: utwórz profil | zaloguj
user panel
Forum - czytaj, dyskutuj, polecaj
RSS : Wiadomości

12-ta rocznica śmierci Zbigniewa Herberta

[28.07.10]

Dziś mija 12-ta rocznica śmierci Zbigniewa Herberta. Zbigniew Herbert ur. się 19.10.1924 r. we Lwowie, w rodzinie inteligenckiej. Po wojnie studiował prawo, ekonomię i filozofię w Krakowie, Toruniu i Warszawie. W okresie powojennym, gdy narzucono polskiej literaturze socrealistyczny kaganiec wybrał milczenie.

Jego przyjaciel Zbigniew Nader wspominał: Trzymała nas, impregnowała nie tyle kwestia smaku, ile wstydu. Poczucie, że patrzą na nas <oczy innych> (…) tych, którzy zginęli w Powstaniu Warszawskim, siedzieli we Wronkach, Rawiczu. Wstydziliśmy się kłamać przed nim i przed sobą. (…) Ale płaciliśmy za to pożegnaniem za studiami, Zbyszek – sublokatorskim pokoikiem, absurdalnymi posadkami. Biedą, którą skrywał, choć wyłaziła.

Pierwszy tomik „Struna światła” wydał Herbert dopiero na fali przemian polskiego października w 1956 r. 32 letni poeta zamieścił w nim m.in. wiersz „Dwie krople”.

W swojej twórczość Herbert podejmował przede wszystkim problematykę moralną. W czasach dominującego relatywizmu i dekadencji, przypominał o honorze, sensie wyrzeczeń, uczciwości. Upominał się o wszystkich poniżonych i upokorzonych. W eseju o mitycznym Atlasie pisał: Ów tytan przypomina ubogich ludzi, którzy wiecznie tarmoszą się z ciężarami, noszą na plecach, pchają, wloką za sobą kufry, skrzynie, toboły – aż do swoich tajemniczych pieczar, piwnic, baraków, z który wchodzą po chwili jeszcze bardziej objuczeni – i tak w nieskończoność. (…) Atlas reprezentuje znaczną część ludzkości. Przy odrobinie naszej dobrej woli, a także wyobraźni, mógłby zostać patronem nieuleczalnie chorych, patronem skazanych na dożywotnie więzienie, głodnych od urodzenia do śmierci, poniżanych, wszystkich wyzutych z praw, których jedyną cnotą jest niemy, bezbronny, nieruchomy – do czasu – gniew.

Herbert nie wierzył w ideę postępu. Pragnienie budowy doskonałego i racjonalnego świata jawiło mu się jako szkodliwa uzurpacja. W eseju „List” XVII malarz Johannes Vermeer pisze do Antoniego van Leeuvenhoeka prekursora badań mikroskopowych: obawiam się, że Ty i Tobie podobni wyruszacie na niebezpieczną wyprawę, która przynieść może ludzkości nie tylko korzyści, ale także wielkie, nie dające się naprawić szkody. Czy nie zauważyłeś, że im bardziej środki, narzędzia obserwacji doskonalą się, tym bardziej cele stają się odległe i nieuchwytne. Z każdym nowym odkryciem otwiera się nowa otchłań. Jesteśmy coraz bardziej samotni w tajemniczej pustce wszechświata.

Wiem, że pragniecie wyprowadzić ludzi z labiryntu zabobonu i przypadku, że chcecie im dać wiedzę pewną i jasną, jedyną – waszym zdaniem – obronę przed lękiem i niepokojem. Ale czy przyniesie ona istotnie ulg, jeśli zastąpimy słowo Opatrzność słowem konieczność.

Zarzucisz mi zapewne, że nasza sztuka nie rozwiązuje żadnej zagadki przyrody. Naszym zadaniem nie jest rozwiązywanie zagadek, ale uświadomienie ich sobie, pochylenie głowy nad nim, a także przygotowanie oczu na nieustający zachwyt i zdziwienie. (…)

Jeśli dobrze rozumiem moje zadanie, polega ono na godzeniu człowieka z otaczającą rzeczywistością, dlatego ja i moi cechowi bracia powtarzamy nieskończoną ilość razy niebo i obłoki, portrety miast i ludzi – cały ten kramarski kosmos, bo w nim tylko czujemy się bezpieczni i szczęśliwi.

Ks. Wiesław Niewęgłowski wspominał: 27 lipca zadzwoniła do mnie Katarzyna Herbertowa, powiedziała, że chciałby się ze mną zobaczyć. Rozmawialiśmy, i to nawet dość długo, wsparty na łokciu coś notował. Powiedział mi (…) że Bóg był dla niego zawsze kimś ważnym, bo rozumiał jego cierpienie. Poprosił o spowiedź, po której (…) wyciszył się, wypogodził się, rozjaśnił. Tego samego dnia wieczorem rozpoczął się śmiertelny atak choroby.

Zbigniew Herbert zmarł 28.07.1998 r. w Warszawie. W jednym z ostatnich wierszy pisał:

BREWIARZ

Panie
wiem, że dni moje są policzone
zostało ich niewiele
tyle żebym jeszcze zdążył zebrać piasek
którym przykryją mi twarz

nie zdążę już
zadośćuczynić skrzywdzonym
ani przeprosić tych wszystkich
który wyrządziłem zło
dlatego smutna jest moja dusza
życie moje
powinno zatoczyć koło
zamknąć się jak dobrze skomponowana sonata
a teraz widzę dokładniej
na moment przed codą
porwane akordy
źle zestawione kolory i słowa
jazgot dysonans
język chaosu

dlaczego życie moje
nie było jak kręgi na wodzie
obudzonym w nieskończonych głębiach
początkiem który rośnie
układa się w słoje stopnie fałdy
by skonać spokojnie
u twoich nieodgadnionych kolan

Gustaw Herling-Grudziński na wiadomość o śmierci Herberta powiedział:  Umarł jeden z najwybitniejszych pisarzy polskich, znakomity poeta, świetny eseista, no i, pozwolę sobie na ten akcent osobisty, bliski mi człowiek i przyjaciel. Bardzo nad tym cierpię, że nie dożył dnia, w którym stałby się laureatem, bardzo zasłużonym laureatem, literackiej Nagrody Nobla.

K.P. opr. za www.fronda.pl

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention