: utwórz profil | zaloguj
user panel
Forum - czytaj, dyskutuj, polecaj
RSS : Rynek

Jak wydać własną książkę – online

Wydawnictwa [11.02.10]

„Mam dziesięć lat i to jest moja czwarta powieść”. „Mam dziewięć, a to mój drugi tomik wierszy”. „A ja mam czterdzieści. I to jest mój debiut”. Podobnych wypowiedzi możemy znaleźć w polskiej (ale nie tylko) sieci więcej. I wszelkie znaki na niebie, ziemi i w Internecie, wskazują, że takich wypowiedzi będzie przybywać.

Świadczy to przynajmniej o paru rzeczach. Po pierwsze: piszących nie ubywa, a raczej – wraz z rozwojem technologii – wprost przeciwnie, o spadek aktywności pisarskiej (choćby była ona pisarsko słaba) chyba nie musimy się martwić. Po ­drugie, zapotrzebowanie na wydawanie książek zdaje się wzrastać w miarę jedzenia, bo – jak myśli wiele osób - właściwie dlaczego nie publikować książki, którą się właśnie ukończyło? Być może spotkała się z pozytywną opinią kogoś, komu się pokazało wydruk lub plik tekstowy -  więc, po trzecie wreszcie, skoro wszystko jest tak proste, dlaczego nie opublikować książki online? 

Bo załóżmy, że opublikowanie książki papierowej nastręczy ci, czytelniku (i, być może, zarazem pisarzu) masę problemów. Bo choć możesz znaleźć wydawnictwa, które chętnie przyjmują maszynopisy (nawet niewydrukowane, tylko wysłane mailem), to – jak ostrzega Wydawnictwo Nowy Świat, które należy do tego typu, otwartych na debiutantów oficyn – nie jest to rzeczą łatwą. Ale przypominamy - droga do wydania książki jest wąska i wyboista. Nie każdy maszynopis znajduje uznanie; nawet nie jeden na dziesięć. Mniej więcej - choć nie jest to regułą - jeden na sto – czytamy na stronie NŚ. Załóżmy zatem, że faktycznie drogę masz wyboistą i wszelkie zabiegi o to, by zachęcić wydawcę, spełzają na niczym. Więc rzeczywiście może wziąć sprawy w swoje ręce?

OK. Procedura na początku taka, jak w przypadku publikacji tradycyjnych. Powtórzmy to, co trzeba przypominać szczególnie początkującym twórcom: ogarnij przede wszystkim siebie i dopracuj materiał. Bo wyciągasz więc książkę z szuflady – czyli w dzisiejszych czasach: z ukrytego bądź nie folderu w komputerze, ale co dalej? Choć często trudno o dystans do własnej „roboty”, nie ma się co bać krytyki. Pomijając bardzo ważną sprawę redakcji, adiustacji i korekty tekstu (co jest konsekwencją tego, o czym za moment), naprawdę warto jest zasięgnąć opinii osoby, która się na literaturze mniej lub bardziej zna i swoje oczytanie potrafi przekuć na konstruktywną krytykę – co odrzucić, gdzie przypiłować, wyciąć, który akapit przekształcić.

Ale co w sytuacji, gdy znajomości takich osób się nie ma, a rodzinie swojego pisania się nie pokaże, „bo wstyd”? Wówczas jedną z opcji są fora i rozmaite portale poświęcone książkom (w tym Portal Księgarski, gdzie założono specjalny wątek na forum), gdzie częstokroć spotyka się internautów o podobnym doświadczeniu pisarskim bądź zainteresowaniach. Warto się jednak przede zastanowić, czy książka jest rzeczywiście ukończona, czy wszelkie zamierzenia zostały sfinalizowane. Ale zakładamy, że wszystko zostało dopięte, prześwietlone, sprawdzone, dopieszczone – wystarczy wcisnąć guzik z napisem: zostań pisarzem, i gotowe. Tak przynajmniej wielu z Was się wydaje.

Pudło. Bo chciałeś/chciałaś wydać książkę online, ale nie wiesz, jak się do tego zabrać. W Polsce co prawda masz start pod tym względem utrudniony, ale mimo wszystko w ostatnich czasach zmieniło się pod tym względem wiele – jak zwykle, głównie przez przeniesienie wzorców z Zachodu. Przyjrzyjmy się chwilę, jak to wygląda za granicą, ponieważ wkrótce zapewne niektóre z tych rzeczy uda się też zaszczepić w Polsce. Masz tam w zasadzie dwie opcje. Pierwsza – wydajesz książkę cyfrowo. Na przykład Amazon oferuje usługę polegającą na wydawaniu książek, które można potem odczytać na e-czytniku Kindle. Mankamentem takiego kroku jest – jeżeli masz przeczucie, że książka będzie bestsellerem (ale kto nie ma takiego przeczucia?) i liczysz na korzystny efekt finansowy – dość przykra świadomość: 65% wartości sprzedanej książki wędruje do Amazona. Oops! Ale, rzecz jasna, zwłaszcza na Zachodzie możliwości istnieje wiele – podobne, lecz bardziej kompromisowe warunki oferuje np. Lulu, Trafford Publishing, Xlibris czy NetPublications czy UniBook, o którym sobie jeszcze powiemy. Mówimy tu o opcji Print on Demand, czyli druku na żądanie.

Druga opcja – chcesz partycypować w kosztach i szukasz odpowiedniej oficyny, z którą nawiązujesz współpracę. Istnieje tu wiele modeli współpracy z wydawnictwami czy przedsiębiorstwami, zajmującymi się, powiedzmy, obsługiwaniem zapotrzebowania młodych twórców (bo w większości są to początkujący). Za Wikipedią można powtórzyć, że rozróżnia się takie strategie (posłużmy się neologizmem) samowydawania książki jak: subsidy publishing (częściowy podział kosztów z wydawcą), true self-publishing (pokrywasz całość, uzyskując pełnię praw autorskich i pełną „władzę” nad losami książki przed – edycja, okładki etc – jak i po druku – dystrybucja, promocja). Jest też najbardziej pejoratywna i problematyczna forma wydawania książek własnym sumptem, Vanity publishing, która nie realizuje komercyjnych planów pisarza, lecz raczej zaspokaja jego „próżność”. Co zrozumiałe, to właśnie wśród tej grupy, wydawanych trochę „sobie a muzom” książek, ilość publikacji o wątpliwych walorach literackich czy naukowych jest największa.

Podkreśla się więc w komentarzach zagranicznych, że powstaje coraz większa liczba książek zorientowanych na zaspokojenie "próżności" autorów - bez baczenia na walory czytelnicze i rynkowe. Z drugiej strony, walorów, wynikłych ze zdecydowania się na taki krok, może być więcej. Zwłaszcza (o czym przypomina nam znów niezawodna Wikipedia) jeżeli twojej książki, drogi twórco, nie chciano dotychczas w wydawnictwach ze względu na jej tematykę (temat rzadki i pozornie nieciekawy bądź kontrowersyjny czy zbyt wąsko skupiony). Lub też jeżeli nie chcesz się godzić na krępujące warunki, podyktowane przez tradycyjnego wydawcę i liczysz na własne nieskrępowanie np. przy doborze grafik, oprawy, czy też dystrybucji lub cen.

A jak jest w Polsce, tu i teraz - spytacie? Wszystkich modeli, jak powyżej, sobie jeszcze nie wypracowaliśmy, lecz możliwości nie jest tak dramatycznie mało. Jedną z opcji jest wspomniany już UniBook, który oferuje opcję druku na żądanie – dokładnie zostało opisanych tam pięć szybkich kroków, które wystarczą do wydania swojej własnej książki online - w trzech wariantach: (ogólnodostępna, prywatna i prywatna z członkowskim kodem dostępu). Wybierając taki sposób wydania własnej książki, decydujesz właściwie o wszystkim: począwszy od formatu, rodzaju edycji, grafik, oprawy, na własnym honorarium skończywszy – od tego zależeć będzie cena książki. Dodatkowym walorem jest możliwość obliczenia ceny książki, a jedynym warunkiem jest wykupienie jednego egzemplarza.

Tak czy owak, drogi pisarzu, to, jaką drogę publikacji wybierzesz, wydaje się mimo wszystko sprawą drugorzędną: grunt, żeby być ostatecznie i gruntownie przekonanym o tym, że książka jest gotowa, a o dokładnym przygotowaniu do druku i wydaniu książki zdecyduj wówczas, kiedy będziesz miał naprawdę taką pewność. Reszta, jak mówią, ruszy „z kopyta”. (Co nie oznacza, że dystrybucja nie nastręczy problemu i "z kopyta" ruszy sama, bowiem to również może być mały koszmar - dotarcie do odbiorców przy publikacji online wiąże się z tym, że za dystrybucję odpowiadasz, pisarzu, sam. Ale z drugiej strony, od czego jest nasza-klasa i facebook - wszystko jest do przejścia. Tego się trzymajmy, bo czegoś w końcu trzeba :)

Grzegorz Czekański

11.02.10 12:24
/
wlodek
Czy UniBook ma jakieś udziały w portalu, bo reklama jest aż za nadto widoczna.
11.02.10 12:47
/
gczekanski
Heh, włodku, przecież ani UniBook, ani Lulu czy Amazon, nie jest najważniejszą rzeczą w tym tekście, a idzie o to, żeby się po prostu nie spieszyć i robić to świadomie.
11.02.10 13:01
/
wlodek
Właśnie, tego co napisałeś tak zwyczajnie na końcu odpowiedzi, nie ma w tekście. I uważam, że to jego największy mankament - a to jest najważniejsze co powinieneś napisać. Dodaj jeszcze, że pisanie (jeśli nie piszesz hitu) wcale nie daje pieniędzy, bo mam uczucie że wszyscy o tym zapominają i mają jakieś mylne pojęcia o kasie jaką zarabiają autorzy.
11.02.10 13:06
/
gczekanski
Rzeczywiście dokładnie tego nie napisałem i fajnie, że masz takie zdanie, bo każda krytyka jest cenna, ale można wyczytać coś takiego: "Powtórzmy to, co trzeba przypominać szczególnie początkującym twórcom: ogarnij przede wszystkim siebie i dopracuj materiał. Bo wyciągasz więc książkę z szuflady – czyli w dzisiejszych czasach: z ukrytego bądź nie folderu w komputerze, ale co dalej? Choć często trudno o dystans do własnej „roboty”, nie ma się co bać krytyki. Pomijając bardzo ważną sprawę redakcji, adiustacji i korekty tekstu (co jest konsekwencją tego, o czym za moment), naprawdę warto jest zasięgnąć opinii osoby, która się na literaturze mniej lub bardziej zna i swoje oczytanie potrafi przekuć na konstruktywną krytykę – co odrzucić, gdzie przypiłować, wyciąć, który akapit przekształcić".

Tak że pewnie mi się to nie udało, ale intencja była w założeniu trochę prewencyjna Emoticon
12.02.10 22:48
/
gczekanski
gczekanski
15.02.10 21:51
/
SuperGem I
To co mnie skutecznie odstręcza od pisania nie tkwi w samym pisaniu, ale w trudnościach związanych z wydaniem książki papierowej z pominięciem wydawnictwa.Dlaczego tak uważam? Bo wydawnictwa obdzierają nas ze skóry!Jakie jest wyjście? Każdy autor, który pragnie wydać książkę własnym sumptem musi założyć działalność gospodarczą / książka przychodów - rozchodów, regon itp./.I tu się zaczyna jazda! Przecież z czasem powstaje jakiś dochód, który trzeba rozliczyć przed fiskusem.
Nawet jeśli ktoś mi zrobi tzw. skład i łamanie, i dostarczę dyskietkę z tekstem oraz projektem okładki do drukarni, to w dalszym ciągu nie mogę książki legalnie sprzedać pomimo, że jest moją własnością, o ile nie prowadzę wspomnianej działalności.
24.04.10 23:05
/
biteo
Jeśli posiadacie książkę w wersji elektronicznej to możecie ją sprzedawać poprzez www.biteo.pl. Rejestracja jak i wystawienie oferty na sprzedaż jest całkowicie darmowa. Prowizja w wysokości 10% pobierana jest tylko od zrealizowanych transakcji sprzedaży.
Jeśli macie jakieś pytania to piszcie na poczta@biteo.pl.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Portalu Księgarskiego,
nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść i zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.
Zasady umieszczania komentarzy w Portalu Księgarskim.
Widzisz naruszenie zasad – zgłoś to redakcji (redakcja@ksiazka.net.pl).

Dodaj komentarzy

Adding an entry to the guestbook
CAPTCHA image for SPAM prevention