzy wiedzą o wiele więcej rzeczy o życiu niż Ty. Nie, to nie miało byc zachętą do dłuższej kłótni, ale raczej konwersacji. Moja droga, nie kieruj się wyłącznie wiekiem, czy wyglądem . Pozory mylą...


Dawno się nie odzywałam, ale wróciłam, mam nadzieję, że w wielkim stylu, chociaż wątpię Emoticon

Naprawdę bardzo się ucieszyłam gdy ujrzałam tylleee nowych komentarzy. Nareszcie na to forum wróciło życie !!

Pozdrawiam

PS. Nie zasypiajcie! ;D
05.03.10 17:10
/
Maaaartaaaa
Aha, i proszę Was, nie zachęcajcie się nawzajem do kłótni. Nie po to ktos sie postarał, i dał nam miejsce do rozmów, żebyście się teraz nawzajem prowokowali. Zachowajmy kulturę Emoticon

Pozdrawiam

PS. Paweł? ? Czy aby liczyłeś na to, ze ktoś oceni Twoje dzieło? Jeśli tak, to zaraz się tu oficjalnie wypowiem....

Nie obraź się, ale w tym kawałeczku jest wiele błędów. Podać przykłady? Ależ proszę bardzo:

Podszedłem do okna, ujrzałem zabitego mężczyznę i kobietę.

Źle . To nie po polsku. Sugeruję inne wyjście. Może tak..?

Podszedłem do okna, zaciekawiony tak dobrze znanymi mi odgłosami. Delikatny powiew wiatru pobudził moją twarz do życia. Jednak zaraz mi przeszło. Na ulicy ujrzałem martwego mężczyznę oraz kobietę.

Nie wiem, dlaczego aż tak się uparłam na te liczne opisy godne jakiejś fatalnej romantyczki. Mówię tu o " Delikatny powiew wiatru pobudził moją twarz do życia." . Chyba rzeczywiście coś tam z romantyczki mam. Emoticon

Paweł, nie jest źle, ale mogłoby być lepiej .

Albo ten fragmencik...

Bałem się wyjść przed dom, aby pojeździć na rowerku. Gdy miałem 4 latka zabili mojego sąsiada również na moich oczach. Od tamtej pory nie wychodziłem z domu.

Może lepiej by było gdybyś napisał jakoś tak..? :

Będąc malcem panicznie bałem się wychodzić z domu. Nadal odczuwałem ten strach ściskający mój żołądek i sprawiający , że kontury obrazów wirowałymi nieco przed oczyma. Będąc czterolatkiem byłem świadkiem morderstwa. To właśnie te wydarzenie zadecydowało stanowczo, że nie wychylałem nosa z domu. On zresztą też nie był zbyt ciekawym miejscem do spędzania czasu przez nastolatka. Szary, nieciekawy... Nie był dla mnie niczym zapewniającym bezpieczeństwo i spokój. Zresztą, jak niby miałoby tak być, skoro z każdego okna można było dojrzeć rózne nieprzyjemne widoki...

Oj, przepraszam,że się tak rozpisałam Emoticon Poniosło mnie. Czasami tak mam, wybaczcie. Ale chyba Paweł wie, o co mi chodzi, nieprawdaż?

Pozdrawiam jeszcze raz !
05.03.10 19:48
/
niebieski piesek
Ha ha ha..
Ale się uśmiałem, to lepsze od kabaretów w TV.
A tak poważnie. Jak mógł poczuć delikatny powiew wiatru jak podszedł do zamkniętego okna! Kto w końcu nie żyje- na pewno mężczyzna ale kobieta chyba stoi i patrzy?
drugi fragment:
- nie musi stanowczo - starczy zadecydowało. Poza tym od kiedy czterolatek jest nastolatkiem? chyba w wybujałej fantazji dwunastolatki która miała ciężkie życie. Ha ha ha. Ale piszę dalej. Kto nie był ciekawy? Bo z tekstu nic nie wynika. Składnia fatalna- grafomańska np." Nie był dla mnie niczym zapewniającym bezpieczeństwo i spokój. Zresztą, jak niby miałoby tak być, skoro z każdego okna można było dojrzeć rózne nieprzyjemne widoki " Co to jest, przestańcie się ośmieszać!
Maaaaaaaa - coś tam.- nikt ci nie dał prawa wypowiadania się w imieniu wszystkich, więc więcej pokory "nastolatko z doświadczeniem" Ha ha ha.
05.03.10 20:19
/
Maaaartaaaa
Słuchaj, cos Ci nie pasuje, to spadaj. Zreszta, w Twoim fragmencie się nie połapałam, i tyle. Nie musisz od razu wyskakiwać z "Ha Ha Ha" . Serio, wyluzuj trochę. Ok, może mnie troche poniosła fantazja. Tak to już jest, jak ktoś ma WYOBRAŹNIĘ. I pamiętaj - ja sobie w kaszę dmuchać ne dam. ;p

Zresztą, to nie ja napisałam, ze pisze o "nastolatce z doświadczeniem". Wczytaj się najpierw, a potem pisz złośliwe komentarze. I powiem szczerze, chciałam być delikatna, i w ogóle, ale ok, skoro nie, to nie.
Fragment opowiadania , który tu zamieściłeś reprezentuje kilkanaście zasadniczych błędów. Nie będę pisać jakich, bo zostanę wyśmiana, jak przed chwilą.

Serio, po jaką cholerę wchodzicie na Fora i popisujecie się tym, ze nie umiecie delikatnie powiedzieć o tym co myslicie, tylko od razu z wykiem wyjeżdżacie? Dziwny jesteś, piesku niebieski, skoro takie pierdoły wypisujesz. I nie Maaaaaaaaaa , tylko Marta.
Zresztą, o co Ci chodzi z tym, ze wypowiadam się "w imieniu wszystkich" ? Serio, aleś mnie wnerwił. Kurcze, piszesz niedokładnie, to co chcesz, żebym wiedziała wszystko? Napisałeś, że jego "dom" to była ruina. Zazwyczaj ruina nie miała szyb. Kurde, jak mogła mieć nadal jakiekolwiek szkiełka w oknach, skoro, według Ciebie bardzo często mozna było widzieć zabijanych ludzi? No, to chyba logiczne , że wszystkich szyb nie mógł mieć. No, chyba , ze jego "ojciec" co chwilę latał do okien z nowymi szkiełkami , czy jakoś tak.

I nie bądź taki madry. Reprezentuj choć krztę życzliwości, albo chociaż wyczucia. Mądrala się znalazła, która nie umie przyjmować krytyki. Tu sie dopiero można posmiać . Niektórzy to na serio.. A, dobra, bo za dużo powiem
05.03.10 21:07
/
luka4411
Uwielbiam wszystkie książki Pani Ewy Nowak. Bardzo ją podziwiam. Chciałabym zdobyć jej adres e-mail, ponieważ chciałabym się ją o coś spytać. Czy to możliwe??
05.03.10 21:07
/
luka4411
Uwielbiam wszystkie książki Pani Ewy Nowak. Bardzo ją podziwiam. Chciałabym zdobyć jej adres e-mail, ponieważ chciałabym się ją o coś spytać. Czy to możliwe??
05.03.10 22:13
/
Witek
Przede wszystkim pokory. Tego Wam wszystkim najbardziej brakuje poza tzw. warsztatem. Po prostu zastanówcie się, co piszecie, i w Waszych "książkach", i w komentarzach. "Słuchaj, cos Ci nie pasuje, to spadaj" - gdybyś coś takiego usłyszała od obcej osoby na ulicy, chyba nie świadczyłoby dobrze o tej osobie, prawda? Świadczyłoby o niej chyba całkiem nie najlepiej, co?

Po Waszych wpisach widać od razu, że daleko na swoim pisaniu nie zajedziecie, jeżeli nie potraficie przyjąć krytyki innych, i jeżeli nie nabierzecie do samych siebie dystansu. Bo chyba chodzi Wam o napisanie KSIĄŻKI, a nie stworzenie koła wzajemnej adoracji, które się tylko nawzajem pociesza i nie pozwala dojść do głosu osobom doświadczonym w temacie? Jak na razie jednak widać, że idzie Wam o to drugie. To chyba zły patent, prawda?
06.03.10 14:05
/
Bea
Ja chcę z miłości" to swietna ksiazka, która zatrzymała mnie na długo. NIe można przestać jej czytać. Akcja umieszczona w latach komunizmu, opowiada o miłości przyjaźni, niesamowitych przygodach.... Super, super, super. Najlepsza jaką ostatnio przeczytałam. POLECAM wszystkim. Iwona P.
06.03.10 14:21
/
Maaaartaaaa
Owszem , to bardzo zły patent. Jednak radziłabym przeczytać wszystkie zamieszczone tu komentarze zanim zacznie się dawać komuś "dobrą radę" . Ja oczywiście nie liczę na to , że wszyscy tu sobie będą z dzióbków wyjadać, no ale też znowu niezbyt miło jest wchodzić na stronę, która nas interesuje, a jednak być też zniechęconym po przeczytaniu złośliwych komentarzy. To nie ja zaczęłam. Byłam tu prawie od początku i było miło. Ludzie sobie dawali dobre rady, ale nie było też uwag typu " To lepsze niż kabarety w TV". Wybaczcie mi moją obcesowość, ale było fajnie. Najwidoczniej się skończyło.
06.03.10 18:15
/
Witek
Nie chodzi o to, kto zaczął. Chodzi o utrzymanie i reprezentowanie elementarnego poziomu wypowiedzi w komentarzach na jakiejkolwiek stronie internetowej, czego tu brakuje. Czytać wszystkie komentarze? Bardzo proszę.

Odsyłam na przykład do dużo wcześniejszej Twojej wypowiedzi - komentarz na wpis "wlodka":

"Jeżeli mają tu być zamieszczane takie komentarze z Twojej strony, drogi "wlodku", to radzę, abyś znalazł sobie inną , lub tez sam założył podobnego kalibru stronę. Tam będziesz mógł się tak wypowiadać. Niestety, na tej stronie sobie tego nieżyczymy! (Przynajmniej ja Emoticon )"

co dobitnie pokazuje, jak traktuje się tu osoby, które chcą Wam wpoić to, o czym mówię, i co dla Wielu pewnie jest najtrudniejsze: dystans i krytyczne spojrzenie na siebie. Tworzycie sobie zamknięty krąg, który sobie słodzi, zamiast brać sobie do serca to, co ważne.

Byłoby "fajnie", gdybyście to zrozumieli.
06.03.10 18:43
/
North
Dokładnie tak jak powiedział Witek. Troszkę za dużo klepania po dupciach tutaj jest. Wiadomo, że nie należy zniechęcać, ale też nie ma co trąbić, że nigdy nie porzucajcie pisania. Ot, może albo po pewnym czasie się znudzić, albo zwyczajnie któreś z was może nie mieć talentu. To nic złego. Ktoś dobrze pisze powieści, ktoś opowiadania, a ktoś artykuły i recenzję. A to wciąż jedynie tylko szeroko pojęte "pisarstwo".
06.03.10 19:21
/
Maaaartaaaa
Hmm... Oba komentarze rozumiem tak samo :

Słuchaj mnie, bo wiem co mówię, bo jestem STARSZY. Ja mogę pisać, mysleć o wydaniu ksiązki , bo jestem DOROSŁY. A ty przymuj krytykę dzielnie na klatę i nie słuchaj tego, co Ci w sercu gra. Pisz, pisz, ale nie pokazuj tego nikomu. Nawet jeśli jesteś dobry, zostaw to dla siebie, młodziaku. Nie porywaj sie z motyką na słońce.

Teraz cytuję :

"co dobitnie pokazuje, jak traktuje się tu osoby, które chcą Wam wpoić to, o czym mówię, i co dla Wielu pewnie jest najtrudniejsze: dystans i krytyczne spojrzenie na siebie."

Wiecie, co przykuło moją uwagę? WPOIĆ. Dokładnie. Świetne określenie. Skąd możecie wiedzieć, co piszemy i jak, skoro na oczy nie widzieliście "dzieła " o którym mowa? Dlaczego od razu jest powiedziane, że robimy to źle? Nie rozumiem tego. I tym samym proszę, abyście mi to wyjaśnili.

Zresztą, dlaczego wszyscy się nagle mnie czepiają? Co ja niby takiego zrobiłam? Nie mogę się wypowiadać, hmm? Nie mam tego prawa, skoro nie mam skonczonej 18, tak ? A może w ogóle nie mam nagłaśniać swojego zdania, bo każdy ma byc tylko bezgranicznie szczery (to akurat jest ok) i tym samym nastawiony na "nie" , tak ?

A Ty, drogi Witku, zacytowałeś tylko kawałek z mojej wcześniejsze wypowiedzi. Radziłabym się wczytać. Na przykład w to :

Och, korci mnie, żeby to napisać.. Och! Jak kusi! Muszę! Do bedzie dalszy ciąg reprymendy kierowanej do wlodka i wydawcy ... Napisałam już sporo, wiem. Ale wprost nienawidze, jak ktos tak sie do kogoś zwraca! Jak tak można?! Czy nie zdajecie sobie sprawy z tego, że takim bezmyślnym gadaniem zniechęcacie ludzi do tego, co kochają robić?!


Otóż to. Wszyscy dobrze wiemy, że w naszym kraju dwunastolatek nie wyda książki. Nawet tym po 18 się to nie udaje. Ale dlaczego mamy nie pisać? I dlaczego mamy się przejmować złośliwymi komemtarzami? To troszeczkę bez sensu. Jeśli każdy by tak postępował, dalej żylibyśmy w epoce kamienia łupanego.

Najwidoczniej chyba nikt mnie nie popiera, a więcej zebrało się tu osób fatalnie pesymistycznych. A szkoda. Bardzo szkoda.

Zaczęłam się zastanawiać, czy czasem nie pomyliłam stron internetowych. Do google wpisywałam "Jak wydać własną książkę" a nie "Zniechęcanie młodych do pisania i mareznia". Może coś się popsuło...?
06.03.10 19:54
/
włodek
Drogie dziecko.
Mogę tak pisać, bo mógłbym być twoim dziadkiem, a odzywam się tylko dlatego, że zostałem wywołany do odpowiedzi. ( a wcześniej sama mi zabraniałaś cokolwiek tu pisać - co mnie najpierw rozbawiło a później stwierdziłem, że to rozmowa głuchego z niemym, więc szkoda na to czasu). Gdybyś cokolwiek była w stanie zrozumieć, to po pierwsze nigdy nikomu nie odmawiałem prawa pisać a wprost przeciwnego - wystarczy wejść na Forum aby się przekonać, że jestem tam autorem kilku tematów które mają pomagać młodym w zrozumieniu kto, po co i dlaczego). Z tym, że najpierw trzeba to przeczytać ze zrozumieniem a następnie pomyśleć. Patrząc na twoje kolejne odpowiedzi wiem jedno - nic do ciebie nie dociera i wszystko odbierasz jako atak na siebie. To twój problem, ale dzięki takiemu postępowaniu tracisz kolejne osoby które mogłyby swoimi radami cokolwiek pomóc osobom które próbują pisać. Twoja agresja i (sorry) głupota zraża kogokolwiek aby tu zabierał głos. Jeśli chodzi o ścisłość, to ja na tym forum jestem obecny od chwili jego powstania, więc na długo przed tym zanim nauczyłaś się składać i sylabizować literki. Najbardziej mnie śmieszy gdy ktoś nawiedzony (obojętnie czym mówimy o politykach, czy osobach przekonanych o swojej doskonałości) próbuje innych nie dopuścić do głosu, choć tak naprawdę nie wie o czym mówi.
Zaprosiłem was na stronę gdzie przesłane teksty ocenia nie jakaś (sorry) Marta, ale tacy autorzy jak Pilipiuk, Navajero, Pawlak, Darda, Skowroński... Jeśli naprawdę chcecie dobrej oceny i wskazówek nad czym dalej pracować to idźcie do fachowców. I okazało się, że jestem be, do zniechęcam do pisania. Dziecko, jeśli chcesz pisać musisz mieć skórę nosorożca, bo świat literatury to nie reflektory i kupa szmalu, ale ciężka i niewdzięczna praca do tego jeszcze bardzo słabo wynagradzana. Nikomu nie odradzam pisania, bo to wspaniała przygoda intelektualna, ale tak samo jak nie każdy może być artystą, tak samo nie każdy może być autorem.
07.03.10 09:30
/
North
Ostro powiedziane, ale prawdziwie. My mówimy o jednym, o tym, że należy podejść do tego z dystansem, bo zwyczajnie możecie się rozczarować, a ty mówisz, że to atak na ciebie i czepianie się twojego wieku. Ja sam jestem dopiero w klasie maturalnej (chociaż już trochę zezgredziałem) i nie mam absolutnie dobrego powodu, by uważać, że jesteście gorsi, bo młodsi. Chodzi po prostu o pokorę, bo takie mówienie, że na pewno się uda jeżeli się spróbuje, jest krzywdzące. Ale absolutnie nikt nie powinien rezygnować z pisania jeśli tej osobie to sprawia przyjemność. Po prostu nie ma sensu się nastawiać, że to musi zostać wydane, że to, że tamto. I ja doskonale wiem jak to jest, bo sam miałem takie podejście stosunkowo niedawno (choć może nie w agresywnej wersji). Sam coś piszę, cieszy mnie, że znajomi (a znajomi jak doskonale wiemy nie są najlepszym źródłem wiedzy na temat naszej książki, bo to nasi bliscy), jedne moje wypociny krytykują, a inne chwalą. A jeżeli ktoś krytykuje konstruktywnie (a większość osób na tym forum wlaśnie tak oceniała), to co w tym złego? Jeżeli napiszę "ten tekst jest słaby", to nie ma co się obrażać, dajcie spokoj. Wiem, że przyjemniej jest przeczytać "no jest prawie dobrze, zmienić wystarczy to i to, i już jak na twój wiek będzie super".
Ani ja, ani Włodek (jak sądzę) nie mamy na celu was do niczego zniechęcać, bo po co? Marzenia są piękne, a realizacja ich daje satysfakcję. Ale nie zawsze można się im całkowicie poświęcić, jeżeli się nie wie, że to na pewno to.
07.03.10 09:46
/
włodek
Wydawca nie pyta nikogo o wiek, tylko o tekst. Jeśli jest dobry, to go wyda i co najwyżej poprosi abyś zgłosiła się z rodzicami aby podpisać umowę wydawniczą. Dlatego nie piszcie nigdy - mam naście lat, bo to nie ma żadnego wpływu na decyzję wydawcy. Chcecie zaistnieć, piszcie najpierw opowiadania i wysyłajcie do czasopism. Nie porywajcie się od razu na powieści... w ten sposób zaistnieli w większości autorzy piszący SF, a dla was jest większa szansa aby ktoś je wydał.
Sorry, i więcej nie mam zamiaru udzielać się w tym temacie. Jak ktoś chce coś więcej, zapraszam na FORUM
07.03.10 10:56
/
włodek
A to jest Polska właśnie.
Urzędnik w hierarchii każdego rządu zawsze stał wyżej od autora, promotora polskiej literatury i w ogóle człowieka. Urzędnik jest potrzebny do rządzenia, a autor? Zawsze tylko będzie przeszkadzał w pracy, żądając jakiś odpowiedzi i pomocy finansowej... W końcu urzędnik też człowiek i potrzebuje pieniędzy na swoje apanaże, a artysta nawet ministrowi d..y nie o....
07.03.10 14:54
/
Maaaartaaaa
Ależ ja nie jestem agresywna. Skądże znowu. Jedynie ...

Macie rację w jednym - muszę się nauczyć dystansu i wiedzieć, jak czerpać coś z krytyki. I nie tylko ja.

Na forum nie wejdę, bo nie mam po co. Już narazie mi starczy. Jak będe gotowa, to looknę.
07.03.10 21:55
/
myk
Zachęcam do zapoznania się z "twórczością" pani Todd oraz tym co promuje, a zapewne zrozumiałe stanie się, dlaczego nikt nie chce na to poświęcać pieniędzy.
08.03.10 16:29
/
zielkowiak
Z samego tonu listu oraz z użytej w nim polszczyzny można się zorientować jaką to wszystko ma wartość..
08.03.10 20:57
/
fraterp
Osoby zainteresowany książką "Zaginiony Symbol" mogą dowiedzieć się czegoś więcej na temat różnych warunków poruszanych przez Browna.
http://www.czarymary.pl/link/tajemnicezaginionegosymbolujohnmichaelgreer - książka "Tajemnice Zaginionego Symbolu", wydana przez ILLUMINATIO
Istnieje też strona domowa książki: http://tajemnicezaginionegosymbolu.pl
10.03.10 11:34
/
włodek
Zupełnie nie rozumiem o co ten cały hałas... Kapuściński miał prawo do swojego opisu w swoich książkach i nie widzę w tym nic nagannego, że dopuszczał się pewnych... "zmian". Tym wszystkim oburzonym, polecam książkę jednego z jego mistrzów na których się trochę wzorował, czyli na Melchiorze Wańkowiczu - a już szczególnie nie przypomną sobie jego 2-tomowe dzieło "Karafka La Fontaine'a", w której Wańkowicz obnaża samego
siebie, swój warsztat, cytując równocześnie i biorąc za przykład największych (Hemingway'a, czy polskiego Ksawerego Pruszyńskiego).
Znaleźć tam można wiele analogii do obecnie dyskutowanych kwestii.
Po tego typu lekturach trudno uznawać za rewelacje fakty/legendy/mity z książki Domosławskiego. Poza tym zgadzam się z panem prezesem, w sprawach intymnych trzeba być bardziej ostrożnym, bo można zostać słoniem w składzie porcelany.
Wracając do Wańkowicza - kto z was twierdzi, że autor był pod Monte Cassino podczas walk?
10.03.10 20:06
/
szypka
Swietny wywiad prowincjonalna nauczycielko. gratuluję..napewno książkę przeczytam.Braniewo też jest mi bliskie.serdecznie pozdrawiam.proszę o dalsze zachęcanie.Emoticon
12.03.10 21:24
/
jack
książki to książki, niby czemu biedronka nie mogłaby ich sprzedawać ? A wydawca na pewno się skusi, skoro Biedronka ma ponad półtora tysiąca sklepów, jej obroty to kilkanaście miliardów zł rocznie... więc mogą kupić od groma książek po bardzo atrakcyjnej cenie.
13.03.10 16:24
/
winogron
Witam!
Chciałbym podzielić się podzielić moimi, wrażeniami po przeczytaniu książki "Czarny Maciek i wenecki starodruk". Polecam tą książkę ze względu na ciekawe i trzymające w napięciu akcje.
Pozdrawiam fanów twórczości pana Dariusza.

Pozdrawiam, pan Winogron Emoticon
14.03.10 11:41
/
Sanra
jakis kretyn ten Burke jest, właśnie omawiam jego "dzieło" na polskim.Sam sobie facet zaprzecza!!!
16.03.10 08:29
/
Michał
Drogi Jack-u,jeśli lubisz kupować książki w typie biedronka to spróbuj zamówić tam coś nie z listy top-powodzenia i duuuuużo cierpliwości.A działalność f.h.o.to gwóźdź do trumny księgarstwa.Wprawdzie psy szczekają,a karawana...
18.03.10 14:03
/
grażka
Były kolędy!!! Drobne podarunki dla WSZYSTKICH!!! Publiczności też! FANTASTYCZNIE zaśpiewane przez poetów i aktorów kolędy tradycyjne ale "nowe" też się zdarzyły. Jesteśmy pod urokiem tamtego świątecznego spotkania w Stygmatorze chociaż, tu już, za pasem "jajeczko". ALLELUJA! Grażynka z Przyjaciółmi
21.03.10 13:41
/
ewa65e
Książkę polecam każdemu kto umie czytać.Ze zrozumieniem, nie muszę dopisywać ,ponieważ czytanie bez zrozumienia nie ma sensu.Nie jestem ,,związana,, z Wydawcą . Jestem bardzo przywiązana Emoticondo książek Pana Chwina.Pozdrawiam ewa65e Ewa Brodziak
22.03.10 08:40
/
Marta Biel.
Ta książka, to i cudna, i wstrząsająca opowieść. To z jednej strony powieść prawdziwa, z drugiej podręcznik historii. Bardzo polecam, tym bardziej, że porusza temat po który chyba do tej pory sięgnęło niewielu.
22.03.10 10:21
/
myślnik
Zlitujcie się, drodzy wydawcy niniejszego portalu - piszecie o książkach, a interpunkcja Waszych informacji jest koszmarna! Chcę informacji podanych normalną polszczyzną i bez interpunkcyjnej czkawki. Czy to zbyt wielkie oczekiwania?
Pozdrawiam
Agnieszka Gadzała
22.03.10 10:38
/
renek mendruń
Jeśli:
1. wydawcy będą wpisywali do kontraktów z autorami/ agentami zapis, że będą przekazywać cyfrowe wersje książek w ramach eo, bo taki jest w Polsce wymóg ustawy o eo, a autorzy/ agenci, zwłaszcza zachodni, NIE OPROTESTUJĄ tego rozwiązania;
2. system cyfrowego eo będzie szczelny, dopracowany, uzgodniony, przetestowany etc.;

TO samo wdrożenie takiej koncepcji jest do zrealizowania i nie powinno być groźne pod względem wycieków, już prędzej pliki pdf wyciekają z drukarń.

ALE
Biblioteka Narodowa (która w domyśle ma trzymać cyfrowe eo na swoich serwerach) już po 4 latach miałaby około 120 TYSIĘCY TYTUŁÓW w wersji cyfrowej, czyli tyle, ile ma dziś niemiecka libreka! Stąd o krok od pomysłu, żeby wydawcy POPROSILI Bibliotekę Narodową o wprowadzenie sprzedaży plików (na wzór np. francuskiej BN). Wtedy znaczenie polskiej BN rośnie kosmicznie, a znaczenie platform do sprzedaży e-booków ...no właśnie...spada czy nie? Z jednej strony (trzymając się przykładu PWNowskiego ibuka) istniejące platformy tracą aurę wyjątkowości, ale z drugiej strony WSZYSCY wydawcy mają wersje cyfrowe książek i można je sprzedawać, a ibuk już jest na rynku, jest przetestowany etc. więc jako pierwszy na rynku ma przewagą jak diabli. Trudno wyczuć. Ogólnie wzrosłaby oferta rynkowa e-booków. To na pewno. Z tego co mówią spece wynika, że konkurencja nie jest taką złą rzeczą. Inna sprawa, że mamy tu do czynienia z potencjalną konkurencję między instytucją publiczną i to posiadającą zaufanie społeczne/ misję/ kontakty rządowe/ pieniądze publiczne etc. a biznesem. Cały numer polega na tym, że ten sam dylemat mają wszyscy i na świecie, i w UE. Jakoś się dogadują. W Polsce modne ostatnio PPP porozumienia prywatno-publiczne to podobno lipa "prokurator prawie pewny", więc na wspólny projekt nie ma co liczyć, zresztą u nas nie ma tradycji współpracy. Raczej wyskoczy jakiś dziadek z Wermachtu.


PWN, Wolters i inne firmy inwestujące w platformy do sprzedaży e-booków są nieufne, wobec czego należy ALBO przekonać p. Barbarę Jóźwiak, Włodzimierza Albina etc., że pomysły cyfrowe BN są niegroźne bądź są przyszłościowe, progresywne,jedyne takie na świecie itd., ALBO dać wydawcom możliwość 17 eo drukowanych vs. 5 drukowanych + jeden cyfrowy, ALBO iść na wojnę i pyskówkę, można wtedy z powodzeniem dyskutować o idei eo, kosztach, strukturze, konstytucji RP, kuchni tworzenia rozporządzenia, misji bibliotek a celów wydawców. Ja tam się spodziewam eskalacji pyskówki.
22.03.10 10:45
/
gczekanski
Droga Pani, dziękujemy za uwagę, mimo że chyba dość przesadzoną. Prosimy zwrócić uwagę na źródło tej wiadomości.

Ukłony z PK
23.03.10 16:42
/
Selas
Witam serdecznie.Widze że na forum już od ponad 2 tygodni nie było aktywności.Lecz mimo to,z nadzieją że ktoś to przeczyta zamieszczam pewien urywek mojej twórczości(właściwie jest to początek).
Mam obecnie dopiero jakieś 25 stron,ale nakreśliłem ogólną wizje dzieła.Takze mam punkt odniesienia i być może powoli dałoby się pisać kolejne rozdziały.Jest to mój pierwszy ze tak nazwie utwór,który w domyśle miałby być sporych rozmiarów.
Niewiele osób przeczytało ten tekst.Szkoda że pewnie forum zamrze,dlatego że jest tak łatwo dostępne,nie potrzeba ciągłej aktywności.



Tego dnia słońce jak zwykle o tej porze wstało wcześniej niż członkowie kasty Anadanów,prócz Sebrila,który już od jakiegoś czasu budził się niemal wraz z chwilą gdy pierwsze promienie słoneczne z wolna wkradały się przez duże okno,zaczynając z wolna rozświetlać pomroke,zalegającą przestrzeń pokoju.Nigdy wszakże zrazu nie wstawał a rozkoszowł się blaskiem słońca,często goszczącego w Tigentel,zwłaszcza w letniej porze,którego widok cieszył go niezmiernie, mimo iż radość nie była podyktowana udziałem świadomości.W tym samym okamgnieniu rzucał także pobierzne spojrzenie na ogólny stan swej kwatery.Czasem też,ale rzadko,podczas leżenia,opierając się na łokciu skłaniał głowe ku północnemu oknu,by spostrzec czy czasem ktoś z adeptów nie odbywa kary na Placu Pokory.Po czym spowrotem kładł głowe na poduszce i wciąż przypatrywał się słonecznym refleksom tudzież swej izbie.
A pokój jego był stosunkowo niewielki,jak większość zajmowanych przez Enedanów(większe mieli Anadanowie),ale w odróżnieniu od pokojów zajmowanych przez adeptów,nie dzielił go z nikim.Ksztautem przypominał prostokąt,był jednak,patrząc frontalnie ku północnemu oknu,zaokrąglony dosyć
znacznie w lewym,dolnym,bliższym drzwiom rogu.Posiadał dwa okna:północne duże i wschodnie,mniejsze,ale również sporych rozmiarów,znajdujące się nad łóżkiem.Z okien tych zwisały dawniej białe,dziś już pożułkłe od kłebów dymu firanki.Ponadto w północym oknie zwisała po bokach łososiowa zasłona.Do pokoju prowadziły wytrzymałe,metalowe dzrzwi,posiadające w dolnej części uchylny otwór,bardzo rzadko używany.Za nimi po prawej stronie,zaraz przy ścianie znajdowało się żelazne łóżko
z wełnianym materacem i aksamitną,kasztanową narzutą.Stało pod oknem.Przy nim stało małe,drewniane biurko.Z lewej strony stała pojemna,dwudrzwiowa,funkcjonalna i praktyczna,wykonana z drewna szafa,ulokowana przy samej ścianie,tak że tył dotykał powierzchni kamiennych bloków,z których zbudowana została cała siedziba kasty.Szafa i łóżko znajdowały się po przeciwnych stronach,naprzeciwko siebie.
Wzdłuż lewej strony,obok szafy,blisko okna stał drewniany,obity suknem stół,który w zależności od zaistniałych okoliczności młody Enedan przestwiał też czasem na środek izby,by móc dzięki temu wykorzystać dodatkową przestrzeń przy stole,obok którego zazwyczaj stało tylko dwa niewielkie,drewniane krzesła,które z racji wolnego miejsca wokół niego,ustawione były
po jego wschodniej i północnej stronie.Od zachodu usytuowana była bowiem kamienna ściana a od południa drewniana szafa.Oprócz tego na ścianie umieszczone były,umiejętnie przymocowane,dwie drewniane półki.Na nich często leżał spory zapas "Ciętego Dyla" - tytoniu o łagodnym,jabłkowym smaku i aromacie,powszechnie palonym wśród mieszkańców Tigentel,z racji swej dostępności,niskiej ceny i dobrego smaku.
Leżało tam też dużo różnych książek: "Kodeks kasty Anadanów" , "Kronika życiowych poczynań Anadana - założyciela kasty Anadanów" , rycerskie poematy,legendy kontynentu Tigentel...


Dziękuje,jeśli ktoś pofatyguje się choćby o powierzchowną ocene.
23.03.10 21:18
/
Łukasz
Ooo... Eliza Orzeszkowa może się schować ze swoimi opisami przyrody. Teraz pojawiły się opisy pokoju długie, jak szlak jedwabny.
Oczywiście to nie jest zaleta. Czytelnik nie jest w stanie zapamiętać tylu informacji naraz, zresztą nie są mu one potrzebne. Opisywanie takiej ilości niepotrzebnych szczegółów może tylko uśpić. To po pierwsze. A po drugie, zdania są za długie, np.

„Tego dnia słońce jak zwykle o tej porze wstało wcześniej niż członkowie kasty Anadanów, prócz Sebrila, który już od jakiegoś czasu budził się niemal wraz z chwilą gdy pierwsze promienie słoneczne z wolna wkradały się przez duże okno, zaczynając z wolna rozświetlać pomrokę, zalegającą przestrzeń pokoju”

Mogłoby brzmieć:

Tego dnia słońce jak zwykle wstało wcześniej niż członkowie kasty Anadanów. Tylko Sebril zbudził się już o świcie, kiedy promienie słoneczne z wolna wkradały się przez duże okno.

W każdym razie, nie jest tragicznie. Trzeba jeszcze tylko zrezygnować z niepotrzebnie ubarwionego słownictwa i łopatologii. No i oczywiście przyciąć trochę opisy.

Myślę też, że warto polecić kilka ciekawych porad pod linkiem:

http://www.esensja.pl/varia/publicystyka/tekst.html?id=4245

24.03.10 20:02
/
czytelnik
Nie wiem dlaczego się czepiacie obecności książek w marketach. Produkt jak każdy inny. Skoro robi to Lidl, Tesco, Rossman, Polo Market i wiele innych, to chyba mają na książki klientów. Z mięsnym u ginekologa to rzeczywiście nieciekawe połączenie, ale spójrzcie na na centra handlowe, gdzie mamy sklepy spożywcze, obuwnicze, kina, dentystów, knajpy. Takie czasy. Nie wiem, dlaczego ktoś z Was sugeruje że klienci Biedronki czytają co najwyżej Show - duże i krzywdzące uproszczenie. Ja tam kupuję, a Show nie czytam. I na pewno nie jestem wyjątkiem.
25.03.10 15:17
/
dorca
Kochani, niektórzy z Was stoją tragicznie z ortografią, stylistyką....
26.03.10 21:16
/
r@g.com
całkiem ciekawe było spotkanie z panem Pilipiukiem
28.03.10 15:02
/
mmmati
to jest 5 tom a nie 6 :/
29.03.10 11:57
/
Katarzyna
Dziękuję za informację. Poprawiłam. Pozdrawiam. Katarzyna
29.03.10 12:27
/
JustynaCz
I znowu ani słowa o tłumaczu/tłumaczce?
29.03.10 21:02
/
pola
Książka to bardzo praktyczny poradnik. Rzeczywiście zawarte w niej porady nadają się do zastosowania za raz po przeczytaniu. Ale tez nie brałabym na poważnie wszystkiego co jest w niej zawarte. tak więc to książka dla mądrej czytelniczki.
01.04.10 11:15
/
Nick
To przecież masakra paranoja jakaś jest.
01.04.10 11:16
/
Adam
Widzę, że dzień słurzy Emoticon
01.04.10 12:43
/
sporty
A gdzie półkownik "Tańcząc z Gandalfem"? Emoticon
01.04.10 15:42
/
G. BUSH (33stopień)
Protestuje, protestuje w imieniu nauki protestuje.
02.04.10 23:01
/
Betsy
Cars and houses are expensive and not everyone can buy it. But, personal loans was created to support people in such hard situations.
03.04.10 14:12
/
Jaszczurka8
Ja też mam 12 lat, chociaz prawie 13 i uwielbiam pisac!! A co najwazniejsze moja pani od polskiego kilka razy powiedziala mi ze 'rewelacyjnie jak na moj wiek pisze' i zebym wydała książkę. Chciałam wam przytoczyc fragment pierwszego rozdzialu, prosze o jakies komentarze [dobrze znosze krytyke]:

Właśnie zmierzchało, kiedy Sara wychodziła z psem na spacer. Nie mogła powiedzieć,
że to lubiła, ale cóż miała zrobić? Sama prosiła się dwa lata temu o psa. Wyszła i trzymając mocno
za smycz pozwoliła, by Tropiciel sam prowadził, dokąd chce iść, toteż nie zdziwiła się, kiedy od razu
skierował się w stronę parku. Jak to w wieczornych godzinach, po parku chodziło niewiele ludzi.
Pierwszym, co Tropiciel zrobił znalazłszy się na alejkach, było przegonienie trzech gołębi, które
właśnie piły sobie z wczorajszej kałuży - nic dziwnego. Potem z wysoko uniesionym łbem dumnie
wrócił do Sary. Przebiegli kilka razy wokół alejek i mocno zmęczeni wrócili do domu, kiedy słońce
schowało się już za horyzontem i na niebie widniało tylko trochę pomarańczowo-różowej poświaty,
którą po sobie pozostawiło. Na ulicy, blisko rynny pies wywąchał jakieś czarne zawiniątko, wyglądało
jak po prostu brudna lalka porzucona przez jakąś mało odpowiedzialną małą właścicielkę.
- Co wypatrzyłeś? - zapytała psa Sara. - Lalkę? Weźmiemy ją i damy Basi, co ty na to?
Pies tylko przekręcił łeb i wystawił jęzor, na co Sara uśmiechnęła się. Wyczyści i umyje lalkę, a
potem wręczy ją młodszej siostrze, będzie się cieszyła. Tak, Basię lubi, kochana, mała, uczynna
siostrzyczka. Gorzej ze starszą siostrą, tej nie uszczęśliwiłaby za nic w świecie.
Weszli do domu cicho i powoli, żeby nikogo nie zbudzić - obydwie siostry na pewno już spały.
Tropiciel wyjątkowo zachowywał się cicho. Sara ściągnęła bluzę w przedpokoju i boso popędziła
po schodach na górę z lalką w ręce. Nie chciało jej się już jej myć, więc położyła lalkę na
komodzie i poszła się wykąpać. Jutro niedziela, całe szczęście - nie trzeba iść do szkoły! Wróciła
umyta do pokoju, rozłożyła pościel i nie budząc nikogo ułożyła się do spania.

Była godzina trzecia w nocy. Sara spała spokojnie przytulona do swojego koguta,
z którym spała od zawsze, Kamila i Basia również dawno już spały, tak samo mama. Tropiciel
obudził się tylko na chwilę, by tylko sprawdzić, czy nikt przypadkiem nie ukradł mu jego kości.
Tymczasem na komodzie, w pokoju Sary błysnęło niebieskie światło i natychmiast zgasło. "Lalka"
znaleziona na spacerze przez Sarę i jej psa delikatnie poruszyła się. Nie, to nie mogła być lalka.
Pokryte odstającymi, czarnymi nieregularnie rosnącymi włosami ciało poruszyło się jeszcze raz i
coś, co u człowieka zapewne byłoby głową wolno wynurzyło się spod włosów. Stworzenie w takiej
pozycji zatrzymało się na chwilę, po czym znowu zwinęło - tym razem już do rana. [...]



DZIEKUJE ZA OPINIE Emoticon
03.04.10 17:30
/
dream_girl
Ja mam pietnaście lat i też pisze powieść. To jest prolog i mam nadzieję, że wam się spodoba. Bardzo mi zależy na tym, żebyście napisali co o nim sądzicie :


Krople deszczu bębniły w wieko trumny, którą powoli spuszczano do dołu. Ze łzami w oczach przyglądałam się, jak jedna z najważniejszych osób w moim życiu zostaje zasypana ziemią. Cichy szloch wyrwał mi się z gardła, choć obiecywałam sobie, że nie pokaże nikomu swojego bólu. Wypuściłam kwiaty z rąk, odwróciłam się na pięcie i zaczęłam iść w stronę lasu. Stukot szpilek przerywał ciszę panującą na cmentarzu. Wszyscy wokół składali mi kondolencję, ale ja nie przerwałam marszu. Kiedy doszłam do pierwszych drzew, ściągnęłam z nóg buty i biegiem ruszyłam na polanę. Po paru minutach byłam już na miejscu i ile sił w płucach wrzasnęłam.
- Lucas!- rzuciłam buty na bok i znów krzyknęłam- Lucas! Lucas chodź tu natychmiast! Błagam cię pokaż się!
Co chwilę rozglądałam się, szukając go pośród drzew. Niestety na każde moje wołanie odpowiadała cisza.
- Nie rób mi tego! Nie teraz! Nie tak!- wołałam.- Zrobię wszystko, tylko przyjdź tutaj!
Wiedziałam, że się nie zjawi, a mimo to przyzywałam go co chwilę. Płakałam i prosiłam, ale nadal byłam sama. Nagle poczułam się strasznie zmęczona. Upadłam na kolana i w ostatecznej próbie wyszeptałam.
- Nie możesz mnie z tym zostawić. Wiesz doskonale, że nie poradzę sobie z tym sama. Zbyt dużo dziś straciłam. Nie mogę do tego jeszcze stracić ciebie.- Moja czarna sukienka była przemoczona. Tusz do rzęs spływał mi wraz ze łzami, a ja klęczałam na środku polany zmarznięta i opuszczona. Najgorszy jednak był fakt, że w środku czułam się pusta. Jakbym umarła. Powoli wstałam, podniosłam buty i już chciałam pójść do domu, kiedy za sobą usłyszałam śmiech, a potem oklaski.
- Brawo! Cóż za aktorstwo. Doskonale zagrane przedstawienie. Powinnaś być z siebie dumna.- Odwróciłam się ostrożnie i zobaczyłam jego. Mój senny koszmar. Był ubrany na czarno, a na twarzy miał srebrną maskę. Czerwone oczy patrzyły na mnie z nienawiścią. Na jego ustach zobaczyłam cyniczny uśmieszek. Po brodzie spływała mu krew, mieszając się z kroplami deszczu.
- O nie- zdołałam wyksztusić.
- O tak- mruknął i wtedy poczułam jego palce na szyi. Trzymał mnie tak mocno, że nie mogłam złapać oddechu. Nachylił się nade mną i wyszeptał mi do ucha- I jak się teraz czujesz, moja droga?
03.04.10 18:37
/
Jaszczurka8
dream_girl mi się podoba, chetnie przeczytałabym dalszą część Emoticon Ale robisz powtórzenia, miedzy innymi słowa BYŁ, sama zobacz: Płakałam i prosiłam, ale nadal BYŁAM sama. Nagle poczułam się strasznie zmęczona. Upadłam na kolana i w ostatecznej próbie wyszeptałam.
- Nie możesz mnie z tym zostawić. Wiesz doskonale, że nie poradzę sobie z tym sama. Zbyt dużo dziś straciłam. Nie mogę do tego jeszcze stracić ciebie.- Moja czarna sukienka BYŁA przemoczona. Tusz do rzęs spływał mi wraz ze łzami, a ja klęczałam na środku polany zmarznięta i opuszczona. Najgorszy jednak BYŁ fakt, że w środku czułam się pusta". To tyle co moge powiedzieć. Ty tez PROSZE przeczytaj moje opowiadanie [jego fragment jes nad twoim] i powiesz prosze co o nim myslisz Emoticon
03.04.10 19:01
/
North
Jaszczurka8. Z technicznego punktu widzenia całkiem fajnie i sprawnie. Nie znam zamysłu historii więc mnie zbyt nie wciągnęło, ale czyta się szybko i przyjemnie. Tylko parę nieco pokracznych zwrotów typu:

"Lalka"
znaleziona na spacerze przez Sarę i jej psa delikatnie poruszyła się. Nie, to nie mogła być lalka.

Na początku ten cudzysłów, potem przeczenie ponowne. Trochę tego za dużo. Niby nie ma w tym nic nagannego, ale nie pasuje mi to zdanie. Parę takich by się jeszcze znalazło, ale obyło się bez strasznie rażących błędów.
03.04.10 19:13
/
Jaszczurka8
North, dzięki Emoticon No faktycznie teraz widze jak to wygląda, zmienie to Emoticon A co do 'razących bledow' to nie ma ich,bo nie mam problemow z ortografią, hehe. A masz jeszce jakies wazne uwagi???? Emoticon
03.04.10 21:09
/
dream_girl
Jaszczurka8 bardzo fajnie napisane. Ty także musisz uważać na powtórzenia choć są one rzadkie, np.

"Wyszła i trzymając mocno
za smycz pozwoliła, by Tropiciel sam prowadził, dokąd chce iść, toteż nie zdziwiła się, kiedy od razu
skierował się w stronę PARKU. Jak to w wieczornych godzinach, po PARKU chodziło niewiele ludzi."

A tak wogóle to bardzo mi się podoba Emoticon

Masz jeszcze jakieś ważne uwagi na temat mojego tekstu Emoticon ???
04.04.10 08:37
/
Jaszczurka8
Na temat twojego??? Hmmm, chyba nie. Tylko tyle ze mi się podoba =)
05.04.10 08:19
/
pstro
No, mi sie podobają obydwa opowiadania..
05.04.10 10:39
/
Koper
Zgadzam się z pstro, obydwa opowiadania zapowiadają się czadowsko. dream_girl jest mroczne, a co do jaszczurki8 to trudno okreslic, ale pewno przzygodowe
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention
 
Serwis używa plików cookie, które są niezbędne do komfortowego korzystania z portalu, m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz w dowolnej chwili zmodyfikować ustawienia cookie w swojej przeglądarce. Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj informacje o cookie.